|
Po wielkim sukcesie poprzednich części Grand Theft Auto (głównie GTA 3 i Vice City) nikt nie wierzył, że może powstać jeszcze lepsza gra. Zachwyty nad GTA 3 były jednak niczym w porównaniu z tym, co zaoferowało nam Vice City. Była to gra wręcz idealna. Ogromne miasto, wielka swoboda działania, świetnie zrealizowane misje, genialna ścieżka dźwiękowa...

Prawie każdy element VC był dopracowany w najdrobniejszym detalu. Najlepiej świadczą o tym oceny w czasopismach i internecie, których średnia wyniosła 93/100%. Gdy Rockstar zapowiedział kolejną część gry - San Andreas, większość graczy myślała, że będą to jedynie popłuczyny po Vice City, gdyż jak można ulepszyć doskonałe? Na szczęście byli w błędzie, zaś Rockstar dokonał rzeczy prawie niemożliwej: stworzył grę, która deklasuje Vice City pod prawie każdym względem. Drodzy czytelnicy, skłońcie się, gdyż stajecie przed jedną z najlepszych gier komputerowych, jakie kiedykolwiek powstały. Przed Wami San Andreas!
Na początek kilka słów o fabule: Akcja dzieje się w latach dziewięćdziesiątych. Kierować będziemy Carlem Johnsonem (CJ), który to powraca po długiej podróży do swojego rodzinnego miasta San Andreas. Niestety, dowiaduje się, że jego matka nie żyje, a on sam zostaje na powitanie wrobiony w morderstwo. Postanawia zrobić coś z tą sytuacją i odwiedza starych kumpli, szukając pomocy. Tak się składa, że owi kumple założyli gang zwący się Groove Street Families i aktualnie prowadzą wojnę z przeciwnym gangiem (The Ballas). CJ pomaga im, początkowo przez wykonywanie prostych zadań, później przechodząc do ostrzejszych - zabójstwa, kradzieże, wymuszenia itd. Po poznaniu kilku wpływowych ludzi, dla których wykonuje zadania, postanawia przejąć całe San Andreas.
Zadania, które wykonujemy są dużo lepsze niż w Vice City. W San Andreas są one bardziej rozbudowane, i przede wszystkim widowiskowe. Zawarte są tu misje, których długo nie zapomnimy. Wspomnę tu choćby o pościgu za pociągiem, czy ucieczce na motorze przed całym gangiem. Świetne są również cutscenki
wprowadzające w misje. Czasem trwają one nawet kilka minut! Większość zadań wykonujemy pojazdami, gdyż podczas misji chodzonych troszkę szwankuje AI, o czym w dalszej części tekstu nie omieszkam wspomnieć.
Wygląd i zachowanie CJ-a zależą tylko i wyłącznie od nas. W San Andreas możemy spotkać sklepy z odzieżą, salony fryzjerskie, studia tatuażu, czy siłownie. Nasz bohater może wyglądać zarówno jak zwykły dres, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić z niego bogatego biznesmena w garniturze. Jeśli nie będziemy biegali i chodzili na siłownię, CJ stanie się grubasem (konsekwencją jest wolniejsze poruszanie się), jednak gdy regularnie będziemy te czynności wykonywać nasz bohater będzie mógł poszczycić się piękną muskulaturą i kondycją.
Nowe możliwości nie dotyczą jednak tylko wyglądu. Jest ich tyle, że nie
wiem od czego zacząć. Może napiszę, że CJ potrafi wyskakiwać z samolotu i
lądować wraz z spadochronem. Mało? Nasz bohater potrafi pływać! Zna dwa
style + nurkowanie. To daje naprawdę wiele nowych możliwości. W Vice City po
zatopieniu samochodu, nie mogliśmy zrobić nic, prócz oczekiwania na śmierć.
Tutaj spokojnie wydostajemy się z furki i bezpiecznie dopływamy do brzegu.
Nadal mało? A co powiecie na chodzenie na randki, werbowanie przechodniów do
swojego gangu, czy możliwość wzięcia udziału w nielegalnych wyścigach
ulicznych? Ale to nic! W San Andreas mamy możliwość tuningowania fur, które
później wyglądają tak, jakby zostały żywcem przeniesione z Undergrounda!
Powinno to być widoczne na jednym ze screenów.
|
Jeśli już przy pojazdach jesteśmy, warto wspomnieć o nowych furach w San Andreas. Będziemy się rozbijać min. czymś w stylu Skyline'a (niestety autorzy nie wykupili licencji, i samochody mają zmienione nazwy), Mazdy RX-7, czy low-riderem. Z innych pojazdów warto wspomnieć kombajn, quada, wielkiego monster truckaczy ciężarówka z naczepą (dwa rodzaje). Imponujująco przedstawiają się pojazdy latające: mamy możliwość lotu hunterem, ulepszoną wersją dodo, czy F-16. Tak, nie pomyliłem się - F-16. Gdy zrobimy większą rozróbę to właśnie F-16 przylecą się z nami rozprawić. Wtedy można będzie je wykraść i ...
Zachowanie policji jest prawie identyczne, jak to z Vice City. Dodano tutaj brakujących w poprzedniej części stróży prawa na motorach. AI policji jest takie jak w Vice City, a jeśli coś się zmieniło, to muszą być to drobne zmiany, gdyż ja ich nie zauważyłem. Aha, zapomniałbym wspomnieć, że w grze wykonujemy zadania dla skorumpowanych glin, z czego jeden z nich nazywa się Pulaski. Brzmi swojsko?
Ogólnie rzecz biorąc AI jest w tej grze (jek już wspominałem) słabe. Dlatego większość misji, to misje samochodowe, gdyż gdy zabijamy "na pieszo" nasi przeciwnicy potrafią tylko stać w miejscu i strzelać, bądź ukrywać się za wszelkiego rodzaju ścianami, puszkami, murami itp. Jest to z pewnością
najbardziej niedopracowana część gry.
Wśród pukawek, którymi będziemy likwidować oponentów każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mamy tu dziewięciomilimetrowe pistolety, strzelby, SMG, uzi, snajperkę, czy wyrzutnię rakiet. Imponująca jest broń biała, wspomnę choćby nóż, czy bukiet kwiatów.

Kilka słów o grafice. Przed premierą gry miałem pewne obawy co do niej. Rozmyślałem nad tym, jak
panowie z Rockstar stworzą miasto czterokrotnie większe od Vice City, po którym możemy swobodnie się poruszać bez żadnego doczytywania, tak, aby gra chodziła płynnie. Moje obawy po części się spełniły, gdyż z płynnością gry nie zawsze jest w porządku. Rażą również spore wymagania sprzętowe. Ja, na Athlonie XP 2000+, 256 MB ramu i GeForce 4 byłem zmuszony grać w rozdzielczości 720 na 576 przy najniższym poziomie detali. Ale mimo wszystko warto zainwestować w kompa, by móc cieszyć się rozmiarami miasta San Andreas.
Czas na ocenienie oprawy dźwiękowej. Odgłosy są poprawne, szczególnie wyraziście
brzmią bronie. Wreszcie mamy okazję poczuć, że strzelamy. Genialnie brzmią głosy bohaterów gry. Na liście płac znaleźć możemy takie gwiazdy, jak Samuel L. Jackson, czy modna ostatnimi czasy YoYo. Ale i tak nic nie przebije ścieżki dźwiękowej. Jest ona taka jak w Vice City, czyli genialna! Znów mamy do czynienia ze składankami największych przebojów z określonego rodzaju muzyki. Jeśli w Vice City górował pop (w końcu były to lata osiemdziesiąte), tutaj tematem przewodnim jest rap, który góruje w dwóch stacjach radiowych (Playback FM i Radio Los Santos). Można znaleźć tu numery 2Paca, Snoop Dogga i wielu innych sławnych raperów (nie znam się na tym). Miłośnicy rocka również są rozpieszczani, gdyż mamy tu stację K DST, którą prowadzi słynny Axel Rose z Guns'n'Roses! Możemy znaleźć też stację z rockiem alternatywnym, czyli Radio X. Posłuchać tu możemy utworów Depeche Mode, Rage Against The Machine, Danziga, czy Ozzy'ego Ozzborne'a (osobiście to moja ulubiona stacja). Poza tym posłuchamy stacji nadających soul, country, czy house.
Podsumowując: Grand Theft Auto: San Andreas jest świetną grą. To najlepsza gra w jaką grałem od długiego czasu i zamierzam grać jeszcze dłuuugo. Nie ustrzegła się kilku błędów, lecz i tak warta jest każdych wydanych na nią pieniędzy. Polecam ją każdemu, bez wyjątku. Tak więc brać szturmem sklepy i grać, grać, grać...
|
|
|
Prawie wszystko
|
Prawie nic
|
|