|
Jesień – zżółknięte liście lecą z drzew, słoneczne dni przeplatają się z dżdżystymi, noce są coraz dłuższe, a panowie z Kanady serwują kolejną dawkę sportowych emocji.
Ze wszystkich gier, jakie w tym czasie wydaje EA, przeciętnego Kowalskiego zapewne najbardziej zainteresuje symulacja piłki kopanej – FIFA. Tegoroczny tytuł jednak tym bardziej powinien przykuć uwagę naszych rodaków. Wszak w FIFIe 06 oprócz polskiej Idea Ekstraklasy (Orange został sponsorem ligi po wydaniu FIFy) usłyszymy także polski komentarz!
Efektowny początek!
W rzeczy samej! Po uruchomieniu gry jesteśmy raczeni filmikiem, który poza przedstawieniem pięknych akcji gwiazd światowego futbolu ma też głębsze przesłanie. Przesłanie tego, że są na świecie ludzie, dla których piłka nożna jest najważniejsza, dla nich liczy się tylko piękna bramka, piękna akcja, zwycięstwo. Naprawdę ten krótki film dotarł do mnie i zachwycił (co wcale łatwe nie jest, szczególnie jeśli piłkarskich filmików ma się na dysku kilkaset :)) na tyle, że aż chciało się samemu wziąć udział w tego typu zmaganiach. Żeby było ciekawiej, po owym „intrze” rzuceni jesteśmy na boisko, gdzie naszym rywalem jest zespół „klasycznej jedenastki”, w której szeregach występują „starzy” kopacze z lat 60, 70 i 80 (jedną z gwiazd zespołu jest Zbyszek Boniek). Warto tą konfrontację wygrać, ponieważ dzięki temu uzyskujemy dostęp do archiwalnych materiałów i profilów wielu graczy!
Dodatki
Jeśli już przy archiwalnych materiałach jesteśmy nie sposób nie wspomnieć o dodatkach, których w FIFIe 06 jest bezliku! Bardzo dużo filmików z różnych lig, pamiętne momenty piłki nożnej, wywiady... mało tego! Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, by podczas gry „wykupić” za specjalne punkty (zdobywa się je podczas wygranych meczów, rekordów itd.) ze sklepiku nowe koszulki, buty, piłki, a nawet... pakiety cieszynek! Pod tym względem EA nie zawiodło! Ba! Zrobiło więcej, aniżeli można było oczekiwać.
Chcesz być menadżerem?
Znany z FIFy 2005 tryb Kariery ewoluował i teraz naszym zadaniem jako menadżera nie jest tylko ustawienie wyjściowej jedenastki i kupowanie na pęczki piłkarzy. Na naszej głowie spoczywają zadania o wiele poważniejsze, a raczej bardziej „przystojące” prawdziwemu managerowi: ustalanie cen biletów, podpisywanie kontraktów ze sponsorami, dbanie o reputację swoją i swoich podopiecznych, udzielanie wywiadów... dodano tego trochę! Takie rozwinięcie trybu Kariery – mym skromnym zdaniem – jest całkiem niezłe i pozwala wczuć się w swoją rolę i zżyć z zespołem. Jednakowoż na minus zaliczyć muszę przeprowadzanie transferów. Po pierwsze z tego względu, że teoretycznie kupować (bądź wypożyczać – ta opcja także istnieje) możemy tylko zawodników z ligi w jakiej gramy i tylko wystawionych na listę transferową. Po drugie – niby istnieje możliwość kupienia innego zawodnika, niż pasującego do wcześniejszych wymagań, ale trzeba po prostu znać jego nazwisko i wpisać w wyszukiwarkę.
Ogólnie tryb Kariery prezentuje się dobrze – 15 sezonów w wielu, wielu ligach z całego świata, z ogromem niespodziewanych sytuacji (zła praca = wyrzucenie z klubu!), dramaturgią i emocjami, towarzyszącymi rozgrywką ligowym i pucharowym. Wszystko to zaś w otoczce menadżerskiej i...

...z polską ligą!
Nasza rodzima Ekstraklasa (co dziwić nie będzie) jest jedną z najsłabszych lig w grze i założę się, że mało kto spoza granic naszego państwa się nią zainteresuje. Dla nas jednak możliwość zagrania derbów Krakowa, czy Warszawy to nie lada gratka. Niestety - gros składów poszczególnych drużyn jest nieaktualna lub po prostu błędna (np. brak Sobolewskiego w Wiśle Kraków), ale w ferworze walki nie zwraca się na to zbytniej uwagi. A gdy się zwraca i takie błędy kłują w oczy, „brakującego” bądź „błędnego” ryce... to znaczy piłkarza nie trudno tak zmodyfikować (czy też stworzyć go) aby odpowiadał naszym wymaganiom. Wróćmy jeszcze przez chwilę do Ekstraklasy. Umiejętności, poziom piłkarski klubów oraz ich odwzorowanie wypadły nieźle: prym wiedzie Wisła Kraków, Legia Warszawa oraz Groclin. Także cele stawiane przed poszczególnymi zespołami są zgoła odmienne. Za to bardzo ucieszyło mnie „podporządkowanie” stadionów do klubów: obiekt Lecha Poznań prezentuje się okazale, ma zadaszone trybuny i może pomieścić sporo kibiców. Całkiem odwrotnie prezentuje się boisko np. Górnika Łęczna.
Żeby była jasność – EA nie miała licencji wszystkich klubów polskich, zatem niech nie zdziwią was niedokładnie nazwy niektórych drużyn czy brak oryginalnych herbów i strojów.

|
Mecz
Do momentu rozpoczęcia meczu FIFA 06 jest świetna (może poza menusami – trzeci rok z rzędu są makabryczne!). Zobaczcie jak sprawdza się powiedzenie „Wszystko weryfikuje boisko”.
Gameplay od edycji z 2004 roku jest słaby, nieciekawy, schematyczny, nudny... Kosmetyczne zmiany nic nie dają, bo potrzeba rewolucji, wstrząsu na miarę przeskoku z FIFy 2002 na 2003. Żelazna obrona z zeszłych lat została jeszcze podparta niesamowitymi bramkarzami, którzy na poziomie Word Class (ostatni, czwarty poziom trudności) są lepsi niż Peter Smeichel w czasach świetności! Chociaż nie, obrona może i jest żelazna, ale często zdarzają jej się niespodziewane błędy i to właśnie wtedy najprościej zdobyć bramkę, gdyż schematyczne akcje i tak zazwyczaj nie mają skutku. To znaczy skutek mają, ale opłakany. Jeśli już przy ramowości rozgrywki jesteśmy, nie chcę się powtarzać i przepisywać tego, co zawarte jest w demo-teście gry, napomknę tylko o rzutach rożnych. Mianowicie kiedy odpowiednio wypracujemy jeden wariant jego wykonania, w 90 procentach pada bramka. Niezależnie od poziomu trudności. Fajnym, lecz nie wiem czy potrzebnym urozmaiceniem jest morale zespołu, widoczne przy wyniku meczu. Ukazane jest za pomocom trzech kropek, wiadomo – im więcej po naszej stronie tym lepiej. Jest jednak jeden szkopuł – odniosłem wrażenie, że nie ma to jakiegoś większego wpływu na poczynania jednej czy drugiej strony podczas meczu.
Tak na marginesie opowiem wam co przydarzyło mi się podczas gry Celtikeim. Mecz się zaczął, od razu piłka do przodu, na skrzydło, a stamtąd podanie po linii pola karnego do środkowego napastnika – Żurwskiego. Ten przyjmuje piłkę, mija obrońcę, strzela na bramkę i choć pudłuje, w głośnikach słyszę „GOOOOL”, a na ekranie widzę radość Żurawia. Zamurowało mnie, spoglądam na wynik 1:0, a więc bramka zaliczona! Czym prędzej włączam powtórkę, by zobaczyć czy to co stało się przed chwilą nie było przewidzeniem. I… nie było! Piłka o dobre półtora metra mija słupek! Ot taki mały babol, a potrafi urozmaicić rozgrywkę! :) (Jak ktoś nie wierzy w to co napisałem, mam zapisaną powtórkę z tego zdarzenia – wysłanie do kogoś nie stanowi problemu. :))
Grafika i dźwięki wszelakie
W kwestii video niewiele zmieniło się od zeszłego roku. Zmiany jakie zaszły tyczą się kosmetyki – trochę żywszych kolorów i bardziej plastykowych modeli graczy. Poza tym wszystko żywcem przeniesione z FIFy 2005. Jednymi słowy grafika nie jest zła (lepsza niż w PES5) i satysfakcjonująca, bo w końcu nikt nie spodziewał się rewolucji, a nawet znaczących zmian.
Zapewne bardziej interesująco wygląda oprawa audio. Muzyka jest - o dziwo! – całkiem znośna! Powiem więcej, niektóre kawałki są najzwyczajniej dobre! Nie jestem specem w tej dziedzinie, ale znaczna część soundtracków wpada w ucho i nie przypomina disco-polo.
Co do meczowego komentarza – w pierwszej chwili miałem skojarzenie ze Skokami Narciarskimi 2002. Podczas rozgrywania pierwszego meczu raz po raz uśmiechałem się słysząc pierdoły jakie gadają Szpakowski i Szaranowicz. Z biegiem czasu jednak do komentarza się przyzwyczaiłem i teraz nawet mi się podoba, bo co by nie mówić wypowiedzi Darka i Włodka nie są bezpłciowe i mają w sobie „to coś”. Szkoda że w przerwie, na początku i na końcu meczu, komentatorzy z uporem powtarzają podobne kwestie.
Jak zwykle jest dobrze
EA Sports w moim przekonaniu jest producentem gier dobrych: NBA Live, NHL, Madden, FIFA. Są to uznane, porządne tytuły rok rocznie sprzedające się na całym świecie w dużej ilości. Brakuje im jednak zazwyczaj nowości, jakichś zmian, które z sezonu na sezon przykuwałyby nowe rzesze graczy. To oczywiście tyczy się także FIFY 06, która jest bardzo podobna do poprzedniczki z 2004 roku. Schemat przeważa tu i wygrywa znacząco z piękną grą, żelazna obrona zdaje się być ważniejsza od ataku, a wolne akcje, przez niektórych nazywane szachami panują dalej. Gdyby nie mnogość piłkarskich materiałów, Idea Ekstraklasa i niezły polski komentarz wystawiłbym ocenę 7 lub +7. A tak, z czystym sumieniem mocne 8.
|
|
|
Tryb kariery, materiały piłkarskie, rodzima liga i komentarz, soundtrack
|
Schematyczność, mało zmian
|
Gatunek: Sportowa
Premiera: jesień 2005
Producent: EA Sports
Dystrybutor: EA Polska
Internet: www.fifa06.ea.com
|
Wymagania: Win 98/ ME/00/XP
Procesor 1,3 GHZ
RAM 256MB
Karta Grafiki RAM 32MB
|
|