Demony wojny
czyli o wielkich zbrodniarzach

Kolejny chory tekst (c) by Pewien GośćReklamacji nie uwzględniamy

Co odpowiedzą ludzie, spytani o największych zbrodniarzy wszech czasów? Bez zastanowienia wypalą: Hitler, Stalin. Co bardziej oświeceni przypomną sobie jeszcze może Pol Pota. Nie watpię, że znajdą się i tacy, co na pierwszym miejscu wymienią Dżordża Dablju (ten co prawda obozów koncentracyjnych nie budował ani innymi podobnymi czynami nie wsławił się, ale media potrafią dziś wmówić wszystko). A co ja na to odpowiem? Krótko i dosadnie: g... prawda.

Weźmy takiego pana Adolfa. Przypisuje się temu panu, bagatelka, kilkanaście milionów ludzkich duszyczek lekką ręka wyprawionych w zaświaty - nie licząc samego faktu wywołania drugiej wojny światowej, który dopisuje na konto Adolfa również kilka milionów Niemców oraz daje szansę do zabłyśnięcia koledze po fachu (Józef Wassirionowicz Dżugaszwili, znany szerzej pod ksywą Stalin), który notabene "zamordował" jeszcze więcej. To oczywiście bujda - pan Adolf, jak każdy inny człowiek zresztą, nie miał nawet fizycznej możliwości popełnienia aż tylu zbrodni. Być może zdarzyło mu się ukatrupić parę osób - jak to bywa na wojnie - ale w latach 1914-1918, kiedy to pan Adolf w stopniu kaprala brał udział w I wojnie. W każdym razie śmieszna to liczba w porównaniu z tamtymi milionami.

W tym miejscu sam już jestem trupem, gdyż parę osób nie czekając na koniec arta pojechało mnie zlinczować. Ale nic to. Pozostali dopingują pewnie: śmierć Pewnemu Gościowi, powiesić na najwyższej gałęzi, ściąć tępym toporem, rozstrzelać bez sądu! Naoglądał się filmów i teraz Hitlera będzie bronił!

Spokojnie, panowie (i panie). Nie widziałem jeszcze "Upadku" i zupełnie nie o tym chciałem. "Śmierć, śmierć Pewnemu Gościowi, powiesić, zgilotynować, poćwiartować!" - woła tłum. "Co za bzdury tu pleciesz, każdy głupi wie, że Hitler to największy zbrodniarz w dziejach, ponieważ wydawał ROZKAZY swoim..."

Otóż właśnie, rozkazy. Wszyscy wiedzą, jak jest z rozkazami. Wojna. Facet-z-większą-rangą wydaje rozkazy Facetowi-z-mniejszą-rangą. Facet-z-mniejszą-rangą rozkazuje Facetowi-z-jeszcze-mniejszą-rangą. Facet-z-jeszcze-mniejszą-rangą pomiatać może Facetem-z-najmniejszą-rangą. Facet-z-najmniejszą-rangą nie może już nikomu rozkazywać, ale za to kiedy sprawy nie daj Boże obrócą się przeciw Nam i zaczną Nas sądzić, wtedy Facet-z-najmniejszą-rangą może spać spokojnie, bo on tylko wykonywał ROZKAZY. A przecież rozkazywał mu Facet-z-większą-rangą. A więc Facet-z-większą-rangą ma przechlapane. To Facet-z-większą-rangą jest winny. On jest mordercą. Jego należy powiesić.

Nie trzeba być mistrzem arytmetyki wskazywania winnego aby obliczyć, że wskazywanie takie doprowadzi nas w końcu do konkluzji, że winien jest w sumie tylko jeden człowiek - ten z najwyższą rangą, Führer, Wujek Joe, Duce, czy kto tam jeszcze.

Takie obarczenie winą jednego jedynego człowieka jest fajną sprawą. Dzięki temu jednego gościa powieszą, a pozostali mogą - jak się już rzekło - spać spokojnie. Jeszcze lepiej, gdy gość już od dawna gryzie glebę. Dopóki bowiem żyje, zawsze jest szansa, że przerzuci odpowiedzialność na kogoś innego. A tak Adolf zszedł i do końca dziejów ludzkości wszyscy będą wieszać psy na Adolfie.

Gdzie nie spojrzeć, czytamy lub słyszymy: "...Hitler wywołał wojnę...", "...Hitler zamordował...", "...Hitler zrównał z ziemią...", "...Hitler zrabował...", "...Hitler zagazował...", "...Hitler rozstrzelał...", "...Hitler zbombardował...", "...Hitler spalił...", "...Hitler zgwałcił...". I święcie wierzymy w te pierdoły. Wyobrażamy sobie, że jakowyś Antychryst zjawił się na planecie Ziemia pod postacią polityka-demagoga, zawładnął duszami Niemców i urządził piekło. Ale skrzyknęli się wszyscy pozostali, dobrzy ludzie, demona zgładzili i oto nastał nam pokój. I tylko od czasu do czasu wyjdzie jeszcze jakiś demon pomniejszy, jakiś ibn Laden czy insza kreatura piekielna i narobi hałasu. Ale to detal, przecież prawdziwe Zło zostało już dawno pokonane, prawda...?

Kilka lat temu - nawet nie pamiętam dokładnie: w liceum, czy też jeszcze w podstawówce - na lekcji polskiego wierszyk był. Szymborskiej. Tak się składa, że o Adolfie akurat. Tytułu oczywiście nie pamiętam, ale w każdym razie poetka nie wygłosiła bynajmniej mowy oskarżycielskiej pod adresem owej postaci. To był taki słodki, sielankowy obrazek z małym Adolfkiem w kołysce, albo coś w ten deseń. Przypominał raczej szopkę betlejemską, niż nadejście Antychrysta. Przesłanie jest chyba jasne. Wszyscy ludzie rodzą się jednakowi, także przyszli zbrodniarze. Myślę, że mało kto wie, że Hitler w młodości pragnął studiować malarstwo, a Stalin pisał wiersze. Nie ma wśród nas prawdziwych demonów, albo - jak kto woli - wszyscy jesteśmy demonami.

Pewien Gość
zlosliwiec@epf.pl

27.03.2005


Odwiedź moją stronkę o programowaniu - www.darkcult.republika.pl