:: Portret niesymetryczny
Wiesz: odkąd pomalowałeś ściany
na pomarańczowo – jest tu jeszcze cieplej.
Nalewam herbatę z miodem. Na ustach:
seemed so far away. I znów się zasłaniam
brakiem czasu. Zmęczeniem. Powiekami.
Mężczyzna i syn – chcę was
godzinami podglądać, siedząc na progu,
oparta o futrynę. Daleko. Nieważne,
że pod progiem podkopuje robak - tocząc
korytarze. I tak w końcu to nimi docieram
do sedna: mój mężczyzna, mój
syn. Najpiękniej – gdy nie widać,
że patrzę. Sklejają samolot. Starannie
wycierają buty przed progiem.
- Alter Net
|