#36
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
10

| Na początek zwycięstwo

       Siatkarze Skry Bełchatów w swoim pierwszym meczu w Lidze Mistrzów wygrali z o wiele wyżej notowanym Lokomotivem Biełgorod 3:1! Mistrzowie Polski zaczęli swoją przygodę z tymi rozgrywkami od drugiej kolejki - w pierwszej pauzowali. Przed tym spotkaniem trener Skry, Ireneusz Mazur mówił, że nie widzi w obecnym czasie drużyny, która mogłaby zwyciężyć z rosyjskim zespołem. Tym razem, na swoje szczęście się pomylił. To właśnie Skra zwyciężyła arcyważne spotkanie z biełgorodzkim Lokomotivem.

Siatkarze z Bełchatowa rozpoczęli podstawową szóstką. Polacy nie czuli respektu do teoretycznie mocniejszego rywala i od samego początku narzucili rywalom swój styl gry. Mistrz Rosji wyraźnie nie mógł dopasować się do warunków panujących w hali. Zespół ten pokazał jednak profesjonalizm i odrobił straty. Szczególnie wyróżniał się wtedy Kosarayev, który wspaniałymi atakami udowodnił bełchatowianom, że Lokomotiv nie bez przesady nazywany jest najlepszą drużyną Europy.  

Zawodnicy mistrza Rosji poszli za ciosem i na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:6. Polacy zmobilizowali się jednakże i pokazali, na co ich stać. Bardzo dobrą postawę prezentował Michał Winiarski. Ponadto siatkarze z Rosji notorycznie popełniali błędy serwisowe. Dzięki temu to gospodarze schodzili na drugą przerwę techniczną w nieco lepszym nastroju przy swoim prowadzeniu 16:14. Być może zbytnie rozluźnienie sprawiło, że mistrzowie Polski zaczęli popełniać błędy; tymczasem Rosjanie atakowali zaciekle - walka toczyła się punkt za punkt. W ostatniej fazie seta bełchatowianie wyszli na prowadzenie. Kolejna zepsuta zagrywka gości doprowadziła do stanu 21:18. Pierwsza odsłona zakończyła się dla Skry pomyślnie. Wspaniale atakujący na początku seta Alexander Kosaryew tym razem się pomylił, wysyłając piłkę na aut. Pierwszą partię Polacy wygrali do 19.

Drugiego seta rozpoczął od błędu Robert Szczerbaniuk, który zepsuł zagrywkę. Rosjanie odpowiedzieli jednak tym samym, co zapoczątkowało całą serię pomyłek, głównie w zagrywce. Jednak po pierwszej przerwie technicznej Lokomotiv prowadził ze Skrą 8:4. Na nasze nieszczęście także Andrzej Stelmach popełnił błąd serwisowy. Przewaga gości rosła. Przy ich prowadzeniu 12:7 trener Polaków, Ireneusz Mazur widząc, co się działo w prowadzonej przez niego drużynie, poprosił o przerwę. Niestety nie pomogła ona bełchatowianom i na drugą przerwę techniczną gospodarze schodzili przy stanie 16:9 dla Rosjan. Po przerwie zawodnicy Lokomotivu, wykorzystując zastój Polaków, doprowadzili do stanu 20:12. Wtedy trener Mazur ponownie poprosił o przerwę. Jednak w zespole Skry nikt już chyba nie wierzył w zwycięstwo w drugiej partii. Polacy nie umieli odnaleźć się w bloku, popełniali też głupie błędy. Gdy Wlazły i Stelmach zeszli z boiska, stało się jasne, że trener chce, aby kluczowi zawodnicy odpoczęli przed kolejną partią. Drugi set był dla bełchatowian zimnym prysznicem. Przegrali bowiem do 16.


Początek trzeciej partii nie napawał kibiców mistrzów Polski optymizmem. Rosjanie od razu zaczęli atakować, co doprowadziło do ich dwupunktowego prowadzenia. Siatkarze z Bełchatowa odrobili jednak straty dzięki wspaniałej grze Michała Winiarskiego. Polacy wyszli na prowadzenie 5:2. Ponadto świetnie prezentował się również Mariusz Wlazły. Jego pojedynczy blok i późniejsza zepsuta zagrywka Rosjan sprawiła, że Polacy schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:3. Niestety, do naszego zespołu wkradła się dekoncentracja, w wyniku której Skra zaczęła tracić punkty. Rosjanie, widząc w tym swoją szansę, rzucili się do ataku. Polacy jednak utrzymywali bezpieczną przewagę trzech punktów. Po drugiej przerwie technicznej dobrym podwójnym blokiem popisali się Andrzej Stelmach i Radosław Wnuk, Mariusz Wlazły postraszył rywali swoją charakterystyczną, mocną zagrywką, a Krzysztof Stelmach mimo bloku zdobył punkt w ataku. Gospodarze kontrolowali dalszy przebieg gry, utrzymując kilkupunktową przewagę. Mimo starań Rosjan, doprowadzili ją do końca, zwyciężając czwartą odsłonę do 19.

Czwarty set rozpoczął się od bardzo dobrej gry obu zespołów. Zarówno siatkarze Skry, jak i Lokomotivu spisywali się znakomicie. Po nieporozumieniu w zespole z Bełchatowa Rosjanie objęli prowadzenie 8:7. Po przerwie wyrównana walka trwała dalej. Goście, dla których to spotkanie było tak samo ważne, jak dla bełchatowian, wyszli na dwupunktowe prowadzenie.  Ich dominacja nie trwała jednak długo; Polacy szybko odrobili straty. Doprowadzili do remisu 18:18. W tym momencie trener drużyny z Biełgorodu poprosił o przerwę. Jej skutkiem były dwa punkty jego drużyny. Zaczynało się robić nerwowo. Jednak zawodnicy Skry pokazali, że nie wygrali dwóch setów przez przypadek. Do remisu po 20 doprowadził Robert Szczerbaniuk, który zaserwował asa. Zmobilizowało to Rosjan do ataku - mimo starań Polaków objęli oni dwupunktowe prowadzenie. Bełchatowianie jednak ponownie doprowadzili do remisu. Emocje sięgnęły zenitu, gdy przy stanie 23:23 efektownym blokiem popisali Radek Wnuk i Andrzej Stelmach. Radość na trybunach nie miała granic. Zaczęły się okrzyki "ostatni!" wykrzykiwane przez kibiców zgromadzonych w hali w Bełchatowie. Niesiony dopingiem Michał Winiarski ukoronował swoją świetną postawę w tym spotkaniu, kończąc je pięknym atakiem. Na trybunach, jak i na ławce rezerwowych Skry Bełchatów wybuchła euforia.

Debiutant w siatkarskiej Lidze Mistrzów w swoim pierwszym meczu pokonał jej wielokrotnego mistrza. Następne spotkanie w tych rozgrywkach Skra rozegra 2 listopada. Przeciwnikiem mistrzów Polski będzie Lewski Siconco Sofia. Kibice w Polsce mają nadzieję na powtórzenie wyniku. Oby nasi siatkarze poszli za ciosem i pokazali, że zwycięstwo nad sławnym Lokomotivem nie było skutkiem słabszej dyspozycji rywala ani przypadku. 



Autor: Zoha

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)