|
Cytaty
"Kelnerka pomknęła do kuchni, z ulgą oddalając się od bladego młodzieńca przy
szóstym stoliku. Kiedyś widziała film o wampirach – one nie mogące umierać
kreatury miały dokładnie takie samo hipnotyczne spojrzenie. A może ten mały mówi
jak dorosły, bo w rzeczywistości liczy sobie pięćset lat?"
"Wspomnienia są częścią tego, kim jestem"
"Twoje cięte riposty bardzo mnie bawią, ale są bez znaczenia. Znowu wygrałem;
zostałeś przechytrzony. To dla mnie tylko gra, rozrywka. Twoja mała akcja była
bardzo kusząca, choć odrobinę żałosna. Ale zrozum - już po wszystkim. Zostałeś
sam, a ja nie mam czasu na zabawy"
"Właśnie. Niektórzy długo się uczą. Okazuje się, ze im inteligentniejszy
przeciwnik, tym większe ma ego. Nie mogłeś od razu spełnić mego życzenia; nie,
musiałeś najpierw pojąć, że nie możesz się ze mną równać"
"Mówiąc językiem laika, Ogierek był w stanie czytać w ludzkich myślach niczym w
księdze, usuwając z nich wszystko, czego nie powinny zawierać. Być może
najbardziej zdumiewająca część całej procedury polegała na tym, iż sam mózg
ludzki dostarczał alternatywnych wspomnień, którymi wypełniał puste miejsca"
"Mnóstwo ludzi ma mnie za czterdziestolatka"
"- Ale żywcem pochowany? To jak w horrorze! No wiesz, w tym filmie z...
horrorami.
- Chyba go widziałem. To ten, gdzie na samym końcu napisy leciały przez ekran?
- Ten. Prawdę mówiąc, te wszystkie wyrazy zepsuły mi całą przyjemność"
"Im mniej wiesz, tym większe będziesz miał poczucie winy"
"Pośniesz się Mo. Nie chcę się tutaj zestarzeć."
"Chrześniaczka szefa we własnej osobie? No, no. To pewnie jakaś duża robota"
"Miło robić z tobą interesy."
"Nie rozumiem. To wyprzedza wszystko, co mamy o całe lata, nie o
dziesięciolecia! A ty jesteś tylko trzynastoletnim chłopcem. Jak to zrobiłeś?"
"Urocze. Leciałem pięć tysięcy kilometrów, aby obejrzeć miniaturowy odbiornik
telewizyjny?"
Eoin Colfer "Artemis Fowl. Kod Wieczności"
Dusqmad
Gdy moje ciało zatrzymało się w środku teatralnej sali, unosiłam się
siedemdziesiąt stóp nad widownią. Nie miałam przyczepionych do pleców żadnych
linek ani sekretnych urządzeń, poruszałam się za sprawą magii gadającego psa.
Czas stanął w miejscu. W teatrze zrobiło się zupełnie cicho.
- Co ty wyprawiasz? Oszalałeś? – Poniżej Shumda wmaszerował energicznie na
scenę, spoglądając to na mnie, to zaś na skulonego nagle dalmatyńczyka.
- Ależ, maestro…
- Ile razy mam ci powtarzać? Psy nie potrafią wykonywać tych sztuczek. Nie
wiesz, co robisz!
Nieśmiały śmiech na sali.
- Sprowadź ją na ziemię! W tej chwili!
Ja jednak nie miałam ochoty opaść na ziemię. Chciałam pozostać lekka jak piórko
do końca przedstawienia, tak aby ludzie na dole spoglądali na mnie z zazdrością.
Żeby gapili się całą wieczność, w zachwycie, na mnie, anioła, wróżkę…
P o t r a f i ę l a t a ć!
- Sprowadź ją na ziemię!
Runęłam w dół.
Widziałam jedynie twarze. Przerażenie, zdumienie, niedowierzanie odciśnięte na
twarzach ludzi, którzy patrzą, jak na nich spadam. Twarze rosły. Z jaką
prędkością spada dziecko? Ile czasu mija do chwili zetknięcia się z ziemią?
Pamiętam zarówno szybkość, jak i powolność. Zanim się przeraziłam, nim zdążyłam
krzyknąć, rozbiłam się.
I umarłam.
Jonathan Carroll, „Zaślubiny patyków”
Tuxedo
"Osobisty sekretarz Patrycjusza, który z przerażeniem obserwował techniki
pracy policyjnej w wykonaniu Detrytusa spojrzał na Vimesa.
-Tak panie komendancie?
-Co to za książka? czy to dziennik jego królewskiej mości?
Drumknott wziął ją i obejrzał.
-Na to wygląda, istotnie
-Czy udało się panu złamać szyfr?
-Nie wiedziałem, że pisał szyfrem, komendancie.
-Co? Nigdy pan nie zaglądał do tego dziennika?
-A czemu miałbym zaglądać? Nie jest mój.
-Wie pan oczywiście, że poprzedni sekretarz próbował go
zamordować?
-Tak, proszę pana. Muszę też dodać, ze zostałem wyczerpującą przesłuchany, przez
pańskich ludzi-Drumknott otworzył książkę i uniósł brwi.
-Co mówili? - zainteresował się Vimes.
