#36
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
34

| Rzeczywistość pesymisty

     
     P
rzyszło nam żyć w naprawdę ciekawych czasach. W Polsce - afery korupcyjne, na świecie - też, ale jakby mniej i inaczej - z klasą, o ile mogę użyć takiego stwierdzenia. Nasza reprezentacja w finałach mistrzostw świata - ale czy jej mecze będą mogli obejrzeć wszyscy kibice - nie wiadomo. Nasz selekcjoner - noszony na rękach, ale nikt nie dostrzega oczywistych błędów popełnianych przez Janosika. Bo przecież on swoje zrobił, on cel osiągnął... stop!

Czuję, że zaczyna się powtarzać scenariusz pewnego koreańskiego horroru... Powtórki z rozrywki chyba nikt w Polsce by sobie nie życzył, ale wszystko zmierza ku właśnie takiemu rozwiązaniu... Przede wszystkim Paweł Janas, podobnie jak przed czterema laty Jurek Engel, wykazuje chorobliwe wręcz przywiązanie do kilku piłkarzy. Obecny szkoleniowiec Wisły Kraków (a może w chwili, gdy to czytacie, już tylko "były szkoleniowiec"?) nie zauważył wielkiej formy Krzyżówka, Kucharskiego i kilku innych. Obecny selekcjoner nie chce przyznać, że pierwszeństwo w składzie należy się strzelającym jak na zawołanie Frankowskiemu i Smolarkowi - zamiast tego forsuje wariant z wysokim Rasiakiem i nieco chimerycznym Żurawskim. Moim skromnym zdaniem obaj do kadry się nie nadają. Już tłumaczę, dlaczego: przeciwko Rossiemu przemawiają po prostu liczby - grał w tych eliminacjach więcej, niż Frankowski, a nie strzelił żadnej bramki. Tymczasem "Franek" ma ich na koncie siedem. Tyle samo Maciej Żurawski, tyko że on grał dwa razy więcej... ale to i tak niezła skuteczność, więc czego ja się właściwie czepiam? Ano tego, że szanowny pan Żurawski często-gęsto lubi się cofać do środkowej linii. I wychodzi na to, że przez część spotkania nasza reprezentacja gra mocno już archaicznym systemem 4-5-1, który teoretycznie powinien dać przewagę w środku pola, ale w praktyce okazuje się, że nasi jakoś nie mogą tej przewagi udokumentować choćby składną akcją... Może ktoś powinien wytłumaczyć zawodnikowi Celticu, że jest napastnikiem i naprawdę koledzy z drugiej linii spokojnie poradzą sobie bez jego pomocy, a i łatwiej im będzie do kogoś dograć, gdy w napadzie będzie dwóch a nie jeden tylko zawodnik...

 

| Anglia - Polska  2:1 |

 

 

 

 Idąc dalej - Janas już nie szuka. Ubzdurał sobie, że Lewandowski i Radomski (grzejący razem z Milą ławę w Austrii Wiedeń) to szczytowe osiągnięcia polskiego szkolenia i lepszych się po prostu nie znajdzie... tymczasem my już mamy klasowego defensywnego pomocnika - jest nim Radek Sobolewski i naprawdę dwóch zmienników to o jednego za dużo... (chciałoby się napisać "o dwóch", zwłaszcza patrząc na grę wyżej wymienionych). Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli z jakichś przyczyn na mistrzostwach nie będzie można skorzystać z usług Mirka Szymkowiaka, to nasza reprezentacja zwyczajnie przestanie istnieć. Ja miałem swój prywatny schemat zastąpienia pomocnika Trabzonsporu w meczu z Anglikami - niestety, najwyraźniej Paweł Janas ma trochę inny tok myślenia :). Szkoda, że nie spróbował wystawić obok Sobolewskiego Ebiego Smolarka, a na prawej Żurawskiego - tak lubi chłopak wracać, to by sobie wreszcie popracował trochę w destrukcji... Pusty śmiech - to była moja reakcja na opinię panów fachowców w przedmeczowym studio, gdy powiedzieli, że skład wybrany przez Pawła Janasa jest ofensywny. No przepraszam bardzo, ale jeśli wariant 4-4-2 z dwoma defensywnymi (mocno!) pomocnikami jest ofensywny, to ja nie typowałem 2:1 dla Angli, tylko dla Polski - i to ten typ się sprawdził! w piłkę nazbyt dynamicznie! :) Osobiście to jeszcze nigdy nie grałem na takim stole, w sumie to i na zdrowie mi to wyszło. 


