|
Dzień dobry Państwu. Przepraszam za
niezapowiedzianą wizytę, ale zostałam zmuszona do sprostowania pewnej
sprawy. Mam na myśli tekst zamieszczony w ActionMagu nr 68, podpisany
pseudonimem Jędrzej IV Śniady. Hmm, proszę tylko wyjść spod krzeseł i
zaczynamy.
Na początek chciałabym zdementować
pogłoski, jakobym nie miała fizycznej postaci. Podstawowy argument to
słowa, które czytacie. To chyba logiczne, że nie mogłabym ich napisać,
gdybym nie miała palców... Fakt, dłonie mam szczupłe i niezmiernie
delikatne, ale zawsze jakieś są. Jedna z 1233 a druga z 1789 roku. Obie
sprawne. Kolejne sprostowanie - rzeczywiście JESTEM
kobietą, lecz jak każda przedstawicielka płci pięknej (niestety, w moim
przypadku to tylko metafora) mam swój gust! I nie chadzam jedynie w tej
podartej płaszczopodobnej szmacie, to tylko strój roboczy. Co do kosy w
ręku, to zupełny przypadek, że ją ze sobą noszę. Wynika to z tego, że ręka
o której wcześniej wspomniałam (ta z 1789) należała do rolnika, którego
zdjęłam na zawał w trakcie prac polowych. Kończyna od razu mi się
spodobała, więc bez namysłu ją sobie wzięłam. Rolnik jednak nie dawał za
wygraną i dostał pośmiertnego skurczu dłoni i kosy nie da się usunąć. A
zgodnie z Kodeksem Śmierci z 60,798 roku p.w.e. (przed waszą erą) kończynę
górną można wymieniać nie częściej niż co 250 lat, także na kosę jestem
skazana jeszcze przez 34 lata... A w XX wieku miałam taką ochotę
przestawić się na sierp i młot i wreszcie być
trędi... Co do moich wizerunków, to nie dajcie się
zwieść! Nie słuchajcie, kiedy ktoś mówi Wam, że "miał wizję", itp., itd.
Wszystkie moje portrety powstają na zamówienie. Tak, należało wreszcie to
powiedzieć! W końcu nie wypełniam zeznań podatkowych, więc nie będą się
czepiać moich zarobków. "Nie wyglądam, bo jestem
chwilą, momentem, ble ble ble..." Jedno słowo - NIEPRAWDA. Nie wiem, kto
Panu, Panie Jędrku, naopowiadał takich głupot. Większość ludzi nie wie,
jak wyglądają ostatnie chwile życia z perspektywy umierającego, ale
prędzej można to nazwać wiecznością, niż chwilą. To jak bullet-time w Max
Paynie lub Matrixie. Ha, przypomniała mi się taka anegdotka - kiedyś
zdejmowałam kierowcę rajdowego, który uderzył w drzewo. Jak zawsze
ostrzegłam, że śmierć to proces czasochłonny i może mu się trochę przez
ten czas nudzić. Myślałam, że z racji wykonywanej profesji, będzie mu to
przeszkadzało, on tymczasem powiedział: "Uuuuufff,
naaaaareeeeszcieeeee". No dobra, wystarczy tych żartów,
GIŃCIE!!! Pfff, daliście się nabrać? Nie...? Trudno, warto było
spróbować... Czyli nie jestem tak straszna, jak
twierdził Pan Jędrek? Widzicie, co on tam wie...? Że niby robię to za
darmo? Haha, a to dobre! A co to ja pracuję w Biedronce czy co? A że
zdejmuję jedynych żywicieli rodziny... hmm, tak to się zdarza, ale to Góra
kieruje moimi poczynaniami, ja tu tylko sprzątam. A tak między nami, to po
tamtej stronie naprawdę jest lepiej, uwierzcie mi. THE TRUTH IS OUT
THERE. Co do death-metalu, to nie słuchajcie tego!
To nieautoryzowane wykorzystywanie mojego wizerunku, nigdy w życiu... tfu,
hmm... po prostu - NIGDY nie podpisywałam żadnej zgody na krzyczenie o
mnie do mikrofonu. A to, czym chwali się Marilyn to faksymile mojego
podpisu! Jedyna muzyka, w której tekstach pojawiam się z własnej woli to
disco-polo. TIP: Puszczajcie płyty od tyłu. Co do
jednego Pan Jędrek miał jednak rację (połowicznie). Nie da się mnie
przekupić wiedzą, rzeczywiście jej nie potrzebuję. Raz, że wiem
wystarczająco wiele, by wejść do pierwszej trójki "Jednego z Dziesięciu",
a dwa, że wiedza się w tej pracy nie liczy, co to za filozofia wejść do
windy i pojechać z denatem piętro w górę czy w dół. Ale co do pieniążków,
hajsu, mamony, sałaty, szmalu... Yyy, powiedzmy że za odpowiednią
gratyfikację mój palec jest skłonny ześlizgnąć się z przycisku ze słowem
"DOWN" na ten z wyrazem "UP". A po co mi pieniądze...? Chyba wystarczy
jeśli powiem, że utrzymanie kilkusettysięcznego szkieletu w stanie
używalności wymaga odpowiedniej konserwacji, a z mojej pensji nie
wystarcza mi nawet na polskie odpowiedniki... Dlatego nie zdziwcie się,
jeśli za chwilę zapuka do Waszych drzwi zombiaczek z tacą i wesprzyjcie go
jakąś (TYLKO NIEZBYT MAŁĄ!) sumą. Uff, pozostało mi
jeszcze tylko zdementować plotkę, że nie możecie mnie zobaczyć na ziemskim
padole. To również nieprawda! Wystarczy zadzwonić pod numer 1-800-SMIERC a
za jedyne 199,99zł wyślemy Wam kasetę z półgodzinnym programem
treningowym, który pozwoli Wam poznać sekret mojej wspaniałej sylwetki!
UWAGA! Przy zakupie dwóch kaset moje zdjęcie z Elvisem
gratis! |