:: Analiza i interpretacja wiersza "Lament"
Tadeusza Różewicza
Wiersz Różewicza „Lament” powstał w latach 1946-47, tuż po wojnie, a ówczesna
rzeczywistość zostawiła po sobie ogromne piętno na poezji z tamtego okresu.
W utworze widzimy konkretnie ukształtowany podmiot liryczny (PL), wyrażający się
w pierwszej osobie liczby pojedynczej. PL w wierszu znajduje się w sytuacji
wyznaniowej. Wiersz jest również apelem do osób wymienionych w pierwszej
strofie, zatem jest to liryka bezpośrednia. Tekst nie posiada rymów, jest
nieregularny, podzielony na strofy o różnej ilości wersów.
Tekst rozpoczyna się od apostrofy, w której wymieniani są adresaci wiersza. Są
to różne grupy społeczne, począwszy od kapłanów, nauczycieli i sędziów, poprzez
artystów, szewców, do lekarzy, referentów oraz ojca. Prawdopodobnie jest to
ojciec PL. Oceniając różnorodność wymienionych ludzi można powiedzieć, że
wypowiedź ta jest zaadresowana do wszystkich. W tekście można też odnaleźć
porównanie (ślepy jak miecz), metafory (np. otwarte czoło), liczne wyliczenia,
mnogość epitetów o pozytywnym zabarwieniu (np. cherubiński śmiech, słodka warga)
zestawionych ze zwrotami o zabarwieniu negatywnym (np. jestem mordercą),
paralelizm składniowy pierwszych wersów drugiej i trzeciej strofy, oraz anafory
(rozpoczynanie wersów od słowa „ani”, „jestem” w czwartej strofie, oraz „nie
wierzę” na końcu tekstu).
Początkowa apostrofa kończy się zwrotem „wysłuchajcie mnie”. Następnie
rozpoczyna się wyznanie. PL stwierdza, że nie jest młody, daje jednak do
zrozumienia, że jego wygląd wskazuje na co innego. Ma smukłe ciało, białą szyję,
otwarty umysł, młodzieńczy wąs pod nosem, uśmiech godny anioła, porusza się
elastycznie, płynnie. Charakteryzuje go niewinność, czystość, zdaje się być
kruchy i delikatny, słaby, o nieskomplikowanym charakterze. Prosi jednak, aby te
cechy nie wzruszały słuchających go, nie zwodziły. PL przyznaje się, że ma
dwadzieścia lat, co nie zaprzecza to cechom człowieka młodego, które wymienił.
Zaraz potem stwierdza jednak, że jest mordercą, co wyjaśnia jego dojrzałość,
brak młodości. Dodaje, że jest narzędziem ślepym, jak miecz w rękach kata, zatem
usprawiedliwia swój czyn, twierdzi, że morderstwo to nie było jego celem, było
przez niego niezamierzone, wręcz nie zdawał sobie sprawy, że czyni zło. Podmiot
mówi, że zabił człowieka, a następnie zakrwawionymi dłońmi dotykał kobiecych
piersi. Ma to podkreślić rangę tej zbrodni, wyolbrzymiając jednocześnie fakt
jego niewiedzy. Wywnioskować można, że nie czuł wstydu, nie mógł też zmyć siebie
tego czynu, który ciążył mu przez cały czas. Został okaleczony, co doprowadziło
do tego, że nie miał możliwości widzieć nieba, czy róży, był zamknięty, nie miał
dostępu do literatury, stąd słowa o Achillesie i Hektorze. Trwało to sześć lat,
w trakcie których codziennie czuł zapach krwi, oraz swojego morderstwa. Końcowe
wersy są odrzuceniem Boga i religii chrześcijańskiej. PL wyznaje, że nie wierzy
już w cuda, takie jak zamiana wody w wino, nie wierzy w to, że po śmierci Bóg
odpuści grzechy, ani że Jezus zmartwychwstał.
W obliczu czasu powstania utworu, jego interpretacja odnosi się do sześciu lat
wojny i okupacji niemieckiej. Mowa jest w nim o obozach koncentracyjnych,
zbrodniach, jakie w nich popełniono. Ludzie mordujący tam innych byli często
narzędziami w rękach zwierzchnictwa, a jeszcze częściej tymi narzędziami byli
sami więźniowie zmuszani do znęcania się nad współwięźniami, co często
doprowadzało do morderstw. Wiersz przedstawia w całej swojej krasie ówczesną
rzeczywistość, Różewicz twierdzi, że takich grzechów nie da się odpuścić, nie
wierzy w to, odrzucając tym samym chrześcijaństwo. Jest to parafraza
katolickiego wyznania wiary:
„(…)
Wierzę w Ducha Świętego, Święty Kościół Powszechny,
świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie,
ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny.”
Tadeusz Różewicz nigdy nie pogodził się z konsekwencjami wojny, ani z
zamordowaniem przez Gestapo jego brata, któremu poświęcił zbiór wspomnień pt.
„Nasz starszy brat”.
- Iga Matusiak
|