#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: VUELTA A ESPANA: HERAS PO RAZ CZWARTY!  :::

Tekst jest kompilacją relacji zamieszczanych na stronie www.szosa.rowery.org i jest publikowany za zgodą autorów

etap 1: Rosjanin Denis Menchov (Rabobank), został zwycięzcą pierwszego etapu wyścigu i właścicielem złotej koszulki lidera. Na trasie króciutkiej, trudniej technicznie, czasówki znalazł się podjazd, Alto de la Alhambra (2,3 km; kat. 3; 830 m n.p.m.). Najszybciej wspiął się na niego specjalista od prologów, Belg Rik Verbrugghe (Quick Step), a Menchov był tam drugi ze stratą 3 sekund, kolejni zawodnicy tracili już przynajmniej 7 sekund, natomiast Polacy, Sylwester Szmyd (Lampre) - 15 sekund, co było 24 czasem, Dariusz Baranowski (Liberty Seguros) - 21 sekund i 48. czas. Zjazd i płaska końcówka należała do Rosjanina, który odrobił straty do Verbrugghe, ostatecznie pokonując go o sekundę. Blisko zwycięstwa był również Australijczyk Bradley McGee (Française des Jeux), który z Menchovem przegrał o zaledwie 3 sekundy. Nieźle spisał się Szmyd, który stracił 33 sekundy, co było 37 wynikiem, dużo gorzej Baranowski, 74. miejsce, 42 sekundy gorzej od Menchova.

etap 2: Włoch Leonardo Bertagnolli (Cofidis), po akcji rozpoczętej na ostatnim podjeździe, wygrał drugi etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej objął drugi na mecie Australijczyk Bradley McGee (Française des Jeux). 197 kolarzy wystartowało zgodnie z planem o godzinie 12:45. Pierwszą lotną premię na 20 km wygrał Bernhard Eisel (FDJ) przed Rik’em Verbrugghe i w ten sposób ten drugi stał się wirtualnym liderem wyścigu. Już 4 km później ma miejsce pierwsza ucieczka na tym etapie. Inicjują ją David De La Fuente (Saunier Duval) i Herve Duclos Lassalle (Cofidis). Peleton jedzie bardzo wolno z przeciętną prędkością zaledwie 36,5 km/h i w ten sposób już na 31 km uciekający kolarze mają przewagę rzędu 3 minut. Kiedy przewaga tej dwójki zaczyna przekraczać 10 minut, wówczas w peletonie do pracy zabierają się kolarze Quick Step. W efekcie na 64 km przewaga prowadzących spada do 8.36, a na 90 km do 7.02. Na 108 km ciężkie chwile przeżywają sympatycy Paolo Bettiniego. Ten sympatyczny kolarz korzysta z pomocy lekarza ekipy Quick Step z powodu kłopotów z kolanem. Po założeniu opatrunku z lodem kontynuuje jednakże jazdę. W prowadzącej dwójce sytuacja zmienia się o tyle, że powoli zaczyna odpadać Herve Duclos-Lassalle i wreszcie na 130 km dochodzi go peleton. La Fuente nie poddaje się, chociaż jego przewaga systematycznie maleje i na 140 km ledwo przekracza 5 minut. Wreszcie na 166 km (23 km przed metą) dochodzą go prowadzący w rozciągniętym peletonie dwaj kolarze: Gorka Gonzalez (Euskaltel) i Bernard Kohl (T-Mobile). Dołącza do nich Aitor Osa. Na podjeździe do szczytu San Jeronimo (22 km przed metą) Kohl przyspiesza, ale Osa ma swój dobry dzień i odpiera atak. Zaledwie kilometr dalej Gonzalez i Kohl zostają doścignięci przez czołówkę peletonu w której brylują kolarze Cofidisu i Fassa Bortolo. Przewaga Osy spada do 15 sekund, a 2 km dalej zostaje wreszcie i on doścignięty. Czołówkę peletonu tworzą w ten sposób: Carlos Garcia Quesada (Comunidad Valenciana), Luis Perez, Leonardo Bertagnolli (Cofidis), Michele Scarponi, (Liberty Seguros), Aitor Osa (Illes Balears), Santiago Botero (Phonak), Juan Miguel Mercado (Quick.Step) i Tom Danielson (Discovery). 15 km przed metą przewaga tej grupki nad peletonem wynosi 15 sekund. Dołącza do niej jeszcze kilku kolarzy z peletonu. Bertagnoli ma swój bardzo dobry dzień i odjeżdża uciekinierom na kilkanaście do dwudziestu kilku sekund, ci zaś mają następne 20 sekund przewagi nad peletonem. 8 km przed metą przewaga Bertagnoliego wynosi zaledwie 13 sekund, a 2 km dalej zostaje doścignięty przez Australijczyka McGee. Kilometr przed metą dwójka ta ma już tylko 11 sekund przewagi, ale jest to wystarczająco dużo, aby podzielić się zwycięstwem. Przypada ona najwaleczniejszemu kolarzowi tego etapu - Włochowi, Australijczyk zaś "pociesza się" objęciem prowadzenia w klasyfikacji generalnej.

