#36
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
07

| Miami Heat- drużyna mistrzowska?

     Drużyna Miami przeżywa obecnie renesans. Czasy Tima Hardawaya i Alonzo Mourninga pakujących razem indyki w celach promocyjnych minęła prawie bezpowrotnie. Jedynym jej reliktem jest Alonzo Mourning, który po krótkim wygnaniu powrócił do swojego ukochanego klubu. Teraz jednak nie jest to już ten sam klub. Wszystko zaś za sprawą Shaqa O'Neala, który przyszedł do klubu z Miami w poprzednim offseason. Atmosferę towarzyszącą temu przejściu pozwolę sobie przemilczeć. Faktem jest, że Shaq zadomowił się w nowym klubie niezwykle szybko, z miejsca czyniąc go jednym z najpopularniejszych i najchętniej oglądanych zespołów ligi.  

Sprawił to jednak nie sam Shaq, a także jego o dwie głowy niższy partner, młodziutki Dwayne Wade, wówczas wkraczający w swój drugi sezon w karierze. Młody Wade, który razem z Lamarem Odomem dwa lata temu liderował zespołowi Heat z początku nie był zbyt docenianym zawodnikiem. Jego statystyki przez większą część sezonu były przyzwoite, lecz większość reflektorów i uwagi prasy skierowana były w stronę świeżo upieczonego mistrza NCAA, Carmelo Anthony'ego oraz Lebrona Jamesa. Wade egzystował sobie w cieniu, by eksplodować z talentem w najbardziej gorącym czasie sezonu - Play Offs. Wystarczył jeden rzut przeciwko Hornets, który pozwolił zwyciężyć serię i Wade podbił serca kibiców z Miami. Nie minęło parę miesięcy, a w ekipie znalazł się  O'Neal.  

 

| O'Neal |

 

 

 

O'Neal, to O'Neal. Sam Phil Jackson mówił o nim, że żaden zawodnik ligi nie jest w stanie go zastąpić. O'Neal jednak, zżerany ambicją odszedł z zespołu, po części z winy samego trenera i mistrza Zen, oraz Kobego Bryanta. Stało się, Shaq po raz drugi w karierze zmienił klub. Olbrzymi szum medialny, jaki towarzyszył temu transferowi zwrócił uwagę większości kibiców właśnie na Shaqa. Bawiąc się dobrze na VMA i innych imprezach Krzaku zapowiedział mistrzostwo. Z nim było to możliwe. Sezon minął jednak i Heat ostatecznie uległo obrońcom tytułu, Tłokom z Detroit po ciężkiej, siedmiomeczowej serii. Stało się jednak niespodziewane. Shaq oddał drużynę we władanie młodego Wade'a.  

Przez cały sezon upierał się, jakby na przekór, że to właśnie Wade, a nie on jest liderem zespołu. Po części była to prawda, gdyż Shaq dużą część sezonu grał poniżej oczekiwań, zaś Wade notował niebotyczne statystyki. Była to po części zasługa Shaqa, ale w dużej samego Wade'a, który z eksplozją talentu trafił w najodpowiedniejszy moment.

Sezon ten to jednak przeszłość. Ostatecznie Shaq nie dotrzymał obietnicy, zaś Miami znów uległo przebudowie. Wzmocniło się jeszcze bardziej, pozyskując zawodników: Antoine'a Walkera, Jasona Williamsa., Gary'ego Pytona i Jamesa Poseya. Celowo teraz przeanalizuję Miami i ich domyślną pierwszą piątkę

PG: JASON WILLIAMS

 

| Jason Williams |

 

 

 

Niezaprzeczalnie to on będzie grał na jedynce. Mistrz freestajlowej gry, którą zasłynął w Kings, pod oddaniu go do Grizzlies pod okiem Hubiego Browna przekształcił się w bardzo dobrego zawodnika, który zaczął grać dla drużyny, a nie celem znalezienia się w dziesiątce najlepszych akcji tygodnia. Bardzo nieszablonowy zawodnik, "Biała Czekolada" ze swoimi strzeleckimi umiejętnościami i coraz mądrzejszą grą może stać się prawdziwym filarem gry Miami. Świetny transfer.

SG: DWAYNE WADE

 

| Dwayne Wade |

 

 

 

Co poniektórych może dziwić wystawianie Wade'a na dwójce. Pierwszy sezon grał na jedynce, podobnie jak połowę drugiego. Z czasem trener wystawiał go jako rzucającego obrońcę, na jedynkę wstawiając Damona Jonesa, co wielu tłumaczyło sobie eksplozją talentu tego drugiego. Tymczasem jeśli ktoś śledził grę Wade'a sprzed gry w NBA, lub później się dokształcił w tej materii, ten wie, że Wade w uniwerku grał jako SG i ta pozycja najbardziej mu odpowiadała. Toteż wierzę, że podobnie jak w roku ubiegłym tak i tym razem ujrzymy go na drugiej pozycji.


SF: JAMES POSEY

 

| James Posey |

 

 

 

Kolejny odrzut po Grizzlies ;) Posey to bardzo dobry zawodnik zadaniowy, a przy tym dobry obrońca, który wręcz urodził się do gry na pozycji numer trzy. Nie przypuszczam, aby miał zbyt dużo do powiedzenia w ataku, choć umiejętności pod tym względem ma dość dobre. Trafny zakup, zwłaszcza jeśli porównamy obecną trójkę z tą z obecnego roku.  


PF: ANTOINE WALKER
Znając ambicję Walkera nie ustąpi i będzie chciał grać pierwszym składzie. Jest to moim zdaniem chybiony zakup, gdyż Antonie odkąd w 96 trafił do ligi jest raczej przerośniętą trójką, niż rasowym Power forwardem. Antonie lubi sobie porzucać za trzy, a powinien raczej wspierać Shaqa pod koszem.  


C: SHAQ
Wiadomo. Niezaprzeczalnie O'Neal. Jest to taki typ zawodnika, który czyni grających z nim - lepszymi graczami. Zawsze ściąga dużą uwagę obrony, często jest podwajany, a nawet potrajany, co daje jego partnerom łatwe pozycje. Sam jego autorytet wystarcza, aby zmusić do większego zwracania na niego uwagi. Shaq zresztą, mimo wieku nadal potrafi niemało.

CO WAŻNIEJSI REZERWOWI:

GARY PAYTON:
Legenda Sonics. Człowiek, który został wytransferowany ze SEA SONICs po rozegraniu 999 meczów w barwach tej drużyny. "Rękawiczka", wielokrotny członek pierwszej piątki obrońców. Mógłbym godzinami opowiadać o tym graczu, gdyż kiedyś był moim idolem. Za czasów gry z Seattle, gdy byłem jeszcze młody i głupi :D (do dzisiaj mi zostało :P )
. Z żalem muszę stwierdzić, że "The Glove" nie klei się już tak do piłki jak kiedyś. Jest to oczywiście konsekwencja wieku. Rok temu został zniszczony razem ze swoim imagem przez Chanseya Billupsa, w finałach sezonu 04. Mimo wszystko, jako zmiennik z ławki może okazać się znacznym wzmocnieniem dla Miami.

UDONIS HASLEM
Typowa piątka. Pod ręką Shaqa jak i trenera stał się dobrym zawodnikiem zadaniowym, którego ze składu zapewne wygryzie przybycie Walkera. Moim zdaniem to on powinien grać w pierwszej piątce.

ALONZO MOURNING
Czasy 'Zo! już minęły, ale on sam nadal w formie. Dla tego zawodnika mam wielki szacunek z powodu przebytej transplantacji i powrotu do ligi. On kocha koszykówkę, dlatego gra za mała kasę, byle tylko zdobyć mistrzostwo. I ta determinacja czyni z niego wartościowego zawodnika.

Cóż, na papierze (lub w HTMLU :P ) skład drużyny Miami wygląda wręcz niebotycznie, lecz ja przeczuwam wiele złego. Przed trenerem Żarów stoi wyzwanie, któremu nie podołano kolejno w Blazers i Lakers. Te dwie drużyny również próbowały stworzyć u siebie skład złożony z mieszaniny gwiazd, czego efekt był opłakany. Trener musi pogodzić ambicję zawodników, utemperować ich charaktery i wyrobić sobie na tyle duży autorytet, aby przekonać przekornych zawodników do gry pod jego batutą. A w przypadku Gary'ego i Antoina nie będzie to łatwym zadaniem. Jest wiele sygnałów, które pozwalają bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Po pierwsze Shaq zrobił to, czego nie był w stanie ścierpieć w przypadku Bryanta - oddał zespól w władanie kogoś innego. Prawdopodobnie wynika to z bardziej ugodowego charakteru samego Dwayne'a, który nie kłócił się o to z grubym. Druga zaś przesłanka, to wiara w mądrość samych zawodników. Przy zwykłym logicznym myśleniu z łatwością dojdą do wniosków, że powinni się przystosować, jeśli chcą osiągnąć upragniony cel - tytuł mistrzowski. Dla niektórych z nich jest to ostatni dzwonek.

W świetle tego co napisałem rozsądźcie sami: czy Miami Heat to naprawdę drużyna mistrzowska?

 



Autor: Jacen

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)