Trzecia sprawa, z pozoru najmniej istotna, ale... jak znam życie, to znów biało-czerwoni zamiast doskonalić nakreślone schematy na treningach będą marnować czas występując (bo graniem to ja bym tego nie nazwał) w reklamówkach sponsora repry. Jak się dowiedziałem, że dwa-trzy kilkusekundowe spoty kręci się przez cały dzień, to krew mnie zalała. Przypomnę, że po ostatniej takiej sesji (a było, jak to w Polsce, zwyczajnie zimno) gorączki dostał niedoszły wtedy debiutant - Cabaj, a dwaj inni kadrowicze się przeziębili. Sponsor jest nadal ten sam. Ciekawe, czy nasz "ukochany" monopolista w branży telekomunikacyjnej zechce mieć też monopol na decydowanie o zdrowiu polskich piłkarzy? Śmiem twierdzić, że tak.

Zostawiamy reprezentację, dotykamy bardziej w tej chwili drażliwego tematu. Znów nie wiadomo, kto i w jakim wymiarze pokaże przyszłoroczny mundial. Na placu boju (a raczej w piaskownicy) pozostały już tylko Polsat i TVP, przy czym obie stacje deklarują, że cała impreza jest dla nich za droga. Wygląda więc na to, że powtórzy się manewr z poprzednich mistrzostw, kiedy to Polsat kupił całość (za mniej-więcej dwadzieścia baniek) i ową całość pokazał w kodowanym Polsacie Sport, natomiast publiczna zrobiła po prostu interes życia, odkupując pojedyncze mecze po, bagatela, milionie :).

Kiedy Korzeniowski został dyrektorem sportowym TVP ironizowałem, że w porze Mundialu zaserwuje nam pewnie "Na rynek - marsz!". Teraz jednak nie jest mi już do śmiechu, bo czarny scenariusz zdaje się potwierdzać. Wprawdzie nasz były chodziarz na swoją obronę przedstawia fakt, że zakupiono już prawa do transmisji mistrzostw w roku 2010. No dziękuję ja panu bardzo! Cudownie, że będę mógł sobie pooglądać spotkania, w których NIE zagrają Ronaldo, Zidane czy Figo. I pewnie Polaków też nie uświadczę, bo młodzieży nie widać. O ile w ogóle dożyję - ptasia grypa wychyla się już zza rogu, Talibowie coraz pewniejsi swego... następnym krokiem pana Korzeniowskiego będzie pewnie załatwienie transmisji z zawodów curlingowych w 2015r.

O czym to ja jeszcze miałem... a, dobry, stary Groclin - kiedy na forum stwierdziłem, że ta drużyna z każdym rokiem jest coraz słabsza i może mieć problemy z uzyskaniem miejsca na podium - zostałem wyśmiany. Od góry - do dołu. Tyle tylko, że teraz podopieczni Radolsky'ego są bodaj na dziesiątym miejscu w tabeli z grą, która może im dać co najwyżej utrzymanie. W ostatnim meczu z Pogonią stracili dwie bramki (i na dokładkę jeszcze Lasockiego) w sytuacji, gdy bramkarz przeciwnika wyleciał z gry za czerwoną kartkę... Ja nie mówię, że Grodziszczanie się nie podniosą - bo tak na pewno nie będzie. Tylko że sprowadzanie kolejnych Sablików i Porazików niczego nie da i Drzymała, jeśli jeszcze chce się bawić w poważny futbol, powinien to jak najszybciej zrozumieć. Zresztą, polityka polegająca na zastępowanie graczy pokroju Mili czy Niedzielana znacznie gorszymi zagranicznymi zawodnikami już raczej nie będzie miała miejsca, bo zwyczajnie trudno znaleźć piłkarzy słabszych...

Świat pędzi, my stoimy. To, co jeszcze kilka miesięcy temu nazywaliście pesymizmem, teraz musicie określić jako realizm połączony z dalekowzrocznym myśleniem. Nie ma szkolenia - nie ma młodzieży. Nie ma młodzieży - nie ma reprezentacji (dobrej!), nie ma wyników. Kwitnie za to korupcja, bo boiskowi średniacy naprawdę nie grę w piłkę uważają za najprzyjemniejszą i najważniejszą rzecz w życiu. Do tej pory uciekała nam Barcelona, uciekał Liverpool. Teraz plecy pokazały nam Petrżałka i Thun. Na mundialu możemy zebrać baty od Bahrajnu, który tez pewnie awansuje. Jak by to powiedział Donald Tusk "są powody do niepokoju".


 :: Tuxedo

 

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)