Tamburyn *

Czyli: Każdy inny, wszyscy równi... no chyba że nie.

   ***

   *Tamburyn, muz. : bębenek baskijski, instrument muzyczny, membranofon uderzany perkusyjny. 
   *Tamburyn, pot. : Epitet o nacechowaniu negatywnym, używany w zastępstwie na nazwę własną "rom", lub "cygan", przez pewną  grupę młodzieży.
  
Ciawus / Ciawtrak / Ciawar, pot. : Patrz --> *Tamburyn



- Weź ściągnij z ręki tą gumkę. Wyglądasz jak pedał. - Podzielił się swoim spostrzeżeniem Człowiek W Kapturze.
- Jak to "jak pedał"? Człowieku, przecież to na cele charytatywne jest! Dwadzieścia złotych zapłaciłem! Wymyślił to ten... no... Ten kolarz! - Człowiek Z Gumką Na Ręce był widocznie poirytowany lakonicznym komentarzem towarzysza.
- Armstrong...
- No właśnie! Lance Armstrong. Niebieska jest protestem przeciwko głodowi w Afryce, biała przeciwko AIDS, a moja, żółta, przeciwko rasizmowi!
- Wyjaśnijmy sobie coś. Zapłaciłeś dwie dychy, żeby wyglądać jak pedał?
- Kurwa, stary! Tu chodzi o pewne idee, o solidarność i walkę przeciw--
- Co ty tam wiesz o ideach? Gdyby gówno na głowie było trendi, to też pewnie nie miałbyś oporów. Przecież równie dobrze mógłbyś przelać tą kasę na jakieś konto czy coś i byłoby w porządku, a nie tak jak teraz wyłożyłeś dwie dychy i wozisz się z tym jak Malcolm X! Zresztą co to w ogóle za akcja jest? Ty niby nie jesteś rasistą?!
- Ja? No ja przecież lubię czarnych! Dajmy na to taki Snoop Dogg! Snoop jest zajebisty!
- Nie mówię o czarnych tylko o ciawusach. Powiedz mi, że podałbyś takiemu rękę, to ci uwierzę. - Człowiek W Kapturze był sfrustrowany zarówno gumką, jak i deklaracją człowieka, który ją nosił.
- Ciawary? Ciawary to nie rasa, to zwyczajne brudy są. Zresztą co mnie pouczasz?! Sam jesteś jakimś zwolennikiem tamburynów czy coś?
- Ja nie noszę gumki...
- No przecież... - Człowiek z Gumką Na Ręce już miał wygłosić jakiś druzgocący monolog, ale zauważył idącego w ich kierunku Łysego Człowieka W Bluzie Everlast. 
- Siemka chłopaki! - przywitał się Łysy Człowiek W Bluzie Everlast, po czym podał rękę Człowiekowi W Kapturze i Człowiekowi z Gumką Na Ręce - Jak tam? 
- A tak se gadamy o rasizmie i duperelach...
- Ta...? - Łysy poczuł nagłe ożywienie - Nie żebym był rasistą, ale asfalt powinien znać swoje miejsce.
- Nie no tak konkretnie to o Ciawtrakach gadaliśmy. - Sprostował Człowiek W Kapturze.
- Przecież Tamburyny to nie rasa tylko zwykłe brudasy są! - Szczerze zdziwił się nowoprzybyły.
- Ha! - ucieszył się Człowiek z Gumką na Ręce - To właśnie staram się mu wyjaśnić, ale jakiś oporny jest. Przecież gdybym naklepał jakiemuś menelowi to też nie byłby rasizm! 
- Jest subtelna różnica między Ciawarami a menelami... - zauważył Człowiek W Kapturze
- Jasne! - prychnął Człowiek Z Gumką Na Ręce - Każdy tamburyn to menel, ale nie każdy menel to tamburyn...
      Łysy Człowiek W Bluzie Everlast uśmiechnął się szyderczo i wyciągnął z pasiastych spodni pogniecionego szluga. Nerwowo przeszukał ponownie kieszenie  i rzucił ociekający elokwencją komentarz:
- Kurwa, nie mam ognia...
- Na mnie nie patrz - skrzywił się Człowiek W Kapturze  - ja nie palę.
- Masz pecha ziombel bo ja akurat rzucam - rzekł Człowiek Z Gumką Na Ręce, a następnie zwrócił się do Człowieka W Kapturze - A ty co? Dalej detoks?
- No ba! Leci już trzeci tydzień... - Ucieszył się Zakapturzony widząc, że ktoś jeszcze pamięta o popisie jego stalowej woli - Ooo... Patrzcie kto idzie!
     Niewysoka, ładna dziewczyna podeszła do okupowanej ławki i wymieniła symboliczny uścisk z każdym z obecnych, następnie podała zapalniczkę Człowiekowi W Bluzie Everlast. Ten widząc gest pierwotnej bezinteresowności skrzywił się nieznacznie, ale zaraz odprężył się czując w płucach ciepły dym.
- Pewnie chcesz pojarkę? - Maniurka uśmiechnęła się co było cichym sygnałem potwierdzenia i zwróciła się do siedzących:
- No i jak? Kręci się coś dzisiaj? - nadzieja brzmiąca w jej głosie zdawała się drażnić Człowieka W Kapturze, bo to pytanie słyszał regularnie co piątek przez ostatnie dwa lata, a w trakcie wakacji niemal codziennie. Jednak to nie on, a Człowiek Z Gumką Na Ręce przerwał chwilę milczenia.
- Gówno się kręci - rzucił krótko - Starsza obcięła mi kieszonkowe. Nie mam nawet na browara. Chyba trzeba znaleźć jakąś robotę. - Słysząc filozoficzne wynurzenia towarzysza, Człowiek W Kapturze zaśmiał się głośno, a Łysy W Bluzie Everlast zakaszlał dymem.
- No i co? Będziecie tak tu siedzieć i gadać o głupotach? - Poirytowała się Maniurka
- O jakich głupotach? - uśmiechnął się Człowiek Z Gumką Na Ręce - Milcz kobieto! Tu się ważą losy świata!
- Właśnie! - Przyłączył się Łysy - ChaWuDe Tamburynom!
- Aaaa... o to chodzi! - ożywiła się Maniurka - A co? Znowu kogoś skroili?
- Bez jaj! Tutaj już się nie zapuszczają. Ostatnio wbił tu jeden, podobno zgwałcił jakąś 13-latkę, ale się wyłgał i nawet zawiasów nie dostał... No i dymił do jakichś dzieciaków o kilka lat młodszych, jednemu chciał nawet zwinąć komóre. Było nas pięciu, ale i tak Człowiek W Bluzie Hooligan poszedł z nim na solo. Potem brud się wycwanił i wrócił z ekipą - zaśmiał się Łysy Człowiek W Bluzie Everlast - ale ich też najebaliśmy. Goniliśmy brudasów przez pół miasta, a kilku nawet spuściliśmy w śmietniku do Odry. Schowali się de tego swojego getta.
- No właśnie... - zauważył Człowiek W Kapturze - zauważyłeś, że to miasto ma prawie 90.000 mieszkańców i pokaźną liczbę tamburyńskiej mniejszości, a jednak wszyscy mieszkają w getcie? 
- Bo nigdzie indziej ich nie wpuszczą... 
- Niekoniecznie - kontynuował przemowę Człowiek W Kapturze nie zadając sobie nawet trudu, by przypomnieć Człowiekowi W Gumce Na Ręce, że poprzednie pytanie było retoryczne - Wiecie że oni nie płacą za mieszkanie? Mają tam całkiem niezgorsze warunki życia--
