LONELY NO MORE

Tekst dedykowany autorowi tekstu „20 kilometrów do nieba”

 

Jestem sam.

Nie jest to stwierdzenie zrozpaczonego, niedopieszczonego przez los nastolatka. To po prostu suche, beznamiętne stwierdzenie faktu. Tylko to potrafię z siebie wykrzesać. Inaczej: tylko taki sposób prezentacji tego swojego problemu nie doprowadza mnie na skraj załamania nerwowego.

Wiecie jak to jest: ma się przyjaciół, kolegów, mniej lub bardziej bliskich znajomych, którzy mają znajomych, znajomych znajomych, itd. Człowiek ma z kim pogadać i teoretycznie powinien czuć się dobrze. Jednak w każdym z nas istnieje potrzeba czegoś większego, czegoś bliższego, jakiegoś poważnego, spajającego dwie osoby uczucia. Czymś takim jest miłość.

Niestety, nie każdemu się udaje, czy to ze względu na niezbyt miłą aparycję, czy też z powodu nieśmiałości bijącej wszelkie rekordy, powody są różne i zazwyczaj każdy samotny mógłby opowiedzieć własną historię, która pod wieloma względami różniłaby się od innym.

Są jednak różne sposoby radzenia sobie z tym problemem, jakim niewątpliwie jest samotność. Najoczywistszym oczywiście jest próba przełamania się i zdobycia kogoś bliskiego, jednak wiele osób wybiera skrajnie odmienny sposób: zaczyna udawać. Zaczyna bawić się w osobę beznamiętną, która nie potrafi wykrzesać z siebie uczucia, czy chociażby pozytywnej emocji w stosunku do drugiej osoby. Podczas gdy we wnętrzu głos cały czas woła o kogoś bliskiego, o intymny i psychiczny kontakt, to na zewnątrz osoba samotna nigdy tego nie ujawni. Nigdy. Z dwóch opcji wybierze ignorancję, postawę „nic mnie to nie obchodzi”, a rezultacie jeszcze bardziej zniechęci do siebie otoczenie. Z czasem taka postawa przeradza się w nawyk, a następnie- staje się twoim sposobem bycia. Tak to już jest, że długo utrzymywana poza staje się rzeczywistością. I nie ma na to ratunku, jeśli nie zmieni się sama osoba wewnątrz siebie, jeśli przebije się przez swoje narosłe wały ignorancji, wyrosłe, o ironio losu, z potrzeby serca.

Nie jestem psychologiem, ale wydajesz mi się być kimś takim, właśnie takim typem człowieka. Są tacy, którzy potrzebę samotności zwalczają różnymi metodami: piszą wiersze, siedzą przed kompem, znajdują sobie jakieś pochłaniające mnóstwo czasu hobby, słowem robią cokolwiek, aby nie myśleć o swojej samotności. Ty wybrałeś najgorszą opcję, która powoli staje się twoim stylem życia. Ciekawe tylko, co czujesz, co myślisz przed zaśnięciem, kiedy wśród nocnej ciszy zostajesz sam na sam ze swoimi myślami, kiedy nie musisz już udawać, kiedy na chwilę przebija twoje prawdziwe ja, aż proszące o czuły dotyk, o miłe słowo, o kogoś bliskiego.

Miłości nie kupisz za pieniądze. Może wmawiasz sobie, że kupiłeś sobie tę dziewczynę, aby udowodnić przed samym sobą, że wszystko można dostać za pieniądze. Poczuć się kimś lepszym, a jednocześnie dać upust swoim instynktom. A można było inaczej.

Zawsze można próbować. Z każdej sytuacji jest wyjście. Ja również wierzę, że kiedyś znajdę kobietę mojego życia, która dzielić ze mną będzie chwile radosne i te mniej radosne. Razem. Być może znajdę ją przez Internet, spotkamy się na jakimś forum, poznamy na Gadu (lub przez Action Maga J ), a może spotkam ją na ulicy. Wierzę. Nie pogrążam się, nie zamykam na świat. Jestem sobą i wierzę.

I to jest właściwe podejście.

 

                                                                                                                        JaCeN

                                                                                                            ballinboy@o2.pl

 

PS: R Kelly- I believe I can fly. Kto oprócz mnie to jeszcze pamięta?

PS 2: OJKTM potrzebuje nowych członków. Szczegóły pod e-mailem :P

PS 3: OSTR-Początek