|
Worms - seria znana i lubiana (bądź nie) przez wszystkich graczy. Jej pierwsze korzenie sięgają dziesięć lat wstecz.
Po kilku odsłonach dwuwymiarowych Wormsów, autorzy zdecydowali się przenieść je w 3D. Z ich oficjalnego oświadczenia wynika, że mieli to zrobić dużo wcześniej, jednak nie pozwalała im na to ograniczona jak na tamte czasy technika. Koniec końców gracze mogą już grać w trójwymiarowe wersje swoich ulubionych robali. Czy wyszło to grze na dobre? Czy nie straciła grywalności poprzednich części? W tym tekście postaram się odpowiedzieć na powyższe pytania.

Zasady gry w ogóle się nie zmieniły. Dwie lub więcej drużyn stają naprzeciw sobie i starają się wyeliminować, używając wcześniej wybranego oręża. Drużyny jak zwykle mogą byś modyfikowane przez graczy. Wybierając nazwę teamu, imiona robaków, odgłosy, jakie wydają, czy ich ulubioną broń możemy stworzyć swój niepowtarzalny styl.
W Wormsach 3D możemy znaleźć następujące tryby: Kampania, Szybka gra, Gra wieloosobowa, Menu Prób oraz Trening.
Kampania to esencja jednoosobowej gry. Polega na misjach w których najczęściej trzeba wyeliminować wroga, dojść do jakiegoś punktu lub kogoś uratować. Przykładowo w jednej z misji naszym zadaniem jest wyeliminowanie przeciwników i uratowanie naszego kapitana, którego porwali, w innej trzeba dostać się do skrzynki pilnowanej przez przeciwników, zaś niektóre misje są typowo zręcznościowe np. latanie spadochronem i zbieranie tarcz. Przechodząc kampanię odkrywamy nowe plansze lub nowe strony Wormopedii (encyklopedia robali, jest w niej np. opis serii, czy opisy broni).
Gdy klikniemy na Szybką Grę niemal natychmiast jesteśmy na polu walki. Komputer wybiera za nas mapę, robali i giwery, my tylko walczymy. Najlepsze na partyjkę przed kolacją.
Gra wieloosobowa to mój ulubiony tryb. Możemy się w nim zmierzyć z kolegą przy jednym monitorze. Chyba nic nie daje takiej satysfakcji, jak trzykrotne zwycięstwo z kolegą, który uważa się za mistrza Wormsów. W tym trybie to my ustalamy, czym będziemy walczyć, ilu nas będzie, wybieramy też otoczenie na jakim będziemy walczyć. A propos otoczenia, jeśli zechcemy nigdy nie będziemy walczyć na tej samej mapie, nawet gdybyśmy grali już setną partyjkę. Czemu? Jest taka fajna opcja w której my wpisujemy tylko cyferki, a komputer generuje z nich mapę. Sprytne, nieprawdaż?
|
W Menu Prób staramy się wyeliminować przeciwnika, zestrzelić tarcze porozrzucane po planszy, zebrać je latając spadochronem lub plecakiem rakietowym. Jednak jest tu jedno utrudnienie. Jeśli nie zrobimy tego w krótszym, niż podano czasie nasze wyniki nie trafią na tablicę rekordów i nie będziemy mieli dostępu do kolejnej misji.
Ludzie, którzy grali we wcześniejsze odsłony, zapewne spytają: ale jak to wszystko sprawdza się w 3D? Otóż odpowiedź brzmi: tak sobie. Grałoby się świetnie, gdyby nie to nieszczęsne sterowanie i praca kamery. Uwierzcie mi - to może nieźle zdenerwować. Wyobraźcie sobie sytuację: na planszy po ciężkiej batalii zostały tylko dwa wormy: twój i przeciwnika. Twój ruch, szukasz odpowiedniego miejsca, aby wycelować bazooką prosto w jego główkę, a tu chlup! Znalazłeś się w wodzie. Jak to się stało? Otóż na powierzchni po której się poruszałeś była mała dziurka, której kamera nie wychwyciła... Sterowanie nie jest lepsze. Kilka razy naprawdę wytrąciło mnie z równowagi, gdy np. chciałem podskoczyć, a worm odbił się o ścianę i wpadł do wody...
Jednak mimo tych wad da radę grać i to nawet przyjemnie. Bardzo fajne są zwłaszcza bronie, które można podrasowywać przez np. ustawienie podwójnej siły wybuchu lub podwójnej siły obrażeń. Do dziś nie zapomnę jak grając z kumplem wysadziłem świętym granatem pół planszy... Nowych broni nie ma zbyt wiele (lub są, ale nie warte tego, aby je opisać np. Ognista Pięść), ale doszło kilko opcji, które można znaleźć w skrzynkach. Wspomnę tu chociażby o Szaly Sprawiedliwości, która to wyrównuje poziom zdrowia naszych zawodników do najsłabszej drużyny.

Od strony technicznej gra prezentuje się zaledwie przeciętnie. Fajnie wykonano animacje robali. Wyrażają oni strach, śmiech, cierpienie itd. Grafika nie stoi na najwyższym poziomie, to samo można powiedzieć o muzyce. Fajne są tylko odgłosy robali, które jak zwykle rozwalają. Muzyka podczas potyczek nie kłuje w uszy, ale utwór w głównym menu wybierał chyba głuchy. Świetne są za to przerywniki pomiędzy misjami. Zwijamy się ze śmiechu oglądając potyczki robali z babcią, lub patrząc na wormsowy matrix.
Słowem podsumowania Wormsy 3D to przeciętna gra. Można w nią łupnąć od czasu do czasu, lub gdy odwiedzą nas koledzy. Niezłą grywalność popsuły min. praca kamery i sterowanie. Gra kosztuje 19,90 więc można ją kupić, lecz nie oczekujcie hitu na miarę poprzednich Wormsów.
|
|
|
Stare dobre
Worsmy
Gra wieloosbowa |
Sterowanie
Paca kamer |
|