etap 3: Włoch Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo), po finiszu z peletonu, wygrał trzeci etap wyścigu. Liderem pozostał Australijczyk Bradley McGee (Française des Jeux). Etap rozpoczął się planowo o 13:30, a na starcie w Kordobie zameldowało się 196 kolarzy. Już od samego początku byliśmy świadkami wielu ataków w efekcie których na 28 km utworzyła się czteroosobowa czołówka w skład której wchodzili: Charteau (Bouygues), Irizar (Euskaltel), Gomez (Saunier) i Piil (CSC). Następnie zaś do czwórki tej dołączyli jeszcze Rik Verbrugghe i Xavier Florencio, by już na 35 km ucieczka przestała istnieć. Na 60 km rozpoczyna się podjazd na jedyny szczyt na tym etapie. Jest to Alto de la Sierra de Cardena (3 kat.) a kolarze postanowili pokonywać go solidarnie w jednej potężnej grupie. 3 km dalej, na samym szczycie, premia zostaje zdobyta w następującej kolejności: Joaquin Rodriguez (Saunier Duval), Fredy Gonzalez, Leonardo Bertagnolli (Cofidis), i Aitor Osa (Illes Balears). Zwycięstwo to premiuje Rodrigeza zdobyciem koszulki przewodnika w klasyfikacji górskiej. 10 km dalej, następny z Rodrigezów, Javier Pascual z Comunidad Valenciana, inicjuje z powodzeniem atak. Systematycznie zwiększa swoją przewagę nad peletonem, by na 100 km etapu przekroczyła ona 3 minuty. Analogicznie jak w dniu wczorajszym ciężkie chwile przeżywa Paolo Bettini ciągnąc się w ogonie peletonu. Na 120 km przewaga Rodrigeza przekracza już 3.40 i wydaje się, że peleton nie przejawia żadnej ochoty do pościgu. Z jednej strony jest to zrozumiałe, gdyż upał przekracza 40° C, z drugiej zaś zwiększa szansę Rodrigeza na drugie zwycięstwo w Vuelcie po ubiegłorocznym. Upał jednak wpływa negatywnie tak na peleton jak i na uciekiniera, gdyż jego przewaga od tego momentu zaczyna spadać. W okolicach 130 km, czyli trochę ponad 20 km przed metą, Rodrigez zostaje doścignięty i cały peleton zaczyna ponownie jechać razem. 17 km przed metą Thomas Ziegler (Gerolsteiner) odjeżdża samotnie z peletonu, który zdaje się zaspał nieco ten atak kolarza zajmującego bardzo odległe miejsce
w klasyfikacji indywidualnej. Jego największa przewaga dochodzi do 30 sekund, ale 4 km przed metą peleton go dopada i wszystko wskazuje na to, że będziemy świadkami pojedynku sprinterów. Rzeczywiście, na ostatnim kilometrze wszyscy pretendenci do zwycięstwa ustawiają się jak do rodzinnego zdjęcia. Petacchi nie pozostawia jednak złudzeń i zwycięża bardzo pewnie przed Zabelem i Boonenem

