Kara

Wielokrotnie podczas pisania jakiegoś tekstu do BRC był on zupełnie czym innym niż miał być w założeniu lub po zakończonej pracy kasowałem cały plik i zaczynałem pisać od nowa. Tak jest i w tym przypadku - w początkowej fazie prac tekst miał traktować o życiu, którego piękno mógł docenić dopiero wampir, bo przecież ilekroć się zdarzyło, że człowiek docenia coś dopiero, gdy to coś straci...

Do niedawna podczas pisania tekstów do BRC wampiryzm był traktowany przeze mnie jako coś ciekawego - jako urozmaicenie naszej nudnej egzystencji na tym świecie. Jednak dopiero niedawno uświadomiłem sobie, że życie wampira ma także swoje wady i nieraz jest sporo trudniejsze od życia zwykłego śmiertelnika. Hmm... Może jednak źle to ująłem. Tutaj chodzi o coś zupełnie innego, coś, co sprawia, że w jednej chwili stwierdzamy, że nasze życie jest do dupy a chwilę później jesteśmy najszęśliwszym ludźmi na świecie. Być może chodzi mi o coś takiego jak szczęście, ale mam nieodparte wrażenie, że to coś więcej, a szczęście jest tylko jednym z jego elementów.

To coś to pozornie bardzo proste czynności, które przez całe swoje życie wykonuje człowiek, emocje i odczucia, których podczas swojej egzystencji wampir jest pozbawiony. Weźmy coś tak zwykłego i oczywistego dla zwyczajnego człowieka jak choćby wschód słońca. Zmiana pory dnia to dla zwykłego człowieka rzecz zupełnie normalna. Wtedy to właśnie budzi się życie, a wraz z nadejściem nocy wszystkie żywe istoty (z małymi wyjątkami) układają się do snu. W nocy jest inaczej, tak jakby bardziej pusto. Wielu twierdzi, że noc jest piękna i z tą opinią jak najbardziej się zgadzam. Jednak życie w nocy na dłuższą metę wydaje się być trochę monotonne. Owszem to samo można powiedzieć o człowiek może powiedzieć o "dziennym" trybie życia, ale człowiek zawsze może "uciec" w noc. [Nie miałem pojęcia jak poprawić to zdanie, więc je zostawiłem :) - ubz] Wampiry już takiego wyboru nie mają...

Owszem można polemizować czy życie w nocy jest nudne i monotonne (szczególnie biorąc pod uwagę piątki soboty i niedziele), lecz na dłuższą nie chciałbym spędzić całego swojego życia przemierzając nocą ulice. Noc jest piękna - to fakt, lecz to właśnie w dzień najczęściej poznajemy nowych ludzi, pracujemy, rozmawiamy i wykonujemy wiele dla nas zupełnie normalnych czynności.

Postawmy się teraz w sytuacji takiego wampira/wampirzycy. Wstaje on/ona z letargu ok. północy i wchodzi na ulice. O tej porze można jeszcze spotkać ludzi na ulicach, lecz z czasem znikają, ulice stają się coraz bardziej puste. I co taki wampir/wampirzyca ma poczynić? Nie ma z kim porozmawiać, z kimś się przejść na "drinka" itp. Są inne wampiry - tak, ale nie ma ich tyle, ilu jest ludzi na ziemi i nawet, jeżeli naszym wampirem/wampirzycą zainteresuje się jakiś chłopak lub dziewczyna nasz krwiopijca będzie zmuszony ukrywać swoją prawdziwą naturę, ponieważ rzadko która osoba byłaby wstanie zaakceptować to, że jej/jego nowa/nowy znajomy/znajoma wysysa z ludzi krew, a w skrajnych wypadkach także ich zabija. Nic dziwnego, że jeden z głównych bohaterów filmu, którego tytułu już dokładnie nie pamiętam (była to chyba Królowa potępionych) nazwał wampiryzm skazaniem na samotność.

Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jaka spotkała mnie w życiu to dobre jedzenie... [Oooo, ja muszę się pochwalić, że zasmakowałem czegoś o wiele, wiele lepszego... - ubz] Chyba już wiecie, do czego piję. ;-] Według "Wampira - Maskarady" picie krwi jest dla wampira podobnie jak dla jego ofiary. To coś niezwykłego i nie da się tego porównać z żadną inną czynnością, jaką wykonuje człowiek (może z seksem, ale ponoć intensywność doznań jest dużo dużo większa). Jednak spójrzmy na to z innej strony - wysysanie krwi człowieka jest przecież jednoczesnym jego uśmiercaniem, a przecież w morzu rozkoszy bardzo łatwo o zapomnienie...

Dylematy natury moralnej nie dotykają raczej wampirów "czystej krwi". One od małego zostały nauczone tego, że aby przeryć [...korytko noskiem? :) - ubz] muszą wykorzystywać, a także, w skrajnych wypadkach, zabijać ludzi. Co innego człowiek, który został przemieniony w wampira. W umyśle takiej istoty na pewno zachowały się jeszcze resztki pierwiastka ludzkiego, który nie pozwala na bezmyślne zabijanie. Taki "świeży" wampir nie jest jeszcze w stanie kontrolować w pełni swojej siły i instynktów. Nie raz i nie dwa na pewno zdarzyło mu się przypadkowe całkowicie niezamierzone morderstwo i co wtedy? Wtedy właśnie pierwiastek ludzki daje o sobie znać w swojej najgorszej formie - wyrzutach sumienia (wspaniale ukazano rozterki młodego wampira w filmie "Wywiad z wampirem").

Ten tekst nie będzie miał żadnego morału, ani żadnego pouczenia. Żywot wampira jak i człowieka niesie ze sobą wiele dobrych, a także złych chwil, momentów, uczuć, które warto zapamiętać. Egzystencja zarówno nasza jak i wampirów ma swoje wady i zalety. I to tylko i wyłącznie od poszczególnego osobnika zależało czy przyjąłby ten dar czy go odrzucił. Jednak ciągle znajdują się ludzie, którzy się na to godzą pomimo tego, wydawałoby się na pierwszy rzut oka, przeklętego żywota, ale czy odmówiłbyś daru nieśmiertelności na łożu śmierci...?