:: Sommerliebe
Otóż mam kobietę. To się zdarza
i mnie. Takiej zbieżności myśli i czynów
nie sposób jest zaprzepaścić.
Jest dobrze. To w gruncie rzeczy nic
dziwnego: młodość się musi wyszumieć,
więc szepczę ci wiersze. Tak lubisz
poetów, ja też, między nami mówiąc
jest pełna symbioza. W niej właśnie
pokładam nadzieję, tu leży
pies pogrzebany.
Nie znamy się, to lepiej. Nie widzieć
czemu wiem, że masz zielone oczy,
dwa psy i kanarka. Ja mam
dwa miesiące do studiów. To starczy
za moją biografię.
Co nam z tego przyjdzie? Wyrosnąć.
My dzieci, a związek dorosły. Zupełnie
jak w szarych serialach: sommerliebe,
umowa na czas określony.
[VIII 2005]
- Michał "UnionJack" Krotoszyński
|