- Czyli większość ma już plastiki tobie wciąż zimą wyje przez drewniane okna... - Po raz kolejny wtrącił się Gumka Na Ręce.
- Mógłbyś wreszcie dać mi, kurwa, skończyć? - spytał pozornie życzliwym tonem Człowiek w Kapturze i nie czekając na potwierdzenie kontynuował - Urząd miasta nieźle to załatwił. Upchali ich wszystkich w jedno miejsce, a tamci jeszcze się cieszą. To właśnie dlatego większość wozi się czarnymi BeeMkami.
- Nie gadaj że dorobili się BMW bo oszczędzili na  mieszkaniu? - odezwała się po raz pierwszy od początku rozmowy Maniurka.
- Niby nie... - Wtrącił Człowiek W Bluzie Everlast - Ale widziałaś kiedyś pracującego Ciawtraka?
- No, chyba raz w życiu - zamyśliła się Maniurka - Ale to było na wakacjach na Węgrzech.
- No właśnie - Podchwycił Człowiek W Kapturze - Skąd oni mają tą kasę to nigdy się nie doliczysz. Kurwa no przez całą szkołę średnią nie uświadczyłem ani jednego Ciawtrackiego ucznia, a podstawówkę ukończyli chyba tylko tamburyni - intelektualiści, a to i tak eksternistycznie. Ponadto żaden z nich nie pracuje... No nie ma bata! Skąd oni trzepią taką flotę?!
- Nie no przeżyłbym te ich czarne gabloty - wtrącił Łysy W Bluzie Everlast - Gdyby jeszcze tak nie dymili! Spróbuj po dziewiątej przejść tamtędy, żeby ktoś nie podszedł do ciebie z tekstem "A Oke! A daaj pieńdzieśont grośzy!" . To już większa jest szansa, że wygram tą jebaną eMPetrójkę w promocji Coca Coli!
- Daj spokój - Wtrącił Człowiek W Kapturze - Sam nie jesteś lepszy. Ostatnio natłukłeś jakiemuś gościowi bo sobie śpiewał.
- No bo strasznie wkurwiała mnie ta piosenka... Zresztą skąd o tym wiesz?
- Bo stałem z tobą. Zresztą nie tylko ja! Było nas pięciu, ich było trzech. 
- Spoko, ale ty miałeś to w dupie, siedziałeś i czekałeś na zamówioną Pizze. Podobnie Człowiek W Bluzie CH.W.D.P. Czyli było trzech na trzech. Jak widzisz, u nas jest uczciwiej niż w życiu! Gdybyś przeszedł przez tamburyńskie getto w nocy myślisz, że miałbyś szanse na solo? Najebali by cię w dwunastu i jeszcze mieliby chorą satysfakcję.
- "Mamy takie same gówno jak oni, ale ich gówno jest ciut inne"? - Człowiek Z Kapturem rzucił cytatem z Pulp Fiction
- Dokładnie. Nie no... Kurwa, nudno to trochę. Chodźmy do Turka, bo zgłodniałem.
- Nie chce mi się. Zresztą jadłam przed chwilą, idźcie sami. - Wzruszyła ramionami Maniurka.
- Hej czy ten wasz Turek to nie jest przypadkiem tamburyn? - powątpiewał  Człowiek W Kapturze.
- Czy sam nie stwierdziłeś niedawno, że nie ma pracujących Tamburynów? Zresztą nawet jeśli, to ten jest Turkiem z rodowodem, a tamburyny to tylko kundle i mieszańcy.
- Jak chcesz, ale jakoś mnie to nie przekonuje. - Ziewnął Człowiek W Kapturze - Ja idę na winko. Maniurka, idziesz?
- Pewnie! Wreszcie mówisz jak człowiek! narka chłopaki!

***

 
PS. Pezet - Muzyka Poważna, Peja/SLU - Najlepszą Obroną Jest Atak


Krillin

[
Krilanek@wp.pl]

[http://www.Krillin-AM.prv.pl]