| Na ringu uczuć |
|
|
|
Są ich setki. Ogarniają twój umysł z ogromną częstotliwością, a ty za każdym razem próbujesz się ich pozbyć lub je zmienić. Walczysz z nimi w białych rękawiczkach, aby nie zostawić żadnego śladu - plamy na swoim honorze. Toczysz z nimi bój na niewidzialnym ringu, na odległym poziomie świadomości, ale nie wiesz, że nie jesteś w stanie ich zatrzymać... Miłość zwykle pojawia się znienacka. Do bram twojego serca pukała już niejednokrotnie, jednak ty za każdym razem ją wyganiałeś. Twierdziłeś, że nie masz czasu i próbowałeś sztucznie wypełniać ramy dnia, aby o niej nie myśleć. Biegałeś za kulistym kawałkiem skóry i oglądałeś filmy grozy, a w twojej głowie rodziło się zapomnienie. W końcu zabiłeś swoje pierwsze uczucie. Smutek. Smutek zawsze pojawia się przy zmarnowanej miłości. W walce ze smutkiem już na starcie jesteś przegrany. Próbujesz zająć się czymś innym, jednak nie potrafisz. Zresztą w smutnych chwilach najbardziej odpowiadają ci zajęcia, które to uczucie potęgują. Opuszczasz więc rękawice, włączasz jakąś dołującą muzykę, a głowę chowasz w poduszce. Twój oponent w ogóle się tobą nie przejmuje i wali cię w twarz ile wlezie. Przeważnie wszystkie ciosy dochodzą. Po smutku przychodzi żal. Jesteś już bardzo zmęczony otrzymanymi wcześniej ciosami i nie masz siły na dalszą walkę. Żal jednak nie rezygnuje z walki i od razu zaczyna od mocnego uderzenia. Zapominasz podnieść rękawic, gdyż twój mózg natychmiastowo atakują setki pytań, na które udzielasz negatywnych odpowiedzi. Czujesz się stracony, a twój przeciwnik kolejnymi ciosami pogłębia w tobie to przekonanie. Upadasz pierwszy raz. I nadchodzi nadzieja. Jest słaba, jednak dzięki niej odzyskujesz siły. Próbujesz ją wzmocnić, wmawiając sobie, że pojedynek da się jeszcze wygrać, jednak twoja siła rażenia wyraźnie jest kiepska. Unosisz jedną rękawicę i opierasz ją na ramieniu nadziei. Ona cię dotyka i w górze trzymasz już obie rękawice. Wyprowadzasz cios na korpus przeciwnika, ale ten go blokuje. Próbujesz ponownie, ale dostajesz sowitego łupnia w szczękę... To strach. Użył swojej piorunującej mocy i sparaliżował cię od stóp do głów. Nie możesz się ruszyć, bo się boisz. Boisz się zmian, które może przynieść zwycięstwo. Boisz się wzroku ludzi, którzy do tej pory postrzegali cię całkiem inaczej. Twoje ręce wiszą bezwładnie, a przeciwnik bezlitośnie to wykorzystuje. Otrzymujesz trzy ciosy, po których wypluwasz pierwsze zęby. Upadasz po raz drugi... Jesteś zły. Do twego serca zawitała złość. Wszystko jest już ci obojętne, zamierzasz za wszelką cenę pokonać swojego przeciwnika. Wpadasz w furię i zaczynasz go bić po twarzy. On upada, ale ty nie przestajesz. Ludzie próbują cię od niego odciągnąć, a wtedy rzucasz się na nich. Bijesz, na oślep, jednak twoje ciosy przeważnie są celne. W końcu ktoś podchodzi z pałką i uderza cię z całej siły w głowę. Upadasz po raz trzeci. Nie wstajesz. Przenosisz się na jeszcze odleglejszy stan świadomości i zaczynasz konstruktywnie myśleć. Nie zastanawiasz się nad strategią, ale nad przyczyną walki. Dochodzi do ciebie, że uczuć w żadnym wypadku nie należy prowokować. Utwierdzasz się w przekonaniu, że przyjmowanie ich do wiadomości zapewni człowiekowi spokojne życie. Cofasz czas na zegarze wieczności i... Nigdy nie byłeś zakochany. Wiele razy wydawało ci się, że poznałeś tą jedyną, jednak za każdym razem po pewnym czasie ujawniały się dzielące was różnice, które były nie do obejścia w dalszym życiu. Niedawno jednak poczułeś, jakby twoje życie się zmieniło. Spotkałeś ją i bez zastanowienia nawiązałeś bliższy kontakt. W oczach ukazał ci się upadający bokser i doszedłeś do wniosku, że takie uczucie może przytrafić ci się tylko raz w życiu. |
|
|
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |