|
Tracy Hickman - Nim zapadnie ciemność
Shlizer
Trzecia część cyklu nie przerywa tradycji
poprzednich części. Nie ma bowiem żadnego powiązania z historiami "Krucjaty
Liberty'ego" ani "W cieniu Xel'Nagi", a książkę nie napisał ani Grubb, ani Mesta
(czyli Anderson z żoną - patz recka drugiej części), ale niejaki Tracy Hickman.
Szczerze mówiąc książkę zrozumieją także ci, którzy nie czytali poprzednich
części, a świat StarCrafta jest im obcy. Jest tak dlatego, ponieważ "Nim
zapadnie ciemność" nie koncentruje się na wojnie pomiędzy Terranami, Zergami i
Protossami. Jej głównym c(w)elem jest ukazanie głupoty ludzkich poczynań w celu
osiągnięcia większej władzy. Dodatkowo w powieści znajdziemy wątki o miłości,
niezwykłym (podkreślam to słowo!) bohaterswie i odwadze, ale także ujżymy
głupotę niektórych ludzi i ich lekkomyślność.
Książka jest raczej poważna i praktycznie oprócz począku pierwszego rozdziału
nie znajdziemy tam zbyt wiele optymistycznych myśli.
Główną postacią jest żołnierz Konfederacji Marines szeregowiec Ardo Melnikov.
Jest on bardzo tajemniczą, ale ciekawą osobistością. Nie będę się jednak
rozpisywał na temat jego osoby, bo o tym poczytacie sobie w dziale
"bohaterowie". Cała akcja (poza wspomnieniami bohatera z Bountiful) dzieje się
na Mar Sarze, o której mogliśmy poczytać także w "Krucjacie Liberty'ego".
I wreszcie przechodzimy do sedna sprawy: warto - nie warto? Według mnie jest to
najlepsza z części cyklu StarCrafta. Stoi na naprawdę wysokim poziomie, co
sprawia, że "Nim zapadnie ciemność" jest godna uwagi. Ja sam mogę powiedzieć, że
powieść mnie poruszyła i przeczytałem ją kilka razy, a nadal czuję ten żal po
utracie... ale co ja wam będę marudził. Wielce wymowny jest napis na okładce:
"Żołnierze Konfederacji toczą bitwę, której nie mogą wygrać, o planetę, której
nie mogą stracić". I tym właśnie akcentem chciałbym skończyć moje wywody.
|
|
|
|
| Starcraft
Speed of Darkness |
|
| science fiction |
|
| |
|
|

|
|
|
|
|