| Kolejny chory tekst (c) by Pewien Gość | Reklamacji nie uwzględniamy |
Te, czytelnik, chodź no tu na słówko. Co mnie obchodzi, że nie chcesz? Mnie się nie odmawia, zwłaszcza gdy tak ładnie proszę. Zależy mi na tej rozmowie bardzo. Właściwie to nawet moje życie od niej zależy, poniekąd. Chciałbym się bowiem dowiedzieć, co to właściwie jest "sposób na życie" i czy TY masz jakiś.
Zbyt osobiste to pytanie było? Zaraz... po co ten niedwuznaczny gest w okolicach czoła? Kto tu jest wariat? Ja sobie wypraszam! Czytelnik, a w zęby ty byś czasem nie chciał? Ja tu się poważnie pytam, a ty sugerujesz, że mam fioła? Gadaj lepiej, co to jest ten "sposób na życie".
Gdzie to wyczytałem? Ano, w reklamie. "Czas na wodę, woda na czas" - tak właśnie było tam napisane. I dalej: "Twój nowoczesny sposób na życie". Co tam mruczysz pod nosem? Słuchaj no, czytelnik, ja się do ciebie nie zwróciłem po to, żebyś mi potwierdzał, że to idiotyzm. Ja się chce dowiedzieć, co to jest "sposób na życie".
Początkowo myślełem, że niedokładnie przeczytałem. Że tam było "Czas na wódę". To by jeszcze miało sens. Ale nie, spojrzałem powtórnie, spojrzałem trzeci raz i nie mam cienia wątpliwości - ta reklama usiłowała mi wmówić, że powinienem sobie kupić WODĘ. Zwykłą wodę, nawet nie wiadomo, czy mineralną!
Coś ty taki, czytelnik, w gorącej wodzie kąpany? Nie uciekaj mi jeszcze. Muszę się koniecznie dowiedzieć, o co z tą wodą chodziło. Bo wiesz, ja różne reklamy w życiu widziałem, a reklamy substancji przeznaczonych do picia były z nich najgłupsze. W jednej przekonywali, że w środku zimy nie ma to jak zimna coca-cola. W drugiej proponowali mrożoną herbatę. W trzeciej była jakaś łódka - nie wiem wprawdzie, co to miało wspólnego z piciem, ale raz kiedy oglądałem z kolegami ti wi, to akurat leciała ta reklama i koledzy powiedzieli, że wczoraj to oni wypili ze trzy litry takiej łódki. Głupki jakieś. Te wszystkie reklamy też były głupie, ale przynajmniej miały jakichś potencjalnych odbiorców. Tymczasem nawet najgłupszy głupek nie kupi przecież wody, skoro może sobie po prostu pójść do łazienki i odkręcić kran!
Kranów na świecie zatrzęsienie, oprócz tego hydranty, studzienki, fontanny, gejzery i inne cuda, a oni... Ha! Myślałeś, że mi się wyrwiesz, co? Nic z tego, czytelnik, między nami jeszcze nie skończone, bo wciąż nie odpowiedziałeś mi na pytanie. A ja po prostu muszę wiedzieć. Na czym to stanęliśmy? Że żaden głupek nie kupiłby wody? Tak sobie właśnie myślałem. Ale się, kurde, rozejrzałem razu jednego na ulicy i com ujrzał? Czy to ranek, czy kurewsko późna noc, czy to lato czy to jesień - połowa populacji nosi ze sobą butelki WODY i co jakiś czas ostentacyjnie z nich popija!
I co ty na to, czytelnik? Nie, nie możesz sobie jeszcze iść. Nie wytłumaczyłeś mi jednej rzeczy. No bo w tamtej reklamie jak wół było napisane... Zaraza, nie szarp się tak, zdajesz ty sobie sprawę, jakie ja wschodnie sztuki walki w życiu trenowałem? No - żadnych, ale i tak bym cię dopadł w razie czego. Więc jak to jest z tą wodą? Na czym polega ten "sposób na życie"? Bo domyślam się, że to musi być jakaś bardzo ważna rzecz. Dlatego też bardzo chcę mieć sposób na życie. Ale to chyba nie wystarczy tak po prostu kupić se wodę i pić? Bo gdyby to było takie łatwe, to nie połowa, ale całość populacji łaziłaby po świecie z butelkami WODY pod pachą...
Z drugiej strony, co mi szkodzi spróbować? Też se kupię taką wodę. Też ją będę pił, a co. A może nawet, kto wie, może nawet będę miał dzięki temu STAJLA. Hej, dokąd!? No tak, polazł gdzieś, franca nie czytelnik. Nic to. Idę po wodę, bo jeszcze wszystko wykupią przede mną.
Pewien Gość
zlosliwiec@epf.pl
27.12.2004