|
Kiedyś miałem kilka lat. Poważnie.
I tak sobie myślałem: "Jak to fajnie byłoby być już dorosłym.
Pełna swoboda, żadnych ludzi, którzy mówiliby mi, co mam robić, życie
na własny rachunek, pełny portfel...słowem - sex, drugs and rock and
roll." I co? I jajo! Od niemal półtora roku jestem osobą prawnie
dorosłą i zawsze, gdy sobie o tym przypomnę, opuszczam głowę i czczę
minutą ciszy śmierć moich lat dziecinnych. I się pytam sam siebie:
"Po cholerę mi to było?!" No właśnie...
W podstawówce uczyłem się dobrze i równie
nienagannie się zachowywałem. No może poza nielicznymi chwilami słabości,
w których to rezygnowałem na moment z postawy wyprostowanej i
wszelkich form grzecznościowych. Ale ogólnie janiołek.
W gimnazjum zaczął mi się już trochę zmieniać
światopogląd, założyłem z kumplami totalnie amoralny kabaret, zaczęły
się pierwsze skargi na moje zachowanie i w sumie nigdy się nie skończyły.
W każdym razie, poza zmianą postawy na mocno rozbrykaną, nadal byłam
istotą myślącą racjonalnie i, jeśli było trzeba, zachowującą
powagę, takt i takie tam duperele.
Ale w liceum...! Cholercia, tam to się porobiło.
Prawie każda lekcja (oprócz geografii i niemca w drugiej klasie, na których
to przedmiotach wykładali fürherzy) była dla mnie okazją do... hmm,
jakby to tak ładnie, naukowo ująć? Już wiem! ...była dla mnie okazją
do niekonwencjonalnych zachowań(!).
Aż w końcu przyszła osiemnastka... I słyszę z
lewa i prawa: "Teraz to będziesz musiał spoważnieć", "Dorosły człowiek nie może się tak zachowywać", "Nie
oddawaj moczu w miejscu publicznym", i myślę sobie: "Ale
kupa." A potem: "Co ja zrobiłem?". A jeszcze później:
"Ten krzaczek i tak wymagał podlania." I wiecie co? Postanowiłem nie dorośleć!
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
NAPIĘCIE ROŚNIE ;)
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
...
JESZCZE TYLKO CZTERY RAZY, DOBRA?
...
...
...
...
DZIĘKI
Dla tych, którzy zdążyli już zapomnieć, co to tam było wyżej:
Postanowiłem nie dorośleć! Myślałem, że to będzie
trudne czy nawet niewykonalne, ale nie! To naprawdę proste. I tak na przykład potrafię biegać po
superhipergigaultramaksimarkecie z koszykiem pół godziny, pojeżdżę sobie, poudaję jakiś pojazd i wychodzę z
paczką gum do żucia. Albo idę z kumplem ramię w ramię po zatłoczonym Łukowie i gadamy ze sobą przez
telefon(y) bo mamy darmowe minuty. Albo idę do kiosku i kupuję sobie
"Kaczora Donalda". Albo piszę coś do AM od czasu do czasu. A
ludzie się patrzą i mówią: "Ale on pojebany." A wiecie co
ja im mówię? "Tak, pojebany. I dobrze mi z tym!" I naprawdę
się ucieszyłem, jak podeszła do mnie koleżanka z klasy i wyłożyła
mi, jaki to ja jestem pozytywnie nietentego i jak to fajnie, że jest w
eterze ktoś taki jak ja. A ja jej powiedziałem, że wiem i że to
wcale nie jest trudne, że każdy tak może, tylko nie każdy ma odwagę.
Nie żebym uważał się za jakiegoś maczomena bo potrafię wygarnąć
nauczycielowi i jeszcze przy tym zrobić z niego durnia. Ale też nie żebym
się za takiego maczomena nie uważał ;)
W każdym razie nie mogę polecić Wam bardziej nic
innego, jak samoschizę. Tylko nie taką sztuczną samoschizę przy
jakimś napoju albo oparze, ale taką samą z siebie. Spróbujcie któregoś
dnia wstać z łóżka, jak zawsze źli na wszystko i wszystkich bo się
nie wyspaliście, umyć oczy i co tam jeszcze każdy z Was ma (do
zrobienia), wyjść na dwór i po prostu zeschizować. Pogapić się
niedyskretnie na przedstawiciela płci przeciwnej i puścić jej/jemu
oko, pośpiewać starszej pani na przejściu dla pieszych, symulować
kradzież w superhiperitdmarkecie i pokłócić się z ochroniarzami. I
co tam jeszcze sobie wymyślicie. Tylko jedno jest ważne - musicie
zrobić coś, o co nigdy w życiu byście siebie nie podejrzewali, coś
nieodpowiedzialnego i niewłaściwego, coś ze wszech miar budzącego
pogardę stetrzyczałego otoczenia. Przez jeden jedyny dzień
postarajcie się nie być dorośli, a kto wie, może się Wam spodoba...
:) I tego Wam życzę, bo naprawdę warto być niedorosłym.
|