HEY HO, KRASNALE!

 

Czy znacie siedem krasnoludków,
Co bez kłopotów i bez smutków,
Mieszkayą w samym centrum kniey,
Czy znacie ich, o hey, o hey?!

Wszedł do domku na polance i rozejrzał się dookoła. Jego pierwsza myśl oscylowała wokół pytania: "Dlaczego, do k***y nędzy, nie ma tu krzyża?!" Postąpił kilka kroków dalej, pochylił głowę i przeszedł przez próg. Zobaczył ich niemal natychmiast - nieduże postacie siedzące na skraju jednego, dużego łóżka. "Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem. No, są wszyscy. Zaczynamy."
- Dzieńdobry panom. Nazywam się Ojciec Żwirek Muchomorek i jestem przedstawicielem lokalnej rozgłośni radiowej Rad...
- Wiemy, kim pan jest - przerwał Ojcu Mędrek - Proszę się streszczać, bo czeka na nas praca w kopalni.
- A tak, oczywiście. - "w kopalni", zanotował Ojciec Muchomorek w swoim oprawionym w skórę aligatora kajeciku - Królewny nie ma?
- A widać żeby była?! - burknął Gburek.
- Hmm, - zastanowił się chwilę Ojciec - nie, oczywiście że nie. Może więc przejdę od razu do rzeczy. Nasz wywiad... Khy, khy! Znaczy się, nasi ankieterzy, którzy niedawno u panów gościli, przedstawili mi szczegółowo nakreślone charakterystyki każdego z panów, a nasz zagraniczny, wart miliony dolarów komputer przeanalizował je i stworzył swoiste podsumowania cech i zachowań każdego z was. Zacznijmy więc.
Wywód Ojca Muchomorka przerwało głośne "Chrrrr!"
- O, bardzo dobrze, mamy ochotnika. A więc panie Śpioszku. Wg komputera jest pan niemal wzorowym członkiem Wspólnoty! Kontemplacja poprzez głęboką medytację, w jaką popada pan w wolnym czasie zadziwiła wielu słuchaczy, gdy powiedziałem o niej na antenie. Brawo, oby tak dalej!
- Chrrrr!
- Taa... Kto następny? Może pan Nieśmiałek? Nie słyszę sprzeciwu. A więc, wg naszego programu, jest pan z góry skazany na potępienie, jako najokrutniejszy morderca i gwałciciel w całym Sherwood! Oj, zaraz, przepraszam, nie ten adres... Mam! Ale niech pan się nie wygłupia i odkryje oczy, i tak pana widzę... Nie, pan akurat nie ma się o co martwić. Komputer wyraził jedynie wątpliwość, czy będzie pan na tyle odważny, by przekroczyć bramy Raju, ale to już pana osobisty problem.
Nieśmiałek wyskoczył oknem prosto na polanę. Zakrwawione kawałki szkła nasunęły Ojcu Muchomorkowi myśl, że przebywa obecnie w chatce już tylko sześciu krasnoludków, jednak po kilku sekundach usłyszał z dworu coś w stylu "Aaaaeeeouuueee!" Zaraz potem jeden z krasnali zalał się łzami.
- Pan Płaczek, jak mniemam?
- Buuuu, taaak, uuuu...
- Proszę przestać się mazać, bo... Ale, ale, nie, niech pan nie przestaje. Właśnie zauważyłem, że komputer wystawił panu bardzo wysoką ocenę. A to właśnie dzięki codziennemu umartwianiu się, które urosło do rozmiarów ascezy! Oby tak dalej, tylko niech pan chodzi z mopem.
- Głupia pipa - padło gdzieś z prawej.
- O widzę, że znowu udziela się pan Gburek. Bardzo dobrze. Czy na swój temat chce pan usłyszeć wersję optymistyczną czy pesymistyczną?
- Sp***dalaj, batmanie.
- Ach tak? No więc wersja optymistyczna - po śmierci trafi pan od razu do piekła, gdzie będzie pan pracował w kopalni węgla na sześć etatów.
- Też mi, k***a, nowość!
- Ależ Gburku, wyrażaj się! Przecież już nie raz artykułowałem teorie dotyczące twej niepohamowanej irytacji i wszechobecnego w eterze antagonizmu do świata zewnętrznego.
- Pan Mędrek! Nareszcie! Czekałem, aż pan się w końcu odezwie. No, jak pan myśli, czy sumiennie wypełnia pan zadania, jakie stawia przed panem Księga?
- Naturalnie!
- Taaak? A może mi pan powiedzieć do kogo należy podziemne laboratorium, w którym niespełna dwa tygodnie temu opracowano nową, wyjątkowo skuteczną tabletkę antykoncepcyjną?
- Ja...
- No właśnie, pan. Nie będę mówił przy kolegach, co przewidział dla pana nasz program, bo jeszcze wszyscy wyskoczą przez okno, jak to zrobił pan Nieśmiałek.
- Ja...
- Cicho! Pan Apsik...
- Aaa...
- Z panem jest pewien mały problem... Chodzi o to, że poprzez swoje kichanie rozprzestrzenia pan w powietrzu zarazki każdej choroby, na jaką pan w danym okresie cierpi. I za to powinien pan w sumie pójść do piekła.
- Aaaa...
- Jednak pewną okolicznością łagodzącą jest fakt, że z racji pana, hmm... niskiego wzrostu, również drobnoustroje wyrzucane przez pana w eter są niegroźne dla przeciętnej istoty zamieszkującej las, a nawet wręcz przeciwnie! Badania potwierdziły, że dzięki pana zarazkom mieszkańcy lasu uodparniają się na wiele chorób!
- Aaaaa...
- Komputer obliczył więc, że aby odpokutować to ciągłe zarażanie, musi się pan dać zarazić jeszcze kilkoma chorobami, m.in. AIDS, trądem, rakiem prostaty, WZW typu C, a także powinniśmy obciąć panu nogi.
- Apsik!
- Właśnie. Niech pan kichnie na mnie jeszcze raz.
- Apsik!
- Dziękuję. Pan Gapcio!
Cisza.
- Pan Gapcio! Halo! Słyszy mnie pan?!
Jeszcze cichsza cisza.
- Ech, nieważne... Jak się ocknie, to powiedzcie mu, żeby wpadł do mnie na parafię.
- A co to ja, k***a, jestem?! Pi***olona sekretarka?!
- No, to chyba wszyscy...? - niemal krzyknął Ojciec M. - Więc ja się zbieram, a panowie niech wracają do pracy, bo bez pracy nie ma... Hyyyy! Gdzie się podziały moje kluczyki od maybacha?! - Ojciec Żwirek Muchomorek złapał się za serce, by w chwilę potem upaść na wyłożoną starymi klepkami podłogę.
Krasnale odczekały chwilę, obserwując jedynie nieruchomą klatkę piersiową Ojca Muchomorka. Po niespełna minucie Gapcio wstał z łóżka, podszedł do białego jak śnieg ciała i popchnął je delikatnym kopnięciem. Kiwnął głową w kierunku pozostałych krasnali. Mędrek gwizdnął na palcach, po czym w pokoju pojawił się poturbowany Nieśmiałek.
- Następnym razem skacze kto inny, strasznie się poharatałem!
- Nie pi***ol tylko dawaj kluczyki!
- Hmm, maybach... - zastanowił się kilka sekund Mędrek - To będzie z pół miliona na szrocie. Po odliczeniu kosztów operacyjnych...
- Mędrku, - zagaił zaspanym głosem Śpioszek - czy to co robimy jest złe?
- Jak to mówił mój prapradziadek Bystrzek, "cel uświęca środki". A niby skąd mogliśmy wiedzieć, że zapasy diamentów w naszej kopalni skończą się tak szybko...? A przecież obiecałem Śnieżce, że utrzymam ją i dzieciaki...
Na to pozostała szóstka krasnali mogła odpowiedzieć tylko jedno:
"TAK, OJCZE CHRZESTNY"

Czy znacie siedem krasnoludków,
Co ziemię drążąc pomalutku
Wydobywayą skarby z niey,
Czy znacie ich, o hey, o hey?!

 

Remember_The_Name

 
  PS: ...czyli moja spontaniczna i nie całkiem sensowna reakcja na to, co się ostatnio w AM dzieje. Widzę, że wiele osób ma już swoje ustalone poglądy na niektóre tematy (Kościół, Papież...) i nie ma zamiaru ich zmieniać, więc, wg mnie, nawet kolejna setka "Hey ho, Ktośtam" i tak nic nie zdziała. Z mojej strony więc mała propozycja - jeśli mentalność czytelników i twórców AM jest tak różna, to wykorzystajmy to do rozwinięcia dyskusji na nowe tematy. Tyle ode mnie, liczę na to, że rozważycie moje słowa.. Ejmen.  

 

20.10.2005