etap 4: Włoch Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo), po finiszu z peletonu, wygrał czwarty etap wyścigu. Liderem pozostał Australijczyk Bradley McGee (Française des Jeux). Najdłuższy etap wyścigu nie oszczędził kolarzy, którzy po raz kolejny musieli rywalizować przy temperaturze przekraczającej grubo 40° Celsjusza. W takich warunkach ścigać się zachciało czwórce zawodników: Christophe Edaleine (Cofidis), Leon Van Bonowi (Davitamon), Frédéric Finotowi (Francaise des Jeux) i Sébastienowi Joly (Crédit Agricole), którzy zaatakowali jeszcze przed pierwszą lotną premią (22 km). W okolicach 74 km ich przewaga wynosiła już 11.30. Peleton rozbudziło to z letargu, do tego lejący się żar z nieba zmógł Van Bona, który odpadł z czołówki. 90 km przed metą trójka Francuzów miała w zapasie jeszcze niespełna 4 minuty, szybko topniejące z każdym kilometrem. 30 km przed końcem znów wszyscy jechali razem. Aktywność przejawiał Christophe Kern (Bougyes), ale jego ataki nie przyniosły efektu. Lepiej poszło trójce: Torsten Schmidt (Gerolsteiner), Benoît Joachim (Discovery) i Luis Pasamontes Rodriguez (Relax), którzy odskoczyli na 210 km. Szybko zyskali trochę sekund, 15 km przed metą, nawet pół minuty. Czoło zasadniczej grupy zostało zajęte przez kolarzy Fassa Bortolo, wykonujących pracę na Alessandro Petacchiego. Skończyć to się musiało finiszem dużego peletonu. Włoski supersprinter po raz drugi zwyciężył w tej rywalizacji, nie pozostawiając większych szans swoim rywalom.

etap 5: Norweg Thor Hushovd (Credit Agricole), po finiszu z peletonu, wygrał piąty etap wyścigu. Liderem pozostał Australijczyk Bradley McGee (Française des Jeux). Po pokonaniu pierwszych kilometrów z wyścigu wycofał się Jose Enrique Gutierrez (Phonak), który na jednym z wcześniejszych etapów połamał sobie żebra, wkrótce dołączył do niego Iban Mayo (Euskaltel), narzekający na bóle nogi. Peleton w dobrym tempie pokonywał trasę, likwidując akcje zaczepne. Dopiero około 61 km odskoczyła ósemka: Staf Scheirlinckx (Cofidis), Eric Leblacher (CA), Michael Barry (Discovery), Patrick Calcagni (Liquigas), Thorwald Veneberg (Rabobank), Jorge Garcia (Relax), David de la Fuente (Saunier) i Jakob Piil (CSC). Na 110 km ucieczka wypracowała przeszło 4 minuty przewagi. Zasadnicza grupa w końcu przyspieszyła, likwidując odjazd tuż przed Alto del Castillo (163,8 km; kat. 3; 1120 m), niespełna 15 km przed metą. Rozpoczęły się kolejne ataki, przewagę zyskał Samuel Sanchez (Euskaltel), jednak na szczyt pierwszy wjechał nie on, a Joaquin Rodriguez (Saunier Duval). Hiszpan na moment znalazł się w czołowej grupce, w której m. in. również jechali Heras (Liberty), Landis (Phonak) i bardzo aktywny Bettini (Quick Step). Peleton, w którym pozostało niewiele ponad 30 zawodników, szybko i ich dogonił, a kolejne odskoki nie przyniosły rezultatu. Finisz zdecydowanie należał do Thor Hushovda, który jako jedyny z "rasowych" sprinterów potrafił przejechać z najlepszymi Alto del Castillo. Zasłużone zwycięstwo Norwega.

etap 6: Hiszpan Roberto Heras Hernandez (Liberty Seguros-Würth), triumfował na podjeździe do stacji narciarskiej Valdelinares, obejmując również prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Cztery górskie premie znalazły się na trasie 6 odcinka Vuelty:
Alto de la Ciudad Encantada (27,5 km; kat. 3; 1310 m)
Puerto el Cubillo (66,4 km; kat. 3; 1830 m)
Alto de San Rafael (203,2 km; kat. 2 1580 m)
Estación de Esquí Aramón Valdelinares (finisz, kat. 1; 1980 m; 8.6 km przy 6.5%)

Już po kilku kilometrach od startu zaatakował Oscar Pereiro Sio (Phonak), następnie po 15 km z przodu znaleźli się Koos Moerenhout (Davitamon), Stijn Devolder (Discovery), Thomas Voeckler (Bouygues), Pablo Lastras (Illes Balears) i Guido Trenti (Quick.Step). Po pierwszej górskiej premii dołączyli do nich Angel Vicioso i Dariusz Baranowski (obaj Liberty), Egoi Martinez (Euskaltel) oraz Charly Wegelius (Liquigas), ale na 43 km, za sprawą ekipy Comunidad Valenciana, akcja została zakończona. Na czele tworzyły się większe i mniejsze grupki, jednak dopiero około 158 km przewagę zaczął zdobywać Koos Moerenhout, do którego wkrótce dołączyli Jakob Piil (CSC), Eric Leblacher (Crédit Agricole), Benoît Joachim (Discovery), Nacor Burgos (Relax) i Devis Miorin (Liquigas). Szóstka rozpoczynając wspinaczkę na Alto de San Rafael (kat. 2, 203 km) miała w zapasie ponad 5 minut. Z przodu wkrótce pozostali Piil, Joachim i Leblacher, w peletonie sytuację cały czas starała się kontrolować drużyna Comunidad Valenciana. Przewaga powoli topniała, na szczycie wzniesienia wynosiła około 3.50. Kłopoty z dotrzymaniem tempa najlepszym miał lider Bradley McGee (Française des Jeux), który wyraźnie przeżywał kryzys. Po krótkich zjazdach losy etapu miały się rozstrzygnąć na podjeździe do stacji narciarskiej Valdelinares. Z czołówki odpadł po niegroźnym upadku Leblacher, również Joachim odstał i już tylko Piil próbował obronić swoją przewagę. Do pracy zabrała się ekipa Liberty Seguros. Początkowo tempo rozkręcał Baranowski, następnie zmienili go Beloki i Nozal. Peleton topniał z każdym metrem, m.in. odpadli Aitor Gonzalez (Euskaltel), Leonardo Piepoli (Saunier Duval) i Gilberto Simoni (Lampre). Uciekający Duńczyk 6 km przed metą miał jeszcze w zapasie 2.25 nad około 20-osobową grupą, kilometr dalej - 1.53. W końcu w zasadniczej grupie pozostali: Heras, Scarponi (obaj Liberty), Sastre (CSC), Menchov (Rabobank), Garcia Quesada, Blanco (obaj Comunidad), Mercado (Quick Step) i Mancebo (Illes Balears). 3 km przed końcem przyspieszył Heras, za którym znalazł się Menchov, a na moment dołączył Quesada. Piil był już na wyciągnięcie ręki i wkrótce Duńczyk został minięty. Heras cały czas narzucał tempo, za jego plecami jechał Rosjanin, ale w końcu i jemu, 1200 metrów przed metą, zabrakło sił by utrzymać się przy Hiszpanie. Kapitan Liberty Seguros samotnie przejechał ostatnie metry, odnosząc pierwsze w wyścigu etapowe zwycięstwo i dając jasną odpowiedź na pytanie czy stać go na czwarty triumf w Vuelta a Espana. 

etap 8: Włoch Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo), po finiszu z peletonu, wygrał ósmy etap wyścigu. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej zachował Hiszpan Roberto Heras (Liberty Seguros-Würth). Już po pokonaniu 6 km skutecznie od peletonu oderwała się trójka zawodników: Bart Dockx (Davitamon-Lotto), Angel Gomez Gomez (Saunier Duval) i Xavier Florencio (Illes Balears). Dojechać do nich próbowali Daniele Nardello (T-Mobile) z Xavierem Florencio (Illes Balears), jednak bez powodzenia. Na jedynej górskiej premii, Puerto de El Ordal (65 km; kat. 3; 490 m), przewaga uciekinierów przekroczyła 10 minut. Wśród nich nie było nikogo, kto zagrażałby liderowi w klasyfikacji generalnej, dlatego ekipa Liberty Seguros nie narzucała przesadnego tempa. Dopiero gdy do pracy zabrały się ekipy sprinterów - Fassa Bortolo i Credit Agricole, różnica zmalała z 10.33 (78 km) do 2.42 (147 km). Ostatecznie akcja została zakończona 14 km przed metą. Chwilę po tym zaatakował Luis Pasamontes (Relax), a po nim kolega z zespołu Freddy Gonzalez. Jeszcze 3 km przed końcem wyprowadzony przez Martina Elmigera, wyskoczył Miguel Perdiguero (Phonak), ale i on przegrał z rozpędzonym peletonem. Na krętym finiszu ekipa Fassa Bortolo miała trudności z rozprowadzeniem Petacchiego, ale włoski sprinter chwacko poradził sobie sam, wyjeżdżając zza pleców Thora Hushovda (Crédit Agricole).

etap 9: Rosjanin Denis Menchov (Rabobank), został zwycięzcą indywidualnej jazdy na czas w okolicach Lloret de Mar, powracając na pozycję lidera. Trudna czasówka, z kilkoma podjazdami. W klasyfikacji generalnej Roberto Heras (Liberty Seguros) wyprzedzał zaledwie o 12 sekund Denisa Menchova (Rabobank) i Rosjanin miał realne szanse odzyskać złotą koszulkę lidera. Pierwszy odcinek (10,8 km) najszybciej pokonał Ruben Plaza Molina (Comunidad Valenciana). Menchov był tam drugi (+ 5 sekund), Heras trzeci (+ 7sekund), a trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej, Carlos Sastre (Team CSC), wykręcił czwarty wynik (+14). Na szczycie premii górskiej, Alto de Tossas (21,4 km; kat. 3; 260 m), Rosjanin uzyskał już najlepszy czas, o sekundę przed Plazą, 20 sekund przed Sastre i 27 sekund przed Herasem, który w ten sposób powoli żegnał się z pozycją lidera. Ostatni pomiar czasu przed metą (35,6 km) potwierdził dominację Menchova, Plaza tracił do niego 9 sekund, Sastre - 24, a słabnący Heras (który dodatkowo w niedozwolony sposób skracał sobie trasę) - 40, tyle samo co Francisco Mancebo (lles Balears). Ostatecznie zawodnik Rabobanku nadrobił nad Herasem 49 sekund i w klasyfikacji generalnej wyprzedza Hiszpana o 37 sekund. Na jak długo to starczy w górach? Polacy, Dariusz Baranowski (Liberty) i Sylwester Szmyd (Lampre), pojechali spokojnie, oszczędzając siły przed dwoma najbliższym górskimi etapami, plasując się w połowie stawki.
--
Jury wyścigu postanowiło ukarać Roberta Herasa i Francisco Mancebo, karami czasowymi. Obaj Hiszpanie skracali sobie dystans wjeżdżając na drugi, niedozwolony, pas jezdni, za co trzykrotny zwycięzca Vuelta a Espana otrzymał dodatkowe 10 sekund do zmierzonego czasu, 'Paco' Mancebo - 2 sekundy.

etap 10: Hiszpan Francisco Mancebo (Illes Balears-Caisse d'Epargne) został zwycięzcą górskiego etapu do Andory. Pozycję lidera obronił Rosjanin Denis Menchov (Rabobank). Pierwszy poważny etap w tegorocznej Vuelcie rozpoczął się planowo o godzinie 14:30 i już na 10 km odnotowaliśmy pierwszą ucieczkę, w której wzięli udział: Egoi Martinez (Euskaltel), Moises Duenas, Freddy Gonzalez (Relax), Adolfo Garcia Quesada (Comunidad Valenciana), Oscar Pereiro, Martin Elmiger (Phonak) i Mikel Pradera (Illes Balears), a 4 km dalej do uciekinierów dołączył jeszcze Aitor Osa (Illes Balears). Sytuacja w grupie uciekinierów zmieniała się dynamicznie, gdyż wielu z nich nie wytrzymywało trudów podjazdu na następny szczyt - Port de Collada de Tosses (kat. 1), który rozpoczął się nieomal zaraz po zjeździe z Coll de Canes na 21 km (kat. 2). Na szczycie Port de Collada de Tosses (78 km) przewaga uciekinierów nad czołówką peletonu wynosiła 2.5. W międzyczasie czołówkę w grupie uciekinierów tworzyli już tylko Cuesta, Verbrugghe, Horrach i Scarponi. Na 150 km etapu przewaga czołówki wynosiła 4.20, a tworzyli ją Rik Verbrugghe (Quick.Step), David Lopez (Euskaltel) i Aitor Osa (Illes Balears). Jak widać skład czołówki ulegał nieprzerwanym zmianom z jednym wszakże wyjątkiem – bez przerwy brylował w niej Verbrugghe; kolarz tyle dobry, co i nieprzewidywalny. Na 166 km do tej trójki dołączył jeszcze Adolfo Garcia Quesada (Valenciana). Na szczycie Collet de Montaup (kat. 1) przewaga uciekinierów spadła do 3.15. Zjeżdżając ze szczytu przewrócił się i dotkliwie potłukł Aitor Osa. Tuż potem na samotną ucieczkę decyduje się Verbrugghe; decyzja tym bardziej godna podziwu, gdyż czeka go ostatni, ciężki podjazd. W nagrodę może jednak zwyciężyć na tym etapie, gdyż na samym szczycie znajduje się i meta etapu. Nie będzie to jednak łatwe – dochodzi go bowiem Quesada, a następnie 10 km przed metą, ku rozpaczy Verbrugghe, Quesada samotnie odjeżdża. 45 sekund za nimi jadą: Francisco Mancebo (Illes Balears), Juan Miguel Mercado (Quick.Step), i Oscar Sevilla (T-Mobile), a półtorej minuty dalej najściślejsza czołówka peletonu. Verbrugghe powoli traci siły; dochodzi go Mercado, następnie wyprzedza i dołącza do Quesady, a Verbrugghe spada na trzecie miejsce, początkowo ze stratą tylko 10 sekund. Tuż za jego plecami jedzie Oscar Sevilla słynący tak z charakterystycznej twarzy dziecka, jak i z niespełnionych oczekiwań trenerów. Na 6 km przed metą Sevilla dojeżdża do prowadzącej dwójki, a Verbrugghe przestaje się liczyć na dzisiejszym etapie. Za to z czołówki rozerwanego peletonu do trójki uciekinierów powoli dojeżdżają Heras i Menchov. Na 3 km przed metą do grupki tej dochodzi również Mancebo, Sevilla odpada, zaś Mercado robi wrażenie, że nie ma już ani sił, ani ochoty na walkę o zwycięstwo etapowe. 400 metrów przed metą cała piątka jedzie jeszcze razem. Dramatyczny finisz. Heras o pół koła odjeżdża rywalom. Mancebo jednak nie poddaje się. Dochodzi do Herasa i minimalnie wyprzedza zostając zwycięzcą dziesiątego etapu. Heras jest drugi, Menchov trzeci, a Quesada czwarty. Mercado zgodnie z wcześniejszymi obserwacjami ostatni w tej pięcioosobowej czołówce.

etap 11: Hiszpan Roberto Laiseka Jaio (Euskaltel-Euskadi), po ataku na finałowym podjeździe, został zwycięzcą jedenastego etapu wyścigu. Pozycję lidera obronił Rosjanin Denis Menchov (Rabobank). Pięć górskich premii znalazło się w planie 11. odcinka, prowadzącego pirenejskimi przełęczami:
Coll de Cantó (41 km, kat. 1.; 1730 m)
Coll de Bretui (83 km, kat. 2; 1040 m)
Coll de Perves (107,3 km, kat. 2.; 1350 m)
Coll de La Espina (140,3 km, kat. 2; 1410 m)
Aramón Cerler Ski Resort (finisz, Spec.; 1920 m)

