Prosto w jej ramiona...

Jak tu cicho, jak cicho... lezysz w kałuży własnej, jeszcze ciepłej krwi. Śnieg pod tobą czerwony. Krótkie śwadectwo ulotności życia... Patrzysz w niebo , prosto w słońce. Światło odbija sie w gasnących oczach. Jeszcze kilka ostatnich oddechów... Jak zimno, jak tu strasznie zimno. Mróz pali skóre , przypieka otwarte rany. Łapczywie łykasz powietrze zakrwawionymi ustami. Krztusisz sie. Powietrze juz cie nie uratuje , nic nie moze cie uratować. To jest koniec. Zasypiasz... juz sie nie obudzisz...

Jak łatwo porzucić ten świat. Stanąć twarzą w twarz z istotą wiekuistą , splunąć jej w twarz. Na nic więcej nie zasługuje... 

Ostry sztylet i przecięte nadgarstki. Życie odpływa... kap,kap... podziwiaj ten widok, piękne czerwone smugi, na twoich dłoniach, na podłodze. Nie będzie ci dane podziwiać niczego więcej w tym życiu...

Pistolet, człowiek musi być bogiem skoro potrafi stworzyć cos tak pięknego. Zimny dotyk lufy na skroni albo w ustach. Drżący palec na spuście.Wystrzał. Swojego mózgu na ścianie już nie zobaczysz...

Wysoko. Bardzo wysoko.Wiatr we włosach. A w dole ziemia. Jeden krok naprzód i kilka ułamków sekundy prawdziwej wolności. Takiej wolności mogą ci zazdrościć nawet ptaki. Ale wszystko ma swoją cenę. Ceną okazała sie czaszka roztrzaskana o twardy grunt...

Gałąź. Na gałęzi sznur. Czy naprawdę chcesz umierać jak skazaniec? Stajesz na podwyższeniu , zakładasz ostatni naszyjnik w twoim życiu. Kilka głębokich wdechów. Ciepłe powietrze wypełnia płuca. Skok. Jeżeli masz szczęście to zginiesz od razu , złamany kark. Moze sie zdarzyć ze będziesz kilka minut wisiał na sznurze. Podziwiał zachowanie człowieka który nie moze złapać oddechu. Ale i tak w końcu zostanie tylko puste ścierwo wiszące na gałęzi. Niemy pomnik tchórza...

Nieskończona głębia wody. Cieżarki u nóg i prosty skok. Ostatni skok. Zimna woda wypełnia płuca. Opadasz w dół. Tu dociera mało promieni słonecznych. Nad toba gasnące słońce...

Jak łatwo być tchórzem... 





Turael