#36
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
38

| Za twoim przewodem..

Czas akcji: środa, godzina 16.00

Miejsce akcji: szatnia drużyny Wisła Kraków

Osoby dramatu: zawodnicy Wisły, trener Henryk Kasperczak

AKT I i jedyny
Didaskalia:
trener wchodzi do szatni, w której na ławkach siedzą zawodnicy. Panuje ogólna atmosfera szatni: brud, smród i ubóstwo. Dodać należy śmiechy co poniektórych, odór niezmienionych butów i chwiejące się co sekundę morale obecnych.

Henryk Kasperczak: Panowie, przyniosłem wam dzisiaj kolejne taśmy szkoleniowe.
(Zbiorowy jęk zawodu i rzut oka na taśmy trzymane przez trenera. Miny nie wróżą nic dobrego)

Kalu Uche: But coach, why again? We've seen thousands of matches, and it gives us nothing!

HK: (ignoruje  poprzednią wypowiedź) Dzisiaj przyniosłem wam coś wyjątkowego. Jest to zapis meczów, które do tej pory rozegrał w lidze mistrzów zespół Artmedia Bratyslava. (cisza jak makiem zasiał. Miny Grazy mówią wszystko)

Uche: Bratyslavia, coach? Where the fuck is it? In Scotland?
(bardzo wymowny przewrót oczami w wykonaniu trenera)

HK: Nie Kalu, to bardziej na południe stąd, na Słowacji.

Cantoro: Po co nam taśmy gry z jakimiś słowackimi cieniasami?

HK: Te cieniasy, w przeciwieństwie do was, patałachy grają właśnie w lidze mistrzów! Są sensacją na skalę europejską!! Wiadomości sportowych nie oglądacie, czy co?!?

Uche: I hale enough of football after a game...

HK: Milcz Kalo kiedy mówię! Jak właśnie wspominałem, ciołki Artmedia gra z powodzeniem w lidze mistrzów, podczas gdy wy podpieracie ściany w charakterze kolumny. Jaki z tego morał?

Cantoro: Że mamy kiepskiego trenera?

HK: Nie! Że nie potraficie grać!
(postać trenera wydaje się rosnąć, szatnia pokrywa się złowrogą mgła, zapada cisza spośród której przebija tylko głos trenera, niczym na kazaniu stojącego z ręką wzniesioną w niebo i sypiącego gromy z oczu)

HK: Zaprawdę powiadam wam! Od dziewięciu lat polska drużyna nie potrafi dostać się do ligi mistrzów! Jednak po burzy zawsze wychodzi słońce, a po chudych latach nastają lata tłuste, tak więc i wy natraficie na swą szansę! Jednak, aby dostąpić tego zaszczytu musicie spełnić kilka warunków, po wypełnieniu których dane wam będzie dostać się do krainy pięknych bramek, gdzie kartki dostaje się tylko na mięso!
(mgła znika równie szybko jak się pojawiła, trener znów jest starym, brzydkim ramolem z wadą wymowy, słowem wszystko wraca do normy)

HK: Na czym to ja skończyłem? A tak, miałem wam powiedzieć jełopy, jak macie grać. Otóż, brakuje u was jednej rzeczy: motywacji. Wszyscy gracie tylko dla kasy, licząc na to, że pozwolę wam bydlaki po sezonie uciec do innego zespołu, gdzie kaska spływać będzie jeszcze szerszym strumieniem na wasze konta. Na tyle głupi jesteście, że nie potraficie zrozumieć jednej rzeczy: do dobrego klubu nie traficie ze względu na ładny uśmiech i białe ząbki, ale tylko wtedy, kiedy będziecie dobrze grać. Jako, że agenci do naszego pięknego kraju nie przyjeżdżają, gdyż boją się o swoje życie (zaiste, sława naszych kiboli sięga dalej niż sława naszych zespołów) musicie starać się pokazać na innych boiskach, zaś jedyną na to okazją jest liga mistrzów!



Cantoro: Ale jak? Franiu odszedł, Żuraw zaprzedał duszę diabłu, tfu! To jest Celtowi...

HK: I bez gwiazd daje się wiele zdobyć! Można wiele osiągnąć! Obejrzyjcie teraz te taśmy.
(fiu ałyrs Lester)

Cantoro: Nieźli są.

Uche: Co z tego. Mają brzydkie nazwiska. Wyobrażasz sobie kibica Barcy w koszulce z napisem "Tchórz" na plecach?

Cantoro: Zamknij się debilu! Po katalońsku to może znaleźć coś innego. Poza tym, po włosku Kaka oznacza gówno, a koszulki zawodnika Milanu o tym nazwisku schodzą jak ciepłe bułeczki.

Uche: Niby racja...

HK: Cisza, durnie! Nie rozprawiać mi tu o nazwiskach, a o grze słowackiego zespołu! Co wyróżnia się w ich grze?
Cantoro podnosi rękę, wyrywając się do odpowiedzi

HK: To było pytanie retoryczne! Wyróżnia ich wola walki! Chęć, głód gry, oni chcą coś osiągnąć, wiedzą, że to być może ich jedyna szansa na zwycięstwo, na pozostawienie po sobie czegoś, że teraz na zawsze mogą już zgnić w swojej lidze

Uche: Nasza jest słabsza nawet od uzbeckiej...

HK: Wygrywając z zespołami takimi jak Porto, remisując z Rangersami zadziwiają świat..

Uche: A u siebie przegrywają ostatnio jak leci....

HK: Do tego spójrzcie na ich grę, żadnych schematów, fantazja i polot....

Uche: Widać mają kompetentnego trenera...

HK: (czerwony ze złości) Zamilcz!
(Uche zamyka japę)

HK: Także i wy musicie tak grać! Musicie zrozumieć, że obojętnie, czy motywuje was miłość do gry, czy tez chęć zarobku musicie wpierw pokazać, że coś umiecie. Nie możecie traktować grania w słabszym klubie jak zesłania, albo wstępu do lepszych czasów. Agent sam nie przyjdzie, musicie go czymś zachęcić. Nawet jeśli chcecie odejść po udanym sezonie, to najpierw musicie do tego udanego sezonu doprowadzić, aby przekonać do siebie innych, tak to się kręci chłopaki.
(W szatni nastała cisza. Wszyscy patrzą jak zaczarowani na trenera, wszyscy mają na twarzach wyraz zamyślenia, jakby głos Henia w końcu do nich trafił.  Może to tylko taśmy?)

HK: Zaśpiewajmy więc!
(Heniu wstaje, zawodnicy podsuwają mu podest dość wysoki, co by się wyróżniał, okrążają go i bijąc się w pierś fałszują niemiłosiernie)

JESZCZE WISŁA NIE ZGINĘŁA, PÓKI MY, W NIEJ GRAMY!
POKAŻEMY NIEDOWIARKOM, ZE COOOOŚ UGRAMY!
MARSZ, MARSZ, WISEŁKO
NASZE POLSKIE CHUCHERKO!
ZA ARTMEDII PRZEWODEM
KU SŁAWIE KOROWODEM!

KONIEC

(- Czytając ten tekst zastanawiałem się czemu występują w nim postacie Kalu Uche i Henryka Kasperczaka. Wprawdzie ten drugi może zostać trenerem Wisły, ale w chwili gdy piszę te słowa - nie może się za bardzo tym pochwalić. Poza tym te rymy.. - Publo)



Autor: Jacen

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)