#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: WYWIAD Z MARCINEM SROKĄ :::

Tekst pochodzi z serwisu probasket.pl i został opublikowany za zgodą autorów! Kopiowanie zabronione!


W minionym sezonie Marcin Sroka był jednym z liderów AZS Koszalin. Teraz jest koszykarzem włocławskiego Anwilu. ”Wszystko tutaj jest poukładane i dopięte na ostatni guzik. Wszyscy się rozumieją.” - mówi Sroka. Sam o sobie mówi, że zawsze walczy do końca bo taki już ma charakter. Zapraszam do przeczytania wywiadu, którego naszemu serwisowi udzielił nowy skrzydłowy wicemistrzów Polski. 

Wybrałeś grę we Włocławku. Miałeś z pewnością kilka innych ofert. Co skłoniło Cię do tego żeby podpisać umowę z Anwilem?
Przede wszystkim praca z trenerem Urlepem. Jestem jeszcze młodym zawodnikiem i wiadomo, że mogę się rozwijać, a u Urlepa wiele się jeszcze nauczę i jestem skazany na to, że jakiś wynik mogę w Anwilu osiągnąć. Anwil gra w europejskich pucharach. To także ma dla mnie znaczenie. 

A nie obawiasz się trochę nowego wyzwania, gry w ULEB Cup?
Nigdy się nie obawiałem nowych wyzwań. W tym przypadku także nie mam obaw. Będę walczył. Nie obawiam się, bo w sumie nie ma czego. Charakter mam taki, że zawsze walczę o wszystko. 

Anwil zawsze walczy o najwyższe cele. Czy znając już większość nowego składu możesz śmiało powiedzieć, że w tym sezonie Anwil zagra w finale?
Podejrzewam, że zagramy w finale. Powiem inaczej, Anwil na pewno zagra w finale ligi.

Jak powszechnie wiadomo trener Anwilu nie oszczędza zawodników na treningach. Czy już dowiedziałeś się co oznaczają „urlepowskie zajęcia”, czy na razie trener zarządza lekkie treningi?
Zawodnicy, którzy trenują z Urlepem już dłużej mówią, że w tym sezonie trener zarządza lżejsze treningi niż rok temu. Dla mnie to na pewno są ostre treningi, bo w poprzednich klubach zawsze miałem lżej. Na pewno nie jest lekko.

A czy tak jak inni zawodnicy, którzy przyjechali do Włocławka po raz pierwszy nie mogłeś się do tych treningów przyzwyczaić?
Tak, ale tylko przez pierwszy tydzień. Tak jak mówiłem, nigdy nie miałem takich treningów. Tak naprawdę na następny dzień nie mogłem wstać z łóżka, ale teraz się już przyzwyczaiłem. Jestem takim człowiekiem, że walczę i nie ma dla mnie przeszkód do nie przejścia. Także mówię, najgorszy był pierwszy tydzień. Potem już było coraz lepiej. 

W Anwilu będziesz musiał zastąpić kontuzjowanego Gatisa Jahovicsa. Co sądzisz o tym łotewskim koszykarzu?
Gatis to bardzo dobry obrońca. Trochę gorzej gra w ofensywie, ale wszystko nadrabia pracą w defensywie. Dużo walczy i bije się o swoje. To jest jego duży plus. 

O miejsce w pierwszej piątce przyjdzie Ci rywalizować z Michałem Ignerskim. Jak oceniasz swoje szanse i co sądzisz o grze Michała?
Na pewno będzie ciężko. Z Michała media zrobiły gwiazdora i dużo się od niego wymaga. Michała znam już parę lat i jest to na pewno dobry i utalentowany zawodnik. Będę walczył i nie poddam się tak łatwo. 

