| Dziewczyna z komputera |
Jesteś, ale tak, jakby cię nie było. Nie mogę ciebie dotknąć wtedy, kiedy mam na to ochotę, nie mogę pocałować lub przytulić. Nie mogę szepnąć ci do ucha żadnego czułego słowa, nie mogę trzymać za rękę podczas spaceru. Widzę cię, lecz jesteś jedynie zlepkiem pikseli na ekranie mojego monitora. Umawiamy się co jakiś czas na spotkania. Tak, one są bardzo miłe, jednak od pewnego czasu czuję jakiś niedosyt. Chciałbym zobaczyć cię w wieczorowej sukience i siebie w nowym, czarnym garniturze. Chciałbym, żebyś popijała wino i uważała, żeby nie rozmył ci się makijaż. To tylko marzenia, bo rzeczywistość jest taka, że ty rozmawiasz ze mną w płaszczu kąpielowym i maseczce na twarzy, a ja z tobą w całodniowych skarpetkach i przepoconym podkoszulku. Dzieli nas ściana, więc po co się wysilać? Nasza rozmowa jest taka szczera. A jak nie szczera to przynajmniej klei się doskonale. Żadne pytanie nie zaskakuje żadnej ze stron, gdyż nie patrzymy sobie w oczy i nie widzimy rumieńców na swoich twarzach. Każdą swoją odpowiedź możemy dokładnie przemyśleć i nie musimy obawiać się o to, że palniemy jakąś głupotę, jak to bywa w normalnym świecie. Mówisz mi o rzeczach, o których nigdy nie wspomniałabyś nawet najlepszej przyjaciółce. To takie bezpieczne - wiesz, że mieszkam daleko, i że nie jestem w stanie w żaden sposób ci zaszkodzić. U mnie jest trochę inaczej - nie mówię ci o wszystkich swoich problemach, gdyż nie chcę wyjść na mięczaka. Facet musi radzić sobie sam i staram trzymać się tej zasady. A ciebie słucham i ci doradzam jak postępować. Nie mam żadnego doświadczenia, a moje rady często przynoszą skutek. Ty mi dziękujesz, a ja się dziwię, dlaczego jestem na tyle nieśmiały, żeby się do niektórych z tych porad zastosować. Wymieniliśmy się numerami telefonów, jednak jeszcze nigdy jedno do drugiego nie zadzwoniło - kończyło się co najwyżej na potoku SMS-ów. Oficjalnie nie widzimy powodów, żeby do siebie dzwonić, jednak prawda jest taka, że bardzo tego pragniemy, ale mamy jakąś wewnętrzną blokadę, która mówi nam, że jak siebie usłyszymy to się zablokujemy i czar naszej znajomości odejdzie w zapomnienie. Zresztą o wstydliwych rzeczach łatwiej jest pisać niż rozmawiać... Kilka razy mieliśmy się spotkać osobiście, jednak za każdym razem coś stawało na przeszkodzie. Za każdym razem była to przeszkoda do ominięcia, a dla nas stanowiła tylko pretekst, żeby spotkanie przełożyć. Prawda jest taka, że jeśli czegoś się bardzo pragnie to się to prędzej, czy później osiągnie. My sami nie wiemy, czego chcemy. Są takie okresy, kiedy rozstajemy się na dłużej. Po prostu milkniemy i nie odzywamy się do siebie np. przez miesiąc. Nie zdarzyło się jednak jeszcze, żeby ta rozłąka nie umocniła naszej znajomości. Po czasie zawsze jest o czym opowiadać. Po czasie narasta pragnienie. Jesteśmy jak stare dobre małżeństwo... Mamy swoje oddzielne życia, a mimo to coś nas do siebie ciągnie. Słuchanie opowiadań drugiej strony jest dla tej pierwszej jak czytanie świetnej książki. Pełno tam nagłych zwrotów akcji i bliżej nieokreślonych postaci. Mimo to ta pierwsza strona chce więcej. To właśnie wywołuje łzy. Bo szklany ekran jest dla nas jak betonowa ściana... Jesteś moją dziewczyną z komputera. Jak to pięknie brzmi. W przyszłości będziemy się z siebie śmiać, jednak teraz taki układ wydaje nam się czymś niezwykłym. Pewnie nigdy nie spotkamy się w cztery oczy, ale ta nutka niepewności pozwala nam utrzymywać znajomość. Przecież nigdy człowiek nie może być pewien wydarzeń w następnej chwili, następnego dnia. A poza tym takie związki są super. Wszystkie ich wady bledną przy jednej zalecie: klikasz ikonkę "niedostępny" i możesz mieć wszystko w dupie... |
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |