|
Gdy nadchodzi magiczny czas Świąt, różnie odczuwają go
różne osoby. Na pewno Święta to okres przeznaczony dla dzieci, które nie mają obowiązków i zmartwień. Mają za to czas wolny od nauki i czekają z utęsknieniem na Gwiazdkę, prezenty i św. Mikołaja. Kiedyś jednak musi nadjeść moment, w którym beztroskie dziecko albo zacznie podejrzewać, że z tymi Świętami to bujda, albo ktoś go o tym uświadomi. Ostatnie lata na rynku filmów świątecznych obfitowały w takich "informatorów". Na myśl przychodzi mi tu choćby "Zły Mikołaj", czyli wersja filmu świątecznego od 16 lat.
Ale czy aby na pewno nie ma św. Mikołaja, jak to możliwe, że przemierza całą Ziemię w jedną noc, skąd bierze prezenty, przecież renifery nie potrafią latać? Te i jeszcze wiele więcej pytań dręczy nie takiego małego już chłopca, który w dodatku próbuje wmówić, że Mikołaja nie ma, swojej jeszcze młodszej siostrze. Jakby na zaprzeczenie jego domysłów, przed domem chłopca przyjeżdża ekspres polarny, który ma za zadanie zawieść wybrane dzieci, które tego chcą na biegun północny, aby towarzyszyły Mikołajowi w uroczystym otwarciu i starcie jego podróży. Naturalnie, kto nie chce ten nie jedzie. Po namyśle, nasz bohater decyduje się jednak wsiąść do ruszającego pociągu. I zaczyna się przygoda... .
"Ekspres polarny" to film stworzony z myślą o kinach IMAX, czyli przeznaczony do oglądania w 3D. Robert
Zemeckis, reżyser filmu, postanowił wykorzystać wszystkie możliwe sztuczki, aby zachwycić widza efektami głębi przestrzeni. Mimo wszystko film ogląda się bardzo dobrze na płaskim ekranie. Podstawową cechą tego filmu jest jego oderwanie się od świata. Przez prawie 100 minut zapominamy o własnych troskach i dajemy się ponieść świątecznej historii.
Obraz Zemeckisa jest stworzony poprzez animację komputerową. Warto podkreślić jednak, że najpierw wszystkie sceny musieli odegrać prawdziwi aktorzy, a dopiero potem wszystko to zostało
przeniesione cyfrowo na komputer i animowane. "Ekspres polarny" jest więc pierwszym filmem, który na taką skalę wykorzystał tę technikę. Warto wspomnieć, że jest też najdroższym animowanym filmem jaki do tej pory powstał. Efekt jest taki, ponieważ był tworzony z myślą o kinach typu IMAX, a te potrzebują specyficznych filmów, których produkcja jest bardzo kosztowna. Dlatego też filmy w 3D tak trudno przebijają się wszędzie na rynek filmowy. Mało tego. Dodam, że "Ekspres..." jest jednym z najdłuższych filmów emitowanych przez te kina. Trwa 97 minut, co jest istnym rekordem, gdyż w kinach 3D możemy najczęściej obejrzeć jakieś przyrodnicze banialuki, które trwają ok. 30-40 minut.
Tak czy siak warto jednak zająć się samym filmem i tym co ma do przekazania, bo przecież wielu z Was oglądać go będzie, lub to robiło na zwykłym ekranie. "Ekspres polarny" jako, że należy do gatunku animacji nie może ustrzec się od porównań z najlepszymi w tej kategorii, czyli choćby ze "Shrekiem". Od zawsze byłem przeciwny animacji ludzi. Animowanie zwierząt i dodawanie im ludzkich cech (mimika twarzy/mordy/paszczy) sprawia, że nie są tak do końca prawdziwe. My wiemy, że to bujda, dajemy się oszukiwać i dlatego osioł w "Shreku" wzbudza naszą sympatię, a nie irytację. Człowieka natomiast trzeba odwzorować najdokładniej jak się da, a i tak możemy nie ustrzec się od wrażenia sztuczności. "Ekspres polarny" nie ustępuje na krok animacji ze "Shreka 2" (choć tutaj są zupełnie inne
krajobrazy), ale mimo to nadal da się odczuć sztuczność ludzkich postaci, do której jednak można przywyknąć. Jednak nie dostaniemy na tym polu nic odkrywczego.
Film skierowany jest do najmłodszych, opowiada o świętach, więc nie spodziewajmy się wybuchowych dowcipów, czy sprośnych żartów, albo jeszcze gorzej - odniesień do innych filmów. To zwykła, prosta historia, której koniec jesteśmy w stanie przewidzieć. W filmie jednak nie brak akcji. Pociąg to wspaniała okazja do przetestowania
różnych jego możliwości. Mamy zatem szybką jazdę po lodzie, zabawę w kolejkę górską, chodzenie po dachach, czy samodzielne prowadzenie lokomotywy. Nie powstydziłby się akcji niejeden film sensacyjny dla dorosłych. Nasze oczy będą podziwiać również wspaniała panoramę i wyśmienite ujęcia. Sceny, ganianego przez wiatr biletu należą chyba do jednych z najlepszych i to się chwali.
Tom Hanks pobił chyba rekord wcielenia się w role w jednym filmie. Odgrywa (głosem) aż 6 postaci, co naturalnie da się momentami wyczuć, choć udajmy, że nic nie zauważyliśmy. Jednak pierwsze skrzypce gra jako Konduktor. Człowiek żywcem wyjęty z dziecięcego snu. Traktuje
podróżujące dzieci jak dorosłych z pełną kulturą i kurtuazją. Jest uprzejmy i miły, taki jak prawdziwy konduktor, chociaż potrafi krzyknąć i wprowadzić dyscyplinę :).
Wrażenie na najmłodszych widzach powinny również zrobić sceny w miasteczku na biegunie północnym. Mnóstwo małych elfów, św. Mikołaj,
piękne renifery zaprzęgnięte do sań i ogromny, czerwony worek pełen prezentów. Bez przepychu, ale sceny te mają zapaść w pamięć i to się udało.
Na sam koniec zadacie pytanie. Oglądać, czy nie? Nie będę ukrywał, że jeżeli masz więcej niż 10 lat, to musisz nastawić się na porcję opowiadania bajek. Najlepiej jednak obejrzeć ten film w Święta, zajadając resztki wigilijnego karpia, czując zapach choinki i widząc
prószący śnieg za oknem. W innym wypadku można się zawieść.
»Ocena:
7+/10
»Autor:
|