W AZS byłeś jednym z liderów drużyny. Teraz gdy będziesz grał w Anwilu, nie boisz się, że Twoje statystyki spadną. Tak było z Dante Swansonem. W Astorii lider, a w Anwilu musiał się dzielić punktami z innymi.
Nie mam się czego obawiać. Wiadomo, że AZS to była drużyna, która walczyła o utrzymanie. We Włocławku są inne cele i na pewno te cele zostaną zrealizowane. W Anwilu każdy punkt i każda minuta spędzona na parkiecie będą się liczyć. W drużynie, która walczy o mistrzostwo gra się inaczej. Z tego co wiem to Kadziulis grał średnio 24 minuty. To bardzo mało jak na lidera drużyny. Dlatego mówię, grają wszyscy. Nie ma ulubieńca trenera. Kto się wybija i ciężko pracuje ten gra. W Koszalinie w niektórych meczach musiałem ciężar gry przejąć na siebie, a tutaj tak nie będzie. 

Rozmawiałeś już z trenerem Urlepem o twojej roli w drużynie?
Tak, rozmawialiśmy wiele razy. Z trenerem mam bardzo dobre relacje. Wszyscy mówili mi, że jest to trudny człowiek, ale według mnie wcale tak nie jest. Trener powiedział, że jeżeli będę walczył to będę grał, to tyle co mi trener powiedział. 

A nie będzie ci przeszkadzało to, że będziesz grał jako dubler?
Nie. Zaczynałem jako rezerwowy w Rudzie Śląskiej. W pierwszej piątce w Pogoni zagrałem po kilku miesiącach dzięki kontuzji Morisona. Pogoń grała wtedy w Pucharze Koracza i poradziłem sobie z tym wyzwaniem chociaż nie miałem doświadczenia. 

Masz kontuzję. Czy to jakiś poważny uraz?
W tej chwili już prawie wszystko jest w porządku. Przez 10 dni miałem nie chodzić. Jutro miałem dołączyć do drużyny w Słowenii, ale trener powiedział żebym się oszczędzał i, że potrzebuje mnie na późniejsze mecze. Gdybym grał już teraz i zerwał mięsień czterogłowy to przez dwa miesiące musiałbym odpocząć od koszykówki. 

Trenujesz indywidualnie. Czy jakoś mobilizujesz się żeby chodzić na zajęcia?
Nie tak do końca trenuję indywidualnie. Jest trener, pod które okiem ćwiczę. Nie ma czegoś takiego jak potrzeba mobilizacji. Wiadomo, każdy pracuje na siebie. Nigdy nie ma czegoś takiego, że trener mówi: zrób 20 pompek, a ja robię 5.

W Ostrowie i Koszalinie znany byłeś z tego, że walczyłeś o każdą piłkę. Nie boisz się teraz przyjęcia przez włocławskich kibiców, z którymi miałeś także niemiłe spotkania?
Owszem, wielokrotnie były takie sytuacje. Wracając do meczu Anwil – AZS, kiedy to dwukrotnie rozwaliłem brodę Jahovicsowi. Myślę, że kibice lubią takich zadziornych zawodników. Gdzie nie grałem to zawsze walczyłem. Jestem teraz tutaj, grał dla Włocławka. Podpisałem kontrakt 1+2. Zobaczymy, może będą tutaj grał dwa a może nawet trzy sezony. Teraz będą się bił gdzie indziej i z kim innym (śmiech). 

Poza parkietem najlepiej dogadujesz się z Robertem Wiktą. A jak jest na boisku?
My z Robertem znamy się już bardzo długo. Na boisku jest tak samo jak poza nim. Jak już mówiłem, kiedy drużyna trzyma się zawsze razem to wtedy jest kolektyw. Wszystko tutaj jest poukładane i dopięte na ostatni guzik. Wszyscy się rozumieją.

AZS, drużyna słabsza od Anwilu. Koszalin miał mniejszy budżet. Jak przyjechałeś do Włocławka to czy Hala i profesjonalizm klubu zrobiły na tobie wrażenie?
Zgadza się, nie było takich warunków jak tutaj. Jednakże w Koszalinie jedno było lepsze, a mianowicie miałem tam duży dom. Mieszkałem tam w dwupiętrowym domku o powierzchni 300 metrów kwadratowych. 15 pokoi, jacuzzi, wszystko miałem co tylko możliwe. We Włocławku gdy wybierałem mieszkanie to trochę się załamałem, ale najważniejsze, że jest gdzie mieszkać, mam się gdzie skryć (śmiech) i gdzie spać. To jest to co w Koszalinie było lepsze. Nie mogę narzekać na AZS. Pieniądze były wypłacane w terminie i z tego co wiem w minionych sezonach inni zawodnicy także dostawali pensje bez problemów, a w tych czasach to spory sukces.

