:: Ładunek ujemny
Marcowo w moim lecie o zgłoskę za chłodno,
trzeba będzie w dysonans samemu się domknąć;
i w nieszczelności tkanek, wytrzymać gdy głodno
z żył wypływa srebro przekute na mosiądz.
Wieczornie jest zarazem, gdy spływam myślami
do źródeł, co się sączą jak z gąbki ściśniętej.
Kropla w kroplę się tłoczą i biegną kołami
w pola magnetyczne nas samych zamknięte
na siłę. Szkoda życia, znów tracisz kalorie.
Krwawią palce i czasem nic już nie rozumiem,
gdy trzymając mnie w dłoni, oddalasz się kornie,
choć jesteśmy dla siebie tym samym biegunem.
- Quimeen
|