|
Eoin Colfer -
Artemis Fowl. Kod wieczności
Dusqmad
Rozkoszna mieszanka Jamesa Bonda i baśni ze
sporą dawką technologii dla miłośników sieci. - „Buffalo News”
Powodem do zadowolenia dla licznych czytelników jest to, że czasem możemy
jeszcze raz powrócić do świata swoich ulubionych powieści. Może w moim przypadku
Artemis Fowl nie należy do tego grona, niemniej jednak wcześniejsze dwie części
oceniłem bardzo wysoko. Z wielkim apetytem zabrałem się za kolejną, która
wciągnęła mnie w równym stopniu, jak poprzednie i dała możliwość kolejnego
powrotu do barwnego i niesamowitego świata wykreowanego przez wyobraźnię Colfera.
„Okazuje się, że im inteligentniejszy przeciwnik, tym większe ma ego.”
Wyglądało na to, że Artemis będzie musiał kończyć swoją przygodę w
przestępczym świecie, ponieważ bliskie mu osoby mogą zacząć w większym stopniu
ingerować w jego życie. Okazuje się jednak, że bohater ma przed sobą jeszcze
jeden, niezmiernie ważny cel. Z pozoru jest to błahostka nie porównująca się do
przejęcia elfickiego złota, czy też przejęcia własnego ojca z rąk rosyjskiej
mafii. Jednak nawet drobiazg może stać się sprawą życia i śmierci. Wszystko
zależy od przeciwnika, z którym trzeba będzie się zmierzyć. Tym razem padło na
naprawdę przebiegłego, czyli Jona Spiro, biznesmena, który od dawna błądzi po
przestępczej ścieżce i ma w tym biznesie pewne doświadczenia. Artemisowi nie
łatwo będzie ubić z nim interes. Pozostaje pytanie: który z nich okaże się
sprytniejszy i dobije do celu?
Muszę przyznać, że książka jest w zasadzie najlepszą z całej serii, choć
naprawdę nie łatwo jest mi porównywać wszystkie części. Sam prolog to po prostu
majstersztyk. Pełen znanej nam z poprzednich tomów smakowitej sensacyjnej intrygi. W nim
sam Artemis Fowl opowiada nam o swoich planach na nadchodzący czas. Tak więc
wiadomo, że będzie się działo... Ci, którzy gardzą długimi wstępami i wolno
rozwijającą się akcją nie powinni mieć najmniejszych zastrzeżeń. Wszystko
zaczyna się dosłownie w jednej chwili, niemniej jednak wkrótce okaże się, że nawet ktoś taki, jak
główny bohater powieści jest człowiekiem i nie obce mu są błędy. Mamy zatem
prosty morał. Trudno przyzwyczaić się do tego, że nie on ma nad wszystkim
kontroli, że popełnia naprawdę iście dziecinne błędy i, że nie każdy jego plan
jest idealny.
Cała powieść kończy się w punkcie, który sprawia, że już zaczynamy myśleć o
kolejnej części, bowiem autor pozostawił sobie bardzo szeroko otwartą furtkę. W sumie
już możemy snuć prognozy na temat fabuły kolejnejnego tomu. Osobiście bardzo
ciekawi mnie to, jaki będzie w nim sam Fowl. Wszystko wskazuje na to,
że ta przygoda ma być jego ostatnią... Jestem jednak stuprocentowo pewien, że
chłopak nie wtopi się w tłum i nadal będzie postacią nietuzinkową, budzącą
podziw.
|
|
|
|
| Artemis Fowl. The
Eternity Code |
|
| fantasy |
|
| |
|
|

|
|
|
Odnoszę wrażenie, że wielu z Was może odnieść wrażenie, że piszę o książce,
która dla czytelników, znających twórczość Kinga, Tolkiena, Dicka czy wielu
innych cenionych autorów jest po prostu dziecinadą. Otóż NIE! Może powieść jest
skierowana do młodszych czytelników, ale wierzcie mi pozory mylą. Mamy bowiem do czynienia z powieścią
uniwersalną. Dzięki niepowtarzalnemu stylowi, w jakim pisze autor, książkę może
przeczytać naprawdę każdy, który uwielbia nietypowy humor, intrygę i niezwykły
świat, który wręcz wprawia w osłupienie. Wybuchowa mieszanka? Być może. Właśnie
to sprawia, że "Artemis Fowl" jest czymś niepowtarzalnym, właśnie w
tym tkwi ten cały fenomen Wróżę Eoinowi
Colferowi naprawdę dobrą karierę. Ba, jestem pewien, że swego czasu
jego pisarskie osiągnięcia będą mogły równać się z tymi przestępczymi Artemisa
Fowla.
|
|