Zawodnicy od startu nie szczędzili sił by "załapać" się do odjazdu. Po pokonaniu Coll de Cantó (41 km), z przodu znaleźli się: David Bernabeu (Comunidad Valenciana), Joaquin Rodriguez Oliver (Saunier Duval), Victor Hugo Pena (Phonak), Adolfo Garcia Quesada (Comunidad Valenciana), Oscar Pereiro Sio (Phonak), Bingen Fernandez (Cofidis), Bernhard Kohl (T-Mobile), José Vicente Garcia Acosta (Illes Balears), Staf Scheirlinckx (Cofidis) i Paolo Bettini (Quick Step). Drugi w planie podjazd, Coll de Bretui (83 km, kat. 2; 1040 m), z powodu osuwającej się na szosę ziemi, kolarze musieli ominąć. Z dwoma kolejnymi premiami nie było podobnych problemów. Sytuację w peletonie kontrolowała ekipa Liberty Seguros, a przewaga ucieczki, z której odpadł jedynie Kohl, wahała się w granicach 3 minut. Ostatnie kilometry przed wspinaczką do stacji narciarskiej Aramón Cerler to zmniejszenie strat zasadniczej grupy do zera. Od początku wzniesienia ostre tempo narzucili kolarze Liberty, co sprawiło że z przodu pozostało raptem kilkunastu zawodników. 7 km przed metą krótkie wypłaszczenie wykorzystał Roberto Laiseka (Euskaltel), który zyskał 10 sekund. Szybko skontrował go Carlos Sastre (CSC), do którego dołączyli Roberto Heras (Liberty) i Denis Menchov. Kiedy zbliżył się również Francisco Mancebo (Illes Balears) z Carlosem Quesadą (Comunidad Valenciana), zawodnik CSC jeszcze raz przyspieszył, a cała 6-osobowa grupka za sprawą Mancebo jeszcze raz dołączyła do niego. Ponownie zaatakował tym razem Laiseka, pozostałych "ciągnął" Mancebo, jednak nieskutecznie. Wiekowy Bask ze znaczną przewagą wjechał na ostatnie metry, odnosząc cenny etapowy sukces. W klasyfikacji generalnej bez zmian, zawodnicy walczący o końcowy sukces pojechali "na remis". Nieźle sobie radzi Sylwester Szmyd (Lampre), który jest już blisko pierwszej "20".

etap 12: Włoch Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo), po finiszu z peletonu, wygrał dwunasty etap wyścigu. Pozycję lidera obronił Rosjanin Denis Menchov (Rabobank). Przy padającym deszczu i 17 stopniach C wyruszył peleton na skrócony przez organizatorów o 15 km etap. Chwilę po tym udanie zaatakował Luis Pasamontes (Relax). Po pokonaniu 32 km Hiszpan wypracował 4.20 przewagi, na szczycie pierwszej z dwóch górskich premii, Alto de Pradilla (85,8 km; kat. 3; 1230 m), - 4.35. Zbliżając się do Alto de Valmala (112 km; kat. 3; 1160 m) na czele rozpędzonej zasadniczej grupy doszło do kraksy, w której mocno ucierpiał Roberto Heras (Liberty Seguros), Wicelider klasyfikacji generalnej rozbił kolano, z którego sączyła się krew i długo był opatrywany przez lekarza wyścigu. Jeszcze mniej szczęścia miał Jakob Piil (Team CSC). Duńczyk karetką został odwieziony do szpitala. Peleton poczekał na Herasa i jego kolegów z drużyny, ponownie zabierając się do pogoni za Pasamontesem. Sztuka ta powiodła się kilka kilometrów przed metą, a na finiszu po raz czwarty pokonał wszystkich niezawodny Alessandro Petacchi.

etap 13: Hiszpan Samuel Sanchez (Euskaltel-Euskadi), po ataku z niewielkiej grupki, zwyciężył na 13. etapie wyścigu. Pozycję lidera obronił Rosjanin Denis Menchov (Rabobank). Cztery górskie premie znalazły się na trasie kolejnego odcinka:
Alto Portillo de la Sía (121 km, kat. 1; 1240 m)
Alto Cruz Usano (149,4 km; kat. 3; 360 m)
Alto Fuente las Varas (159,3 km; kat. 3; 450 m)
Santuario de la Bien Aparecida (finisz, kat. 3; 270 m)

Peleton od startu jechał w bardzo mocnym tempie, czemu sprzyjały akcje zaczepne i wiejący w plecy wiatr. Około 23 km doszło do sporej kraksy, w której uczestniczyli m.in. Francisco Mancebo (Illes Balears) i Dariusz Baranowski (Liberty Seguros), ale najbardziej ucierpiał Tom Steels (Davitamon), wycofując się z wyścigu. Aktywnie jechał Constantino Zaballa (Saunier Duval), a atakował nawet Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo). Na czele