« poprzednia | spis treści | następna »  
Pro Evolution Soccer 5
DjHoobertus

Od razu, z grubej rury wypale: wersja demonstracyjna Pro Evolution Soccer 5 powaliła mnie na kolana. Ostatni raz podobne uczucia względem wersji demo (traktującej o piłce nożnej), miałem pod koniec 2002 roku, kiedy to dniami i nocami pogrywałem w okrojoną wersję Fify 2003.

Skośnoocy z Konami – jak sami przyznają – nie mieli w zamiarze rewolucjonizować swój produkt, bo i po co? Gameplay w PES 5 jest udoskonaleniem tego, co widzieliśmy w PES 4. Z tym, że owe „udoskonalenie” robi wielką różnicę.



Co w demówce? 
W wersji, jaką dostałem od Caleba (hehe, a on prosto z Japonii, od Konami… no co?! Japońce czytają Games Corner! :)) do wyboru mamy cztery zespoły: Arsenal, Chelsea, Real Madryt i Valencja, czyli jedne z lepszych zespołów Starego Kontynentu. Niestety składy są bardzo nieaktualne. Ot choćby taki Real - wciąż na ataku gra tam Owen, a brak w składzie takich gwiazd jak Robinho i Baptista robi raczej słabe wrażenie. Do wyboru przed meczem mamy dwa stadiony i to tyle jeśli chodzi o suche fakty. Czas przejść do ważniejszych spraw.

Piłka w grze!
Odczucia po pierwszym meczu były NIESAMOWITE. Co tu dużo gadać, przyjemność jaka płynie z gry w demo wersję PES 5 jest stukrotnie wyższa niż ta z gry w demo Fify 06. Nie ma się co oszukiwać: Kanadyjczycy z EA – mimo dużych wysiłków – rok rocznie zostają coraz bardziej za tym co prezentują kolejne odsłony PES. Wróćmy jednak na boiska demówki PES 5.
Tępo gry niewątpliwie siadło. Jednak w żadnym wypadku nie można zaliczyć tego na minus, gdyż teraz jest realniej, normalniej, a wyważenie szybkości rozgrywki dodało grze i tak ogromniej grywalności i... polotu! Tak! Akcje są cudowne, kombinacyjne, a z pewnością nie ma w nich krzty schematu! Oczywiście normalnym jest, iż jedna drużyna gra w większości skrzydłami, bądź z kontry, jednakże wynika to z taktyki i mentalności danego zespołu, a nie oklepanych, jednych i tych samych wariantów. Boczni obrońcy (w przeciwieństwie do tych z FIFY 06), grają ofensywnie, włączają się do akcji całego zespołu, oskrzydlają. Najlepszym tego przykładem jest zagranie choć kilku minut Realem Madryt – Roberto C. więcej czasu spędzi na połowie rywala niż swojej. Poza tym tutaj (choć to oczywiście jest także uzależnione od taktyki zespołu) obrońcy – przy atakach ich zespołu – stoją mniej więcej na połowie boiska, tym samym narażając się na kontrataki, ale... przecież tak gra się w rzeczywistości! Bramkarze także pokazują klasę, nierzadko grając na przedpolu. Wyręczają tym samym właśnie obrońców zaangażowanych w akcje ofensywne. 
Piłka nabrała nowej fizyki lotu, dzięki czemu jest bardziej nieprzewidywalna: przy rzutach wolnych skręca, mocno uderzona (np. przez Carlosa) charakterystycznie „rośnie” zmierzając ku bramce, ale przy umiejętnym strzale potrafi bardzo szybko „opaść” zaskakując tym samym nieprzygotowanego bramkarza.

Animacje, grafika, dźwięk
Grafika jest jedną ze słabszych stron gry, a w porównaniu do oprawy, jaką prezentuje konkurencyjna FIFA 06, PES 5 przegrywa z kretesem. Popatrzcie zresztą na screeny. 

Pozytywem zaś, dosyć niespodziewanym, jest animacja postaci. Teraz piłkarze biegają naturalniej i nie sprawiają już wrażenia, ociężałości. Przesadą byłoby stwierdzić, że przeciętny piłkarz w PES 5 ma lekkość i powab baletnicy, ale jest znacznie lepiej niż w poprzednich odsłonach gry. Wracając na chwile do wcześniejszej myśli, kopacze są „wyposażeni” w znaczniej więcej ruchów, a dodatkowo są jakby sprawniejsi i nie ruszają się jak muchy w smole. 
Dźwięki nie wybijają się ponad przeciętność i ten aspekt jest słabszy niż w Fifie 06. Muzyka dalej trochę disco-polowa i monotonna. Na boisku jest po prostu hałas. Nie uświadczymy jakichś ciekawszych przyśpiewek kibiców, po prostu zwykłe larum. Denerwujący i stereotypowy dla serii PES dźwięk przy każdorazowym kopnięciu piłki pozostał (ciekawe po co?).

To tylko demo... 
Otóż to – póki co mamy możliwość pogrania li i wyłącznie w okrojoną wersję tego niewątpliwie najlepszego symulatora piłki nożnej ostatnich lat. Najlepszego powiadam z pełną świadomością, gdyż FIFA 06 jest naprawdę dobra (w niektórych aspektach przewyższa PES 5, np. w kwestii audio i video), lecz przegrywa z PES 5 różnicą co najmniej jednej bramki.

Co się tyczy dema, najbardziej odczuwalnym błędem jest za krótki czas trwania meczu oraz nieaktualne składy. Oczywiście nie powinno być z tym problemu w pełnej wersji, a wtedy czekajcie na pełny werdykt i podsumowanie Pro Evolution Soccer 5! Powiadam wam – warto poczekać!
grywalność!
brak ramowości i ograniczeń
nieaktualność składów
audio-video

« poprzednia | spis treści | następna »