N U M E R :
1
grudzień 2005


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 13 - Dżem...

Dżem - 2004

Która to już płyta Dżemu? Nie wiem, nie jestem wielkim fanem tej grupy. Ale na pewno pierwsza taka. Czytałem kiedyś felieton, którego autorka próbowała napisać, że Dżem to nie tylko Ryszard Riedel. że wszyscy muzycy tej grupy to wybitne indywidualności muzyczne, artyści biegli w swoim fachu. Ale dla fanów grupy "Dżem" dalej znaczyło to samo, co "Rysiek". A dla laików jeszcze bardziej. O tym, czy Dżem kiedykolwiek się odriedluje, musiała zadecydowac późniejsza muzyka zespołu. I stało się tak na płycie 2004.

Okładka
Jacek Dewódzki, pierwszy po Riedlu wokalista bluesowo-rockowej kapeli z południa, był dla mnie takim trochę Riedlem - bis. Pierwszego legendarnego wokalisty Dżemu i jego piosenek nigdy za bardzo nie lubiłem, może ze względu na ciemną część tej legendy. Dewódzki sprawił, że mogłem posłuchac starych kawałków Dżemu bez krzywienia się. No i miał w sumie dobry głos. Ale to Maciej Balcar był tym, na kogo grupa czekała. Jego wybitnie męski a zarazem delikatny głos to najlepsze, co mogło spotkać pięciu statecznych weteranów rodzimego rocka. Powstała płyta bardzo dżemowa, z typową nieskomplikowaną perkusją, dostojnym basem, solówkami Jerzego Styczyńskiego - jak dla mnie jednego z najlepszych w swoim fachu, a już na pewno najlepszego ze "starszych" - a zarazem tak lekka, tak od niechcenia jakby zagrana, jakby panowie zaczynali drugi raz po głębokim odetchnięciu. Nie ma już ciężaru, jaki wisiał nad grupą w ostatnich latach Riedla i po nich, nie ma rock-bluesa a`la Dewódzki. Jest blues-rock, taki, jakiego się po prostu lubi posłuchać. Specjalne - i urzekające - jest na tej płycie to, że nie ma na niej własciwie nic specjalnego.

Pierwsza z dwunastu piosenek, "Gorszy dzień", była grana już długo przed premierą (pierwotnie płyta miała się ukazać w 2002 roku). Tekst daje nam receptę na gorszy dzień. A recepta jest prosta - blues, browarek. Już lubię tę płytę. Słowo "blues" ma w tekstach z tego krążka kilka znaczeń. Jest to muzyka, ale także i na przykład smak dżemu - słodki i cierpki. Jak i sama ta muzyka. "Daj mi chleba z dżemem, daruj sobie miód" - wyspiewuje Balcar w drugim na płycie kawałku. Nie wiem jak Wam, ale mnie podobne piosenk przywodząi na myśl jakąś amerykańską prowincję i obecnych na niej przyciśniętych czymś facetów jedzących mięso z ziemniakami i zapijających piwem, jeżdżących truckami. Ale nie słychać tam muzyki uśmiechniętego wieśniaka, czyli prostego country, a łagodnie outsiderskie klimaty w stylu takiegoż właśnie lekkiego grania i przysmucania. Lubię taki klimat.


W tym klimacie pozostaje też gość z "Diabelskiego żartu", który ma problemy z hazardem, czy bohaterowie "Nieproszonego", którzy chcą po prostu pogadać przy jakimś winie. Cięższy jest tekst "Ćmy barowej", opowiadający o zawieszeniu w beznadziei. Więcej rocka daje się usłyszeć w kawałkach takich jak na przykład "Wymarzony świat". Jest na tej płycie trochę niepokoju - np. w utworze "W imię ojca". Ale dwa główne odczucia to jednak blues i luz. Tego drugiego jest dużo, a wyraża się w lekkości grania i afirmacji świata płynącej z tekstów do choćby "Dnia świstaka" czy "66". Świetny pomysł. Maciej Balcar to dobry tekściarz, a jego głos jest do takich tekstów po prostu znakomity.

Na koniec perełki płyty. Zdecydowanie piosenka "66". Tekst o harleyowcach, zagrany cudownie, szybko, leciutko, nie-sa-mo- wi-TY!!! Sto procent odprężenia. Uwielbiam go od pierwszej do ostatniej sekundy. Niechby mi ktoś napisał taką piosenkę o łapaniu stopa... No i "do kołyski". Tekst do tego utworu powstał niejako w ostatniej chwili - Maciek siedział sobie przed studiem i napisał go, po czym wszedł on na płytę. Jest taki jak cały longplay. Po prostu kilka pięknych słów od serca. A do tego równie piękna muzyka.

"Na dzień dzisiejszy Dżem jest tym, co gramy teraz" - mówił mi Paweł Berger po koncercie w Rzeszowie. Na kilka godzin przed wypadkiem, w którym stracił życie. Utwór "W drodze do nieba", do którego napisał on muzykę, nabrał przez to szczególnego wymiaru. Z żalem wykrzykiwane słowa wokalisty "Odszedłeś w słońcu, tak szybko że nikt nie zdążył zamyslić się..." będa mały na każdym następnym koncercie jednego adresata. śmierć Bergera wstrząsnęła zespołem - był dla Dżemu filarem jak niegdyś Riedel - ale już po kilku miesiącach byli znów na scenie z nowym świetnym klawiszowcem. Czy to znaczy że są tak pewni nowej muzyki, że nic nie jest w stanie nimi zachwiać? Oby. Płyta ani specjalnie twórcza ani odkrywcza. Po prostu kawał dobrej muzy.

Autor:Donald 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)