| |||||||
| poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
Strona - 18 - Pat Metheny...
Pat Metheny - "Slow Hot Wind"Wyobraźcie sobie pewną sierpniową niedzielę, której towarzyszył od samego rana ponad 30 stopniowy upał, kilka minut po godzinie 20. Wyobraźcie sobie pokój 2,5 metra na 5 metrów, w którym wszystkie okna oraz drzwi zostały szczelnie zamknięte, aby nie było słychać dźwięków dochodzących z ulicy.
W takich właśnie warunkach słuchałem
koncertu Pata, który odbywał się w Muzycznym Studiu Trójki im.
Agnieszki Osieckiej. Przysłuchiwałem mu się i go nagrywałem.
Dzięki temu zabiegowi udało mi się stać posiadaczem jednego utworu,
którego na próżno szukać na półkach sklepowych. On po prostu, z tego co mi wiadomo,
nigdy nie został wydany ani jako singiel, ani jako jeden z utworów tego koncertu.
Był to czas, kiedy Pat promował płytę "One Quiet Night",
czyli jak już niektórzy z Was się domyślają pogrywał
wtedy głównie na gitarze barytonowej w strojeniu "Nashville".
Jeśli ktoś nie wie jak to jest gitara barytonowa, niech wyobrazi
sobie instrument, który swoimi dźwiękami znajduje się pomiędzy gitarą akustyczną a basową.
Jednak patrząc w ten sposób nie dostrzegamy niczego ciekawego,
więc dorzućmy do naszego "miksera" jeszcze strojenie "Nashville",
czyli takie, w którym struny 3 i 4 są nastrojone o oktawę wyżej
niż reszta, z kolei struny 5 i 6 są nastrojone nieco niżej niż normalnie.
Dzięki temu zabiegowi słuchając osoby grającej na tak przygotowanej gitarze
mamy wrażenie jakby w nagraniu uczestniczyło co najmniej 3
wykonawców: jeden na gitarze basowej, drugi barytonowej i trzeci na klasycznej.
|
Napisałem wcześniej, że utworu tego nie można w żaden sposób nabyć w sklepach, a jest tak, ponieważ Pat zagrał go po raz pierwszy przed publicznością właśnie na tym koncercie.
"Slow Hot Wind", utwór skomponowany przez
Henry'ego Mancini, Pat wykonał w iście mistrzowski sposób.
Całość rozpoczyna się spokojnie, powoli wyłania się z ciszy,
trochę jakby leniwe, nieśmiale, aby z czasem nabrać pewności siebie oraz szybszego
tempa. Szybszego, ale nie szybkiego. Spokój jest motywem przewodnim tego utworu.
Spokój i opanowanie.
Nawet nie zauważamy kiedy Pat przestaje grać kompozycję Henry'ego
i płynnie przechodzi do własnej pt. "This is not Amerika". Złącza dwa utwory w jeden,
tworząc nową, niepowtarzalną i niesamowicie piękną całość. Szczerze mówiąc, gdy słuchałem
tego nagrania po raz pierwszy, nie zauważyłem tego przejścia i pewnie nie byłem w tym
odczuciu odosobniony. Część utworu następująca po tym niesamowitym "przejściu" jest o wiele
bardziej dynamiczna. Jednakże będąc nadal pod wpływem magii, którą rozsiała "część pierwsza"
cały czas odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z muzyką tak samo spokojną jak wcześniej.
Ten utwór nie posiada słabych stron.
On jest po prostu, i tu nie obawiam się użyć tego określenia, przejawem geniuszu Pata.
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję posłuchać tego wykonania, to nie zastanawiajcie
się ani sekundy. Dla tak wyśmienitej Muzyki warto poświęcić te kilka minut.
Autor:Iskendarian | ||||||
| | poprzednie - spis treści - następne | | |||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej
formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | |||||||