Jesteś już rozpoznawany na ulicach Włocławka? Ludzie cię zaczepiają?
Tak, zaczepiają. Jest tutaj inaczej niż w Koszalinie. Włocławek żyje koszykówką. Jest to małe miasto, a drużyna zawsze walczy o najwyższe cele. Ludzie proszą o autografy i wspólne zdjęcia. Czasem jest to męczące, ale jestem zadowolony z miłego przejęcia mnie w ty mieście. 

Włocławek to, jak sam powiedziałeś, małe miasto. Jak spędzasz czas wolny?
Teraz przyjechała do mnie moja rodzina. Także mam zajęcie, ale tak naprawdę to nie ma tutaj co robić. Jak na razie żadnych atrakcji. Przez miesiąc byłem tutaj sam, po treningu do łóżka, a potem kolejny trening. Wszystko jest jak najbardziej super tylko żeby miasto było większe.

Anwil zagra w Pucharze Kasztelana, w którym wystąpią silne, zagraniczne drużyny. Czy myślisz, ze to dobry sposób na przygotowanie do sezonu?
Myślę, że to jest najlepszy sposób na przygotowanie do sezonu. Taka jest taktyka Anwilu, który w większości sparingi gra z zagranicznymi drużynami. Stąd nikt w Polsce nie będzie znał naszych zagrywek. To będzie niespodzianka dla innych drużyn podczas spotkań ligowych. W pucharze zagramy z na pewno silniejszymi ekipami. Lepiej, według mnie, jest grać z drużynami praktycznie mocniejszymi. 

Chyba każdy koszykarz marzy o NBA. A co ty myślisz o swoich szansach na dostanie się do tej ligi?
Spójrzmy na to realnie. Rok temu miałem wyjechać na ligę letnią, ale takich zawodników jak ja, na moją pozycję, jest wielu w USA. Można spróbować, oczywiście, ale trzeba mieć też szczęście. Jestem zadowolony, że udało się Czarkowi Trybańskiemu. Mogę powiedzieć, że na pewno spróbuję. Mam dobre układy w Detroit. Spróbuję, ale tylko dla przygody. 

Rok temu Zbigniew Białek miał zagrać w NBA…
Jego zgubiły media. Teraz jest kontuzjowany i niewiadomo kiedy wróci do gry. Jest niezłym zawodnikiem, ale gdyby nie media zaszedł by dalej. 

Porozmawiajmy o reprezentacji. Gdy rozmawialiśmy ponad miesiąc temu mówiłeś, że żałujesz, że trener Matić nie powołał Cię na mecze z Czechami i Estonią. Czy nadal chcesz grać dla kadry?
Na razie nie chcę grać dla kadry Matić. Jest to dla mnie temat zamknięty. To był mój największy błąd, że pojechałem na zgrupowanie gdzie byłem „mięsem armatnim”. Przyjechało wielu zawodników i nagle staliśmy się niepotrzebni. Nie chciałbym się więcej wypowiadać na temat reprezentacji.

Nie chcesz rozmawiać o kadrze Matić, tak więc porozmawiajmy o drużynie prowadzonej przez trenera Kowalczyka. Czy nie miałeś wrażenia, że obstawiał on kadrę swoimi graczami?
Miałem okazję pracować z trenerem Kowalczykiem w Ostrowie. Mogę powiedzieć tylko tyle, że trochę racji w tym jest, ale trener Kowalczyk jest szkoleniowcem, który bardzo dobrze potrafi dobrać zawodników. Trener dobierał koszykarzy według znaków zodiaku i uwierz mi, że to dobry sposób. Mogę powiedzieć, że on wie co robi, bo jeżeli drużyna nie trzyma się razem poza parkietem to nie można tak naprawdę myśleć o dobrej grze. Kowalczyk zbudował dobrą drużynę, ale kilka osób zawiodło. 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy ci w przyszłym sezonie samych sukcesów z Anwilem.
Ja również dziękuję. 


:: probasket.pl ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)