Drumknott zastanowił się
-Niech pomyślę... "Tyżeś to zrobił, przyznaj się, wszyscy cię widzieli mamy tłum
ludzi, którzy twierdzą, żeś to zrobił na pewno, przyznaj się".
Taki był ogólny temat przesłuchania. Wtedy powiedziałem, że to nie ja co zdaje
się zaskoczyło przesłuchującego funkcjonariusza." Terry Pratchett "Na
glinianych nogach"
|
-”Wojownik światła jest jak skalny blok. Kiedy blok leży na równinie,
w harmonijnym otoczeniu-tkwi
w miejscu. Ludzie mogą stawiać w okół niego swoje domy i najsilniejsza wichura
nie sprawi,
by zniszczył to co zbudowano. Lecz kiedy znajduje się na zboczu, może ujawnić
swoją moc i stoczyć się
wprost na przeszkodę, która zakłóca mu spokój.”
Paulo Coelho „Podręcznik wojownika światła”
-„Wspaniałe zwierzę krwawiło z wielu ran, bo było tam jeszcze coś innego, coś
olbrzymiego, co wciąż spadało błyskawicznie na białe ciało smoka, jak ciemna
chmura, nieustannie zmieniająca swój kształt. Raz przypominało gigantycznego
pająka o długich nogach, wielu płonących oczach i grubym tułowiu pokrytym
czarną, skłębioną gęstwiną włosów, to znów stawało się jedną wielką dłonią z
długimi szponami, która starała się zmiażdżyć smoka szczęścia, a w następnej
chwili przeobrażało się w gigantycznego czarnego skorpiona, atakującego
nieszczęsną ofiarę trującym żądłem Walka między tymi dwiema potężnymi istotami
była straszna. Smok szczęścia bronił się jeszcze, ziejąc niebieskim ogniem,
który osmalał szczecinę chmuropodobnego potwora. Dym buchał i wirował w skalnej
rozpadlinie. Fetor prawie uniemożliwiał Atreju oddychanie. Smok raz nawet zdołał
odgryźć przeciwnikowi jedną z długich nóg. Lecz oddzielona kończyna nie spadła w
głąb przepaści, tylko przez chwile poruszała się samotnie w powietrzu, po czym
wróciła na swe poprzednie miejsce i na nowo złączyła się z ciemnym chmurzastym
tułowiem. I tak działo się stale, zdawało się, że smok gryzie próżnie, ilekroć
udało mu się chwycić zębami którąś z kończyn. Dopiero teraz Atreju dostrzegł to,
co dotychczas uszło jego uwagi: cały ten przerażający stwór nie miał jednego,
stałego ciała, lecz składał się z niezliczonych małych stalowoniebieskich
owadów, które brzęczały jak rozwścieczone szerszenie i w gęstej chmarze tworzyły
coraz to nowe kształty.
Był to Ygramul i Atreju zrozumiał, dlaczego nazywano go mrowiem.
Michael Ende „Nie kończąca się historia”
Solar
StarCraft: Krucjata Liberty'ego:
"Pierwszy kontakt z rozumną rasą, a oni wysadzają planetę. Piekielna wizytówka."
"Tak naprawdę wojskowych (...) przeraziło to, że istnieje ktoś, kto jest tak
samo szalony jak my. A oni byli bardziej szaleni niż my."
"Natura nie znosi próżni, a ludzka natura braku informacji. Jeżeli czegoś nie
możemy znaleźć, dalej szukamy. Czasami po prostu to wymyślamy."
"Tytani przeżyją tylko wtedy, gdy pokażą większego tytana jako groźbę."
"Kiedy masz młotek, wtedy wszystko wokół wygląda jak gwóźdź."
"Obcy najeżdżają ludzką przestrzeń, a ludzie zwracają się przeciwko sobie. (...)
Prowdopodobnie <obcy> myśleli, że to normalne zachowanie naszej rasy. I
przypuszczam, że mieli rację."
"Mieliśmy przewagę w postaci wewnętrznych linii zaopatrzeniowych (to wojskowy
termin oznaczający 'otoczeni') i znanego pola walki (to wojskowe określenie
oznaczające 'walczymy z nimi we własnej jadalni')."
StarCraft: W cieniu Xel'Nagi:
"Rozpacz jest słabością ludzi."
StarCraft: Nim zapadnie ciemność:
"Ci ludzie nigdy się nie dowiedzą kto tak zaciekle walczył o ich życie. Niegdy
nie poznają jego imienia, nie zaśpiewają pieśni ku jego chwale. Tylko on jeden
będzie wiedział o swoim zwycięztwie."
"Pycha (...) Duma wzbiera w duszy tuż przed upadkiem."
"Ci zaś, jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i
zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają, podlegają właśnie
takiej zagładzie jak one..."
"A więc po to tu przyjechałeś? (...) Żeby ktoś cię pochwalił? Urządził paradę na
twoją cześć i ronił łzy? Czy naprawdę to jest dla ciebie najważniejsze? Żeby cię
wszyscy pamiętali jako bohatera?"
"-Psiakrew, chłopie! To ich w ogóle nie powstrzymuje!
-Wal dalej odłamkowymi!
-Przecież walę! Już mi się prawie skończyły..."
Shlizer
|
|