« poprzednia | spis treści | następna »  
Che Guevara
Soull

Kim był Ernesto Che Guevara wie chyba już każdy. Idealista i tym podobne epitety przewalały się wielokrotnie przy okazji... różnych okazji :P. Teraz dzięki Mark Softowi możemy wcielić się w legendarną już postać. Ale najpierw powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę tego chcemy.



Dlaczegóż to mamy stawiać sobie takie pytania? No cóż... nie dlatego, że przed bojownikiem o wolność stoją naprawdę trudne zadania tylko dlatego że dana nam możliwość nie jest najprzyjemniejszym sposobem osiągnięcia tego celu. Nie oszukujmy się gra nie należy do światowej czołówki, wręcz przeciwnie, jest tak daleko za nią, że nawet nie ma pojęcia kogo ściga. W założeniach miał to być RTS - no fajowo bardzo bo ostatnio wbrew mojemu wyznaniu zainteresowałem się tytułami reprezentującymi ten gatunek. W rzeczywistości mamy jednak coś z pogranicza RTS i... hmmm... może nawet Commandos. Ale nie podniecajcie się zbytnio - nie ma czym niestety...

Gra przedstawia nam historię Kuby z lat 1955 - 1959 czyli właśnie o tym jak to Fidel wspaniałomyślnie wykopał z Havany Batistę (oczywiście mogę się mylić bo historyk ze mnie marny :P). Wcielamy się w młodego Che i ruszamy do boju. Technicznie gra nie wymiata - jest wykonana wręcz na średnim poziomie. Niezbędne minimum jest ale autorzy nie wysilili się żeby chociaż troszeczkę wznieść się powyżej tego poziomu. Zero polotu - zrobili co mieli zrobić i poszli do domu.
Graficznie siedzimy gdzieś w roku 1997 a i wtedy nie zwojowalibyśmy dużo. Pewnie - grafika jest poprawna ale tak samo jak w wypadku ogólnej mechaniki - zero smaczków. Trawa statyczna, drzewa statyczne a jedynymi ruchomymi obiektami są nasi żołnierze, wrogowie i ewentualnie paczki z amunicją - reszta stoi jakby wciągnęła ze 3kg Viagry. Animacje żołnierzy są tak samo sztywne jak otoczenie a zmiana pozycji z wertykalnej na horyzontalna to kwestia ułamków sekund - klikamy na ikonkę i towarzysz w tej samej chwili leży na ziemi (tak samo wygląda sprawa w drugą stronę). Nawet pojazdy poruszają się jakoś sztucznie ale być może tu już się czepiam :P.

Jeśli idzie o warstwę dźwiękową to jest delikatnie lepiej. Oczywiście w kwestii odgłosów nie ma się czym zachwycać, bo znów mamy do czynienia z syndromem niezbędnego minimum. Jedynym elementem wybijającym się ponad to wszystko jest muzyka. No może nie cała ścieżka dźwiękowa ale połowa kawałków to naprawdę bardzo klimatyczne utwory. Jakby tego było mało to są one w formacie .ogg więc nie ma problemów z odtworzeniem w winampie :).



Grywalność ciężko określić. W teorii nie popełniono żadnych karygodnych błędów i właściwie w grę powinno się grać całkiem przyjemnie. Niestety tylko w teorii. Całokształt sprawia, że gra raczej nie przykuje nas do monitora a po wyłączeniu nie zastanawiamy się nadal jak przejść moment na którym się zacięliśmy. Po prostu przeciętniactwo w (prawie) każdym elemencie powoduje, że raczej jakoś nie tęsknimy do gry. I naprawdę mimo szczerych chęci nie byłem w stanie się zmusić do testowania do upadłego - nie mam pojęcia ile jest misji i jakoś specjalnie mnie to nie interesuje.

Właściwie już w tym momencie mógłbym zakończyć recenzję i chyba to zrobię. Ciężko napisać coś porywającego o tak średniej pozycji. Gra jest ewidentnie spóźniona i kilka dobrych lat i niestety niewielu ludzi będzie się przy niej naprawdę dobrze bawiło. Nie znaczy to, że gra jest tragiczna ale obecna sytuacja na rynku powoduje, że już nie wystarczy tylko zrobić grę - trzeba się czymś wybić, coś pokazać, a przede wszystkim się nie spóźnić...


Muzyka
Tematyka
Grafika
Generalnie gra spóźniona o kilka lat
GATUNEK: RTS
PRODUCENT: Antitank
DYSTRYBUTOR: Mark Soft
ROK PRODUKCJI: 2005

« poprzednia | spis treści | następna »