#36
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
27

| Chel$ea?

      

Odkąd drużynę Chelsea Londyn kupił rosyjski multimilioner, jeden z "protegowanych" samego prezydenta Putina, Roman Abramowicz drużyna ta stała się powodem zainteresowania całego piłkarskiego światka. Jedni psioczyli, drudzy zazdrościli, inni się cieszyli. W każdym razie drużyna wzbudzała zainteresowanie, a także to, co za nimi idzie - kontrowersje. Boski Romuś zesłany przez neosowieckich przyjaciół okazał się prawdziwym zbawieniem dla podupadającej drużyny, której największym osiągnięciem w niedawnych czasach było zdobycie Superpucharu Europy.

Romuś wyłożył kasę i Chelsea kupiła piłkarzy. Chelsea grała, jednak szybko okazało się, że same pieniądze nie wystarczą, aby zdobywać wielkie piłkarskie trofea, mimo to pozycja, jaką zajęła Chelsea okazała się najlepszą od wielu lat. Kibice byli wniebowzięci.

Kolejny rok przyniósł kolejną rewolucję kadrową, na czele której stanął świeżo upieczony mistrz mistrzów, trener, którego drużyna nieoczekiwanie zdobyła w ciągu dwóch lat puchar UEFA oraz puchar Mistrzów, Jose Mourinho. Żoze szybko sprowadził kolejnych grajków, którzy pasowali do jego koncepcji, ostatecznie tworząc zespół, który zdobył dla Chelsea pierwsze od lat pięćdziesięciu mistrzostwo Anglii. Historyjka toczy(ła) by się jak z bajki, gdyby nie jeden bardzo ważny aspekt: kibice i ich opinie. Jak wiadomo każdy kibic piłkarski jest chodzącą, encyklopedyczną wykładnią wiedzy piłkarskiej z każdej ligi (najwięcej pyskują ci, co najmniej wiedzą). Zaczęli oni głosić, po części słuszne zresztą opinie, jakoby drużyna Chelsea zdobyła mistrzostwo za pomocą milionów dobrego wujka Romka (jak go nazywają na przydzielonej mu przez Putina pipidówce w matuszcze Rosiji :) ) nie zaś umiejętności. I tę właśnie tezę za chwilę obalę.

Od razu powiem jedno: nie jestem kibicem Chelsea. Lubię tę drużynę, ale jej nie kocham w ten typowo fanowski sposób. Jak na razie żadnej drużyny nie traktuję w taki sposób, gdyż dla mnie najważniejsza jest koszykówka. Z czasem sobie może jakąś wybiorę :) Dzięki jednak tej absencji zyskuję jedną, bardzo ważną dla dziennikarza cechę: obiektywność. Potrafię ocenić Chelsea i jej potencjał, a także prawdziwość fanowskich dyrdymał bez tych wszystkich klubowych koligacji i nienawiści związanej z zawiścią.

Więc powiem: dwa lata temu Chelsea Londyn była ucieleśnieniem wszystkich zarzutów, jakie jej stawiano. Drużyna bez pomysłu, budowana niczym Real Madryt (burzcie się) - jedynie z nazwisk, które mają błyszczeć w mediach i przy okazji wygrywać, jak się poszczęści. Chodzące talenty, owszem, jednak talenty zupełnie do siebie nie pasujące i nie zgrane, w dodatku z medialnym batem nad głową. Nijak dać się nie grało, co też pokazały i tak dobre wyniki.  


Przyszedł jednak Mourinho, który w Londynie powinien nosić ksywkę Zbawiciel. Że Jose Mourinho uwielbiam wie chyba każdy, kto mnie zna. Jest to świetny, medialny trener, mistrz gry psychologicznej, znakomity mentor izolujący swoich graczy od problemów, a do tego świetny taktyk. Jego pozornie zimny image twardego gościa idealnie pasuje. Mourinho szybko zerwał z pomysłem pójścia drogą madryckiej drużyny. Postawił na kolektyw, co zapewniło mu wcześniej sukces z Porto. Co wyszło świetnie.

 

| Stadion Chelsea Londyn! |

 

 

 

Spójrzcie na ten zespół. Czyż nie jest to drużyna, której zbilansowanie pomiędzy wszystkimi formacjami nie jest niemal idealne? Owszem, jest to zasługa pieniędzy, ale Chelsea ma inną politykę niż zespół madrycki, do którego jest porównywany. Chelsea kupuje zdolnych zawodników, których nazwiska nie są jednak bardzo znane i wychwalane. Dopiero w Londynie zostają supergwiazdami. Do tego każdy angażuje się w zadania ofensywne, lecz potrafi idealnie wpasować się w koncepcję ataku. Mourinho idealnie zgrał zespół, czyniąc z niego kolektyw zarówno w obronie, jak i w ataku. Spójrzcie, jakim świetnym stoperem jest Didier Drogba! Jak głęboko się wraca. A styl gry? Szybkie, celne i dokładne podania, zwody graczy takich jak Cole czy Wright-Phillips cieszą oczy. Gra Chelsea musi się podobać.

"Wszystko pięknie, ale to wszystko kasa ziomuś"- zakrzyknie mi nad głową tłum antyfanów Chelsea, na co dzień fanów drużyny, którą londyński zespół bezlitośnie ogrywa.

Niby macie rację. Spójrzcie jednak na sumy, jakie na transfery wydają inne zespoły. Real, Liverpool, Man Utd, Valencia, Juventus, itd. Biorąc pod uwagę ostatnie trzy-cztery lata otrzymujemy sumę porównywalną z Chelsea, a nawet jeśli mniejszą, to niewyobrażalnie bardziej...zmarnowaną. Na słabych grajków, lub transfer, który okazał się klapą. Nawet jeśli transfer był wartościowy, to płacono za zawodnika jak za zboże, ale niech mi się fani United wytłumaczą czy O'Shea i Kleberson byli odpowiednio warci 7 i 9 milionów funcików? I think not.

Więc przeanalizujcie najpierw własne podwórko, a dopiero później bierzcie się za krytykowanie innego zespołu. Szafowanie stereotypami, czy też objeżdżanie kogoś, bo wszyscy tak robią nie jest za mądre.



Autor: Jacen

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)