| ||||||||||||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
Strona - 19 - Pat Metheny Group...
Pat Metheny Group - "The Way Up"
Tego albumy wyczekiwałem z niecierpliwością.
Niecierpliwością podżeganą przez Trzeci Program Polskiego Radia, w którym fragmenty
tej płyty można było usłyszeć jeszcze przed pojawieniem się jej na naszym rynku.
Za każdym razem słuchając audycji czekałem na te 3-, 4-minutowe fragmenty z nadzieją,
że po raz kolejny będę się mógł nacieszyć tą muzyką. Tak wiem, nie potrafię trzymać
czytelnika w niepewności do końca recenzji. Zawsze tak jest, że już, najdalej, w trzecim
zdaniu widnieje(praktycznie) moja ocena. Ale zostawmy te dywagacje na inną okazję i
przyjrzyjmy się samej płycie.
Zawiera ona jeden(tak, jeden) utwór, składający się z czterech części i trwający 68 minut i 10 sekund. Co ciekawe znalazło się w nim miejsce na granie stricte jazzowe, na fragmenty będące balladami oraz na kawałki... naprawdę ciężko jest mi znaleźć dla nich jakąś odpowiednią nazwę, więc może je po prostu opiszę: w tle słychać tajemnicze, tworzące nieco mistyczny nastrój, dźwięki, natomiast w roli głównej występują bardzo krótkie "solówki" na różne instrumenty oraz... cisza. Polecam przesłuchać tę płytę już po zmroku przy zgaszonych światłach, ponieważ wtedy podchodzimy do niej całkowicie inaczej niż jakbyśmy słuchali jej w dzień.
|
Jeśli ktoś już wcześniej miał styczność w płytami Pat Metheny Group,
to będzie wiedział czego może się spodziewać. Albo po prostu będzie mu się
tak wydawało, ponieważ ten album jest trochę inny niż poprzednie. Z kolei Ci,
którzy jeszcze nigdy nie słyszeli żadnych nagrań tego zespołu powinni przesłuchać
tę płytę przed kupnem, ponieważ znajdują się na niej momenty, w których zespół
"nie oszczędza" słuchacza, częstując go tak ogromnym muzycznym chaosem, że dla
niektórych może on być naprawdę ciężki do wytrzymania. Pisząc "muzyczny chaos" mam
tu oczywiście na myśli improwizacje na dwa, a czasem nawet więcej(!), instrumenty jednocześnie.
W przypadku tego albumu niesamowite jest to,
że za każdym razem jak go słucham, odkrywam w nim
coś nowego. Płyta ta jest owocem prawie 30 letniej współpracy
pomiędzy Patem a Lylem. Już w pierwszych dźwiękach można dostrzec
ten bagaż doświadczeń, który czyni tę płytę niepowtarzalną oraz dopracowaną
pod każdym względem. Słucham tego albumu już od ponad roku i naprawdę ciężko
jest mi dostrzec jakiekolwiek wady.
Jak już niektórzy z Was zauważyli,
skład zespołu uległ pewnej zmianie od płyty
"Speaking of Now", mianowicie pojawił się nowy członek
tej grupy. Jest nim Gregoire Maret i na tym albumie usłyszymy
go grającego na harmonijce ustnej.
Dla fanów Pat Metheny Group płyta
ta będzie obowiązkową pozycją do przesłuchania.
Osobom, które zamierzają dopiero rozpocząć
swoją przygodę z tym zespołem mogę ją polecić
z czystym sumieniem. Według mnie jest to najlepszy
album wydany przez Pat Metheny Group do tej pory*.
*proszę nie mylić z indywidualnymi projektami Pata, tudzież z płytami Pat Metheny Trio
Autor:Iskendarian | |||||||||||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | ||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||