:: Blues dla oczekującej
Dopiero w tysięcznym liście
mogłeś wszystkie litery zmieścić
i poskładać lekko. Od tysiąca
chwil chciałam je czytać, gasnąca,
teraz staram się rozumieć.
Bez czasochłonnej zadumy,
nad każdym bez mała słowem,
nie da się – policzki mam makowe.
Po chwili cała stoję, jak pąsowa
róża. Zawstydzona. Chcę zachować
pod palcami wszystkie szorstkie występki.
Nie mogąc wyczekać następnych,
skromnie opuszczam powieki.
Zapominam, jak bardzo miękki
jesteś poza kartami listu,
gdy ze spojrzeniem ognistym,
całą mnie, od początku do końca,
pożerasz. A ja wtedy, niknąca,
zostaję tylko w nagich rzęsach.
Jutro znów, kolejna, następna
pobudka bez słowa, przy ścianie.
Rutynowo; skostniała nad ranem
poczekam na słońce. Nie wyśnię
listu, w którym mi się przyślesz.
21 lipca 2005
- Iga Matusiak
|