BloodRayne The Movie - Trailer

Nawet nie wiem jakim cudem dowiedziałem się, że powstał trailer BloodRayne The Movie. Gdzieś tam wyczytana wiadomość sprawiła że bardzo szybko wpisałem w przeglądarce www.bloodrayne-themovie.com aby jak najszybciej przekonać się czy moje apokaliptyczne przepowiednie dotyczące filmu się sprawdzą czy też nie.

Pierwsze, co zdziwiło mnie po załadowaniu strony to zmieniony layout - teraz cała strona przypomina jakby starą zniszczoną kartkę papieru. Nie wygląda to jakoś porywająco, ale nie wygląda także jak strzępy oficjalnej strony BR 2 poskładane do kupy (a takie właśnie skojarzenia nasuwał powszedni lay). Przejdźmy jednak do najważniejszej kwestii czyli jak prezentuje się trailer.

Tak więc na początku pierwsze kilka sekund trailera nawet mi się spodobało (teraz nabrałem do niego stosunku neutralnego). W trakcie tych kilku(nastu) sekund narrator opisuje nam w jakim okresie toczy się akcja filmu i w ogóle co jest grane. Tak więc mamy rok (chyba - coś już pisałem o mojej znajomości angielskiego) 1746. Olbrzymia armia wampirów (pod dowództwem Kagana) zabija, gwałci, rabuje. Tak to przynajmniej wygląda, bo z majaczenia narratora nie wiele zrozumiałem.

Dobra, czas na konkrety - w BRTM są efekty specjalne. ;-) Zdziwieni? I to nie za dużo (w całym trailerze zauważyłem aż jeden). Jest więc nadzieja, że nadmierna ilość scen generowanych przez komputer nie zepsuje efektu końcowego. Nie cieszcie się jednak tak bardzo, ponieważ gdy tylko rozpocząłem oglądanie tego zwiastunu coś mnie uderzyło (na szczęście nie dosłownie). Chodzi mi o to, że podczas oglądania tej zapowiedzi towarzyszyło mi nieodparte wrażenie że tego filmu nie kręcą zawodowcy ale grupka znajomych, którzy postanowili że nakręcą film o przygodach Rayne. Najkrócej mówiąc nie wiem czemu ale zalatuje mi tu amatorszczyzną. [Oglądałem trailer. Potwierdzam. - ubz]

Teraz napiszę trochę o walkach, których urywki także zaprezentowano w zwiastunie BRTM. Zauważyłem jedną dziwną rzecz – za dużo w nich... hmm... efekciarstwa? Nie wiem jak to dokładnie nazwać. Chodzi mi o przesadne akcentowanie niektórych ruchów. Poza tym nieźle się zdziwiłem, gdy okazało się, że Ben Kingsley [Kagan - dop. ubz] także będzie walczył. Niby to oczywiste (w końcu chodzi o zemstę na swoim ojcu i finał bez walki z nim obyć się nie może), ale Kingsley trochę lat już przeżył i mógł nie podołać temu zadaniu od strony fizycznej a tu takie zdziwienie. Jednak na efektowne ewolucje nie ma co chyba liczyć (przynajmniej ja takich nie zauważyłem).

Na koniec zostawiłem końcówkę zwiastunu ;-) Tutaj zdenerwowały mnie dwie sprawy: pierwsza to całkowicie nieudana próba stworzenia jakiegoś podniosłego klimatu, a to wszystko z powodu fatalnie dobranej muzyki. Mama nadzieję że w finalnym produkcie nie będzie takich wpadek.

Teraz zapewne się zdziwicie do czego się przyczepie - mianowicie w jednej ze scen pokazane jest jak Rayne całuje się z (chyba) Sebastianem (jeden z łowców wampirów z Brimstone Society). O co mi chodzi? Bynajmniej nie o to żeby z Rayne zrobić kobiety całkowicie niedostępnej dla facetów. Mam nadzieję, że w ekranizacji przygód Rayne nie będzie żadnego wątku miłosnego, bo to najzwyczajniej nie pasuje do Rayne.

Tyle odnośnie zwiastunu filmowych przygód Rayne. Nie ukrywam że się zawiodłem, nie mniej i tak czekam na finalny produkt i mam nadzieję, że pisząc ten tekst pomyliłem się tak bardzo jak przy zapowiedzi "Blade 3".