***
*Tamburyn, muz. :
bębenek baskijski,
instrument muzyczny, membranofon uderzany perkusyjny.
*Tamburyn, pot.
: Epitet o nacechowaniu negatywnym, używany
w zastępstwie na nazwę własną "rom", lub
"cygan", przez pewną grupę młodzieży.
Ciawus
/ Ciawtrak / Ciawar, pot. :
Patrz --> *Tamburyn
- Weź ściągnij
z ręki tą gumkę. Wyglądasz jak pedał. - Podzielił się swoim
spostrzeżeniem Człowiek W Kapturze.
- Jak to "jak pedał"?
Człowieku, przecież to na cele charytatywne jest! Dwadzieścia złotych
zapłaciłem! Wymyślił to ten... no... Ten kolarz! - Człowiek Z Gumką
Na Ręce był widocznie poirytowany lakonicznym komentarzem towarzysza.
-
Armstrong...
- No właśnie! Lance Armstrong. Niebieska jest
protestem przeciwko głodowi w Afryce, biała przeciwko AIDS, a moja, żółta,
przeciwko rasizmowi!
- Wyjaśnijmy sobie coś. Zapłaciłeś dwie
dychy, żeby wyglądać jak pedał?
- Kurwa, stary! Tu chodzi o pewne
idee, o solidarność i walkę przeciw--
- Co ty tam wiesz o ideach?
Gdyby gówno na głowie było trendi, to też pewnie nie miałbyś oporów.
Przecież równie dobrze mógłbyś przelać tą kasę na jakieś konto
czy coś i byłoby w porządku, a nie tak jak teraz wyłożyłeś dwie
dychy i wozisz się z tym jak Malcolm X! Zresztą co to w ogóle za akcja
jest? Ty niby nie jesteś rasistą?!
- Ja? No ja przecież lubię
czarnych! Dajmy na to taki Snoop Dogg! Snoop jest zajebisty!
- Nie mówię
o czarnych tylko o ciawusach. Powiedz mi, że podałbyś takiemu rękę,
to ci uwierzę. - Człowiek W Kapturze był sfrustrowany zarówno gumką,
jak i deklaracją człowieka, który ją nosił.
- Ciawary? Ciawary
to nie rasa, to zwyczajne brudy są. Zresztą co mnie pouczasz?! Sam
jesteś jakimś zwolennikiem tamburynów czy coś?
- Ja nie noszę
gumki...
- No przecież... - Człowiek z Gumką Na Ręce już miał
wygłosić jakiś druzgocący monolog, ale zauważył idącego w ich
kierunku Łysego Człowieka W Bluzie Everlast.
- Siemka chłopaki!
- przywitał się Łysy Człowiek W Bluzie Everlast, po czym podał rękę
Człowiekowi W Kapturze i Człowiekowi z Gumką Na Ręce - Jak
tam?
- A tak se gadamy o rasizmie i duperelach...
- Ta...? -
Łysy poczuł nagłe ożywienie - Nie żebym był rasistą, ale asfalt
powinien znać swoje miejsce.
- Nie no tak konkretnie to o
Ciawtrakach gadaliśmy. - Sprostował Człowiek W Kapturze.
- Przecież
Tamburyny to nie rasa tylko zwykłe brudasy są! - Szczerze zdziwił się
nowoprzybyły.
- Ha! - ucieszył się Człowiek z Gumką na Ręce -
To właśnie staram się mu wyjaśnić, ale jakiś oporny jest. Przecież
gdybym naklepał jakiemuś menelowi to też nie byłby rasizm!
-
Jest subtelna różnica między Ciawarami a menelami... - zauważył Człowiek
W Kapturze
- Jasne! - prychnął Człowiek Z Gumką Na Ręce - Każdy
tamburyn to menel, ale nie każdy menel to tamburyn...
Łysy Człowiek W Bluzie Everlast uśmiechnął się szyderczo i wyciągnął
z pasiastych spodni pogniecionego szluga. Nerwowo przeszukał ponownie
kieszenie i rzucił ociekający elokwencją komentarz:
- Kurwa,
nie mam ognia...
- Na mnie nie patrz - skrzywił się Człowiek W
Kapturze - ja nie palę.
- Masz pecha ziombel bo ja akurat
rzucam - rzekł Człowiek Z Gumką Na Ręce, a następnie zwrócił się do Człowieka W Kapturze - A ty co?
Dalej detoks?
- No ba! Leci już trzeci tydzień... - Ucieszył się
Zakapturzony widząc, że ktoś jeszcze pamięta o popisie jego stalowej
woli - Ooo... Patrzcie kto idzie!
Niewysoka, ładna dziewczyna podeszła do okupowanej ławki i wymieniła
symboliczny uścisk z każdym z obecnych, następnie podała zapalniczkę
Człowiekowi W Bluzie Everlast. Ten widząc gest pierwotnej bezinteresowności
skrzywił się nieznacznie, ale zaraz odprężył się czując w płucach
ciepły dym.
- Pewnie chcesz pojarkę? - Maniurka uśmiechnęła się
co było cichym sygnałem potwierdzenia i zwróciła się do siedzących:
-
No i jak? Kręci się coś dzisiaj? - nadzieja brzmiąca w jej głosie
zdawała się drażnić Człowieka W Kapturze, bo to pytanie słyszał
regularnie co piątek przez ostatnie dwa lata, a w trakcie wakacji
niemal codziennie. Jednak to nie on, a Człowiek Z Gumką Na Ręce
przerwał chwilę milczenia.
- Gówno się kręci - rzucił krótko -
Starsza obcięła mi kieszonkowe. Nie mam nawet na browara. Chyba trzeba
znaleźć jakąś robotę. - Słysząc filozoficzne wynurzenia
towarzysza, Człowiek W Kapturze zaśmiał się głośno, a Łysy W
Bluzie Everlast zakaszlał dymem.
- No i co? Będziecie tak tu
siedzieć i gadać o głupotach? - Poirytowała się Maniurka
- O
jakich głupotach? - uśmiechnął się Człowiek Z Gumką Na Ręce -
Milcz kobieto! Tu się ważą losy świata!
- Właśnie! - Przyłączył
się Łysy - ChaWuDe Tamburynom!
- Aaaa... o to chodzi! - ożywiła
się Maniurka - A co? Znowu kogoś skroili?
- Bez jaj! Tutaj już się
nie zapuszczają. Ostatnio wbił tu jeden, podobno zgwałcił jakąś
13-latkę, ale się wyłgał i nawet zawiasów nie dostał... No i dymił
do jakichś dzieciaków o kilka lat młodszych, jednemu chciał nawet zwinąć
komóre. Było nas pięciu, ale i tak Człowiek W Bluzie Hooligan poszedł
z nim na solo. Potem brud się wycwanił i wrócił z ekipą - zaśmiał
się Łysy Człowiek W Bluzie Everlast - ale ich też najebaliśmy. Goniliśmy
brudasów przez pół miasta, a kilku nawet spuściliśmy w śmietniku
do Odry. Schowali się de tego swojego getta.
- No właśnie... -
zauważył Człowiek W Kapturze - zauważyłeś, że to miasto ma prawie
90.000 mieszkańców i pokaźną liczbę tamburyńskiej mniejszości, a
jednak wszyscy mieszkają w getcie?
- Bo nigdzie indziej ich
nie wpuszczą...
- Niekoniecznie - kontynuował przemowę Człowiek
W Kapturze nie zadając sobie nawet trudu, by przypomnieć Człowiekowi
W Gumce Na Ręce, że poprzednie pytanie było retoryczne - Wiecie że
oni nie płacą za mieszkanie? Mają tam całkiem niezgorsze warunki życia--
-
Czyli większość ma już plastiki tobie wciąż zimą wyje przez
drewniane okna... - Po raz kolejny wtrącił się Gumka Na Ręce.
- Mógłbyś
wreszcie dać mi, kurwa, skończyć? - spytał pozornie życzliwym tonem
Człowiek w Kapturze i nie czekając na potwierdzenie kontynuował - Urząd
miasta nieźle to załatwił. Upchali ich wszystkich w jedno miejsce, a
tamci jeszcze się cieszą. To właśnie dlatego większość wozi się
czarnymi BeeMkami.
- Nie gadaj że dorobili się BMW bo oszczędzili
na mieszkaniu? - odezwała się po raz pierwszy od początku
rozmowy Maniurka.
- Niby nie... - Wtrącił Człowiek W Bluzie
Everlast - Ale widziałaś kiedyś pracującego Ciawtraka?
- No,
chyba raz w życiu - zamyśliła się Maniurka - Ale to było na
wakacjach na Węgrzech.
- No właśnie - Podchwycił Człowiek W
Kapturze - Skąd oni mają tą kasę to nigdy się nie doliczysz. Kurwa
no przez całą szkołę średnią nie uświadczyłem ani jednego
Ciawtrackiego ucznia, a podstawówkę ukończyli chyba tylko tamburyni -
intelektualiści, a to i tak eksternistycznie. Ponadto żaden z nich nie
pracuje... No nie ma bata! Skąd oni trzepią taką flotę?!
- Nie no
przeżyłbym te ich czarne gabloty - wtrącił Łysy W Bluzie
Everlast - Gdyby jeszcze tak nie dymili! Spróbuj po dziewiątej przejść
tamtędy, żeby ktoś nie podszedł do ciebie z tekstem "A Oke! A
daaj pieńdzieśont grośzy!" . To już większa jest szansa, że
wygram tą jebaną eMPetrójkę w promocji Coca Coli!
- Daj spokój -
Wtrącił Człowiek W Kapturze - Sam nie jesteś lepszy. Ostatnio natłukłeś
jakiemuś gościowi bo sobie śpiewał.
- No bo strasznie wkurwiała
mnie ta piosenka... Zresztą skąd o tym wiesz?
- Bo stałem z tobą.
Zresztą nie tylko ja! Było nas pięciu, ich było trzech.
-
Spoko, ale ty miałeś to w dupie, siedziałeś i czekałeś na zamówioną
Pizze. Podobnie Człowiek W Bluzie CH.W.D.P. Czyli było trzech na
trzech. Jak widzisz, u nas jest uczciwiej niż w życiu! Gdybyś
przeszedł przez tamburyńskie getto w nocy myślisz, że miałbyś
szanse na solo? Najebali by cię w dwunastu i jeszcze mieliby chorą
satysfakcję.
- "Mamy takie same gówno jak oni, ale ich gówno
jest ciut inne"? - Człowiek Z Kapturem rzucił cytatem z Pulp
Fiction
- Dokładnie. Nie no... Kurwa, nudno to trochę. Chodźmy do
Turka, bo zgłodniałem.
- Nie chce mi się. Zresztą jadłam przed
chwilą, idźcie sami. - Wzruszyła ramionami Maniurka.
- Hej czy ten
wasz Turek to nie jest przypadkiem tamburyn? - powątpiewał Człowiek
W Kapturze.
- Czy sam nie stwierdziłeś niedawno, że nie ma pracujących
Tamburynów? Zresztą nawet jeśli, to ten jest Turkiem z rodowodem, a
tamburyny to tylko kundle i mieszańcy.
- Jak chcesz, ale jakoś mnie
to nie przekonuje. - Ziewnął Człowiek W Kapturze - Ja idę na winko.
Maniurka, idziesz?
- Pewnie! Wreszcie mówisz
jak człowiek! narka chłopaki!