POPOLEMIZUJMY SE

 


 

            Dziś spełniam marzenia. Pewien Gość narzeka na brak godnego oponenta w dyskusji, tudzież kompletnego kretyna, którego mógłby roznieść swym słowem w wiatr i kurz. Nie wiem, w której kategorii wyląduje, kiedyś na forum AM padło jego zdanie, że trochę naiwnie piszę i że może oberwę jakąś polemikę. Doczekać się nie doczekałem, ale nie przyjdzie góra do Mahometa to ruszyć się musi ten drugi. Polemiki, polemiki do polemik i polemiki do polemik do polemik w AM kwitną, tak więc czas dobry, okazja dobra, więc skrobnę parę słów o „kolejnym chorym tekście (c) by Pewien Gość” pod tytułem „Cieniste cyprysy”

            Zawsze myślałem, że polemiki pisze się dlatego, że się nie zgadzamy, a nie dlatego, że mamy ochotę na napisanie polemiki i szukamy czegoś z czym się nie zgadzamy. Najwyraźniej PG uprawia sztukę dla sztuki. Dodatkowym ciekawym pomysłem jest polemizowanie z felietonem „Polityki” na łamach Action Maga. Oczywiście nie widzę nic złego w tym, że na temat artykułu z jednej gazety wypowiada się w innej, ale co to za polemika, skoro Ludwik Stomma się o niej najprawdopodobniej nie dowie i skoro jest to polemika z trzema zdaniami a nie z całym tekstem.

            PG zacytował z felietonu kilka zdań, które akurat pasują do jego teorii. Resztę, która niezbyt się nadawała albo argumentowała słowa Stommy kulturalnie przemilczał. Pisze dla przykładu, że „nagłe zjechanie z jezdni może się zdarzyć dosłownie każdemu. Przyczyny? Nagłe zasłabnięcie chociażby, niezauważona dziura na drodze, awaria układu kierowniczego, zwierzę, które niespodziewanie wybiegło na drogę... Stomma zaś w swym tekście pisze, że Jeżeli ktoś pakuje się na drzewo, to albo z winy własnej (alkohol, nadmierna prędkość), albo z powodu niepozwalającej opanować pojazdu nawierzchni i dalej, co PG już wyciął „w tym drugim przypadku racjonalniejsza wydawałaby się naprawa jezdni niż wycinanie niewinnych drzew”. Teraz do akcji wkraczam ja i piszę: faktycznie, ile to mniej będzie ofiar śmiertelnych jeśli osoby po ataku serca za kółkiem (bardzo częste), z niesprawnym układem kierowniczym (jeszcze bardziej), czy ratujące zwierzęta, zjeżdżając z drogi (ile to wypadków powodują koty biegające pośrodku szosy, a jak jakiś łoś czy jeleń spowoduje wypadek i kierowca wjedzie w kompleks drzewny to wyrzynamy do cna) zamiast wjeżdżać w drzewa wjadą sobie w pole. Hubert Wagner miał atak serca za kółkiem w centrum miasta i zginął bez pomocy drzewek, zamiast wyrzynać rośliny można oddać samochód do przeglądu, wtedy szansa na awarię układu sterowania wyraźnie maleje, a jeśli się zdarzy to w innych miejscach niż droga z drzewami wcale nie musi być ciekawiej.

            Stomma pisze: Skoro w Śniardwach topi się iluś tam ludzi, to zamiast skłaniać do ostrożności, należałoby wypompować jezioro do Bałtyku (...) Jeśli turyści giną w lawinach (…) istnienia ludzkie radykalnie zabezpieczyłoby zniwelowanie Tatr do poziomu Zakopanego (…) Z kolei w odpowiedzi na pożary lasów należałoby oczywiście wytrzebić puszcze do ostatniego zagajnika (…) Z podwoziami jest nieco gorzej, ale przy odpowiednich pracach melioracyjnych  dałoby się może spuścić Wisłę i Odrę do Czech, a San i Bug na Ukrainę. RP bez gór, rzek, jezior i lasów byłaby może nieco monotonna, ale za to jaka bezpieczna dla kierowców!” Masa świetnych pomysłów, do dzieła! I dalej: „I niech nie podskakują statystycy, twierdzący, że na płaskim Mazowszu, gdzie trakty z rzadka biegną w szpalerach, liczba wypadków drogowych nie jest bynajmniej mniejsza niż na drzewodrożnym Pomorzu”. Tylko czemu z tekstu Pewnego Gościa niesie się taki ton jakoby to wytrzebienie przydrożnych drzew miało radykalnie zmniejszyć śmiertelność na drogach?

            Skoro już podstawowy argument „za” upadł, idźmy dalej. Stomma nie jest przeciwko ścinaniu drzew tylko dlatego, że jego poetycka dusza rozdziera się na widok ścinanego drzewa. W felietonie podaje informacje, że w UE twa właśnie proces dokładnie odwrotny, że obraz ukształtowany przez wieki cywilizacji człowieczej jest takim samym dziedzictwem kultury jak gotycki pałac. Do tego UNESCO udziela wysokiej finansowej pomocy miejscowościom i makroregionom, które zobowiązują się do utrzymania pejzażu w tradycyjnym kształcie. Jasne, życie ludzkie jest ważniejsze niż narodowe dziedzictwo kultury i ochrona środowiska, które to nasz kraj ma wpisane w konstytucji. Jest ważniejsze niż dotacje z UNESCO. Jest najważniejsze. Ale skoro statystyki są przeciw teorii, większość wypadków z lądowaniem na drzewie w roli głównej to jednak głupota kierującego, a inne czynniki można eliminować racjonalniej to niby dlaczego wyrzynać Bogu ducha winną zieleń. Wszak ci, co suną dwieście na godzinę po śliskiej szosie mają chyba mniej oleju w głowie niż drzewo w korzeniach.

            Jak się okazuje PG wyznaje zasadę, że jeżeli fakty nie potwierdzają teorii, należy je ukryć. A fakt przemilczenia połowy myśli z tekstu podstawowego, tak istotnych jak brak większego wpływu drzew przy drogach na śmiertelność oraz pominięcie korzyści z takiego rozwiązania powoduje, że to nie jest polemika do całości myślowej, a tylko do konkretnych zdań. Mam przed oczyma tekst Stommy i na jego tle sytuacja wygląda, jakby PG tak się napalił na polemikę, że przeczytał parę zdań, które nadawały się do zanegowania i zabrał się do pisania, nie doczytawszy do końca. I chciał pokazać przed całym AM jak to polemizuje ze Stommą.

A swój wywód zakończę wstępem PG: „Co gorsza coraz rzadziej trafiają się frajerzy, którzy napisaliby coś na tyle głupiego, żeby dało się do tego zrobić konkretną polemikę bez ich wiedzy i zgody". Pewien Gościu, daleki jestem od nazywania Cię frajerem, ale ciekaw jestem, co by się stało, gdyby za jakiś Twój tekst wziąłby się Stomma czy jakiś inny Pilch. „Stąd w poszukiwaniu godnego przeciwnika musiałem sięgnąć do inszych czasopism i znalazłem go w osobie Ludwika Stommy”. Ja zatem gratuluje znalezienia „przeciwnika” do polemiki. Przeciwnik to żaden, bo go najzwyczajniej w świecie nieczysto punktujesz, kiedy ów jest odwrócony plecami. Nie wnikam, czy jest godny, ale nie dziwię się, że nie wysłałeś tego tekstu do „Polityki”.

 


 

JĘDRZEJ IV ŚNIADY