Tea who you!

Angielski dobra rzecz, nieprawdaż? Hehe. Jak widzicie postanowiłem stworzyć kolejny kącik, tym razem o wszędzie dobrze znanym i lubianym Księciuniu. Czemu wszystkie teksty są w jednym pliku? Ano chciałem stworzyć coś na kształt dawnych scenowych magów (pamięta ktoś może maga Szampon zamieszczonego na płytce CDA bodaj w grudniu 1998?), w których kompozycja tekstów tak właśnie wyglądała. Podoba mi się taki układ. Zawsze ogromnie lubiłem prostotę w oprawie wszelakich wirtualnych czytadeł, toteż sam się twórczością nie popisałem. Dla mnie ich wygląd zawsze schodził na daaaleki plan. Dlatego np. bardzo podobał mi się wygląd upadłego prawie rok temu GameStara. Screeny, tekst i nic więcej. Żadnych pierdółek i masy artworków w tle. Schludnie i przejrzyście. A wam jak się podoba?

Nie muszę chyba mówić o tym, co by fani księciunia wzięli się do roboty i naskrobali do mnie co miech co nieco. Ważne by było po polsku, bez ortografów i ogólnie z zachowaniem zasad pisowni. Teksty wcale nie muszą być długie. Nawet i takie 2kb styknie. O czym pisać? O wszystkim co jest związane z Księciem. To, ile kącik zabawi na łamach GC, a więc i także AM, a więc i także CDA :) zależy tylko od Was! We want you to join the army! A jak nie, to dostaniesz wpier**l od wujka Sama. ;)

A skąd mi przyszedł do głowy pomysł na taki kącik. Cóż, komp mi cosik zaszwankował po raz któryś już tam z kolei (co za felerna maszyna, grrrr!), więc wyciągnąłem z szafy mojego pierwszego sprzęta (P266, 32MB) i wrzuciłem na twardziela garść gier, w tym Duke'a 3D. Jako, że kiedyś zagrywałem się w niego do upadłego i dalej nie mam go dosyć, to i się na kącik zdecydowałem. Pograłem sobie w niego dzisiaj dwie godzinki, strzeliłem trochi screenów i wziąłem się do roboty. Mam teraz godzinę 18:40, więc parę godzin będę pisał teksty, a potem pójdę obejrzeć coś w telewizji albo uwalę się do wyra. Sobota dzisiaj, więc nie muszę sobie głowy szkołą zaprzątać. Zrobię to jutro. A teraz zapraszam do lektury tekstów, mimo że ich jeszcze nie napisałem. :)

uobooz
mail: uobooz_15@wp.pl
18-09-2004


Cytat miesiąca:
- Who the hell are you?
- I'm Duke Nukem and I'm coming to get the rest of you alien bastards.


Spis treści
______________________________

1 Ktoś ty jest?
2 Not Another FPP Game
______________________________


Ktoś ty jest?

Twór ten ma na celu przybliżenie wam sylwetki Duke'a Nukema od strony zarówno fizycznej jak i psychicznej (czyli co ma pod czajnikiem - info dla niekumatych). Duke, któż jest Duke? Jak na superbohatera przystało, mister Nukem to ostro przypakowany, wielki blondyn ubrany w glony... tzn. glany, dżinsy (barwy niebieskiej :) i czerwony podkoszulek. Co by podkreślić swoją pozycję, na nosie ma przeciwsłoneczne binokle, których nie zdejmuje nigdy (reszty garderoby także, niestety drogie panie, life is brutal :). Włosy oczywiście postawione na jeża, a w łapie zawsze jakaś giwera.

Tak ten nasz hero wygląda. Jednak na samym jego wyglądzie tekst ten się kończył nie będzie. Spróbujmy naszego pacjenta scharakteryzować. Ktoś, kto ma uratować świat niewątpliwie musi być wielce odpornym i odważnym. I tego właśnie Duke'owi nie brakuje. Rzeźnia jakiej dokonuje nie rusza go wcale a wcale. Co więcej, ciągle trzyma się go dobry humor. Taaak, Duke to zdecydowanie postać fikcyjna. Prawdziwy człowiek tak by nie mógł. Ludzka natura przeczy takim zachowaniom. Bo czy znalazłbyś takiego macho, który podczas walki na śmierć i życie z hordami obcych, obleśnych istot mógłby jeszcze rzucać teksty w stylu "Your face, your ass - what's the difference?" albo "Eat shit and die" tudzież "I'll tear off your head and shit down to your neck" czy też "Nobody steals our chicks and lives"? No właśnie - nie. Nie mówię także, że to źle, iż Duke jest jaki jest. Podkreślam tylko, że postać to nieprawdopodobna. Skoro już powiedziałem, że Książe to prawdziwy macho, to chyba nikogo nie zdziwi fakt, że lubi panienki. Wszak dla nich się poświęca. Jego misja ratunkowa Ziemi to także misja ratunkowa porwanych kobitek i wykorzystywanych przez obcych (sic!). Te ciągątki w stronę płci przeciwnej dobitnie podkreśla zakończenie trzeciego epizodu gry. Chyba wiecie co mam na myśli? :)

Taki to właśnie z niego ziomal. Zetknąłem się z nim po raz pierwszy jakoś tak na początku grudnia 1998 i z miejsca polubiłem grę z jego udziałem. Duke Nukem 3D miałem od kolegi kolegi. Gracz był ze mnie wtedy niedzielny (nie potrafiłem ukończyć ani jednego etapu), ale zabawa i tak była przednia. Kompa dopiero miesiąc wtedy miałem, więc chyba usprawiedliwione jest moje kiepskie radzenie sobie z grami FPP. Wcześniej przecież latami grałem w dwuwymiarowe platformery na Pegasusa. Owszem, w pierwsze dwie części Duke'a także szarpałem (szczególnie w pierwszą), ale nie przypadły mi one do gustu tak bardzo jak właśnie część trzecia. I ubolewam tylko nad tym, że Duke Nukem Forever to oszustwo. Po obejrzeniu trailera 2.5 roku temu byłem na niego napalony niesamowicie, ale teraz wiem, że to "When it's done" znaczy "Never".

Dosyć jednak dygresji. Powróćmy do postaci Duke'a. Koleś jest z niego ogólnie spoko. Swoimi tekstami rozwala mnie ciągle na kawałki. Czasem aż chce się np. rzucić w stronę wkurzającej nauczycielki jakiś powiedzonko z jego repertuaru. Eat shit and die, ty stara kwoko! To by było dobre. Hehe :). Księciunio po DN3D pojawił się jeszcze w kilku grach. M.in.: Duke Nukem Manhattan Project na PC i Duke Nukem Advance na GBA. Ta pierwsza to bardzo dobry platformer, w którym nowych, świetnych tekstów nie brakuje, a DNA to rasowy FPP, w którego niestety nie miałem okazji zagrać. A tak bardzo bym chciał... Podsumowując: Duke to jeden z najciekawszych bohaterów gier wszechczasów. Chyba nie macie co do tego wąpliwości, prawda? Bo jeśli tak, to strzeżcie się. Obcy przyjdą nocą, pięściami w drzwi załomoczą, a Duke ci wtedy nie pomoże. Nie może być gorzej? Oj, taaaak. A więc polub go już dziś!




Not Another FPP Game

Zgadza się, dobrze rozszyfrowaliście tytuł tekstu. Duke Nukem 3D to nie jest kolejna zwykła gra FPP i bynajmniej nie wyróżnia jej spośród masy konkurentów jedynie ciekawy bohater (którego już wszyscy znacie po lekturze tego, co widnieje powyżej). DN3D to także MASA ciekawych urozmaiceń. Uwaga! Jeżeli nie chcecie się z nimi zapoznać, to lepiej tego artykułu nie czytajcie, bo całą jego treść stanowić będzie przybliżenie tychże "smaczków". Jedziemy z wyliczanką (na pewno nie pełną, ale to zawsze coś):

1. Wiesz do czego doprowadza wsadzanie paluchów do gniazdka? Na pewno. W tej grze efekt jest taki sam. :)
2. W wielu etapach znaleźć można klopa. Odlanie się do niego nie tylko przynosi ulgę, ale także odnawia zdrówko (raz na jakiś czas).
3. Czasem można także spotkać małe "wodotryski". Łyk wody z niego dodaje 1HP. Nachapać się na szybkensa przy pomocy tego ustrojstwa nie można, ale jeśli musisz się uzdrowić, bo za drzawiami czycha oddział prosiaków, to raczej nie masz wyjścia. Powolutku, powolutku, ale efektywnie.
4. W jednym z etapów pierwszego epizodu stoi stół do bilarda. Jak masz chętkę, to możesz sobie zagrać solo (kręcący się w okolicy ufole raczej nie mają ochoty na wspólną partyjkę).
5. Widziałeś czasem kręcące biodrem panienki? Chcesz taką bliżej poznać? Podejdź więc do niej (nie wstydź się) i wciśnij spację. :)
6. W jednym z etapów (nazwy nie pomiętam) gracz trafia do pomieszczenia, w którym na ścianie wyryty jest krzyż. Trochę kombinowania (naprzeciw krzyża znajduje się przycisk) i można zobaczyć przeciętego w połowie Doom Marine oraz usłyszeć komentarz księcia na ten temat.
7. Z kolei w innym etapie (cholera wie którego epizodu) Duke mówi coś o trzesięniu ziemi (ang. quake) i o tym, że się go nie boi, po czym wysadza budynek. Czaicie aluzję? :)
8. W jeszcze innym etapie (patrz wyżej) Duke napotyka na "Łukasza Błąkającego W Obłokach". Wiecie o kim mówię, prawda? :)
9. Po kilku minutach gry gracz napotyka na automat z grą "Duke Nukem II". Po podejściu do niego i wciśnięciu spacji książę mówi: "Don't have time to play myself". W tym samym pomieszczeniu stoi pinball "Balls of Steel". Jakieś dwa lata po premierze DN3D wyszedł na PC flipper o takiej nazwie, który posiadał kilka stołów, a w tym stół z księciem.

Eeeee... Wiecie co, więcej mi do głowy nie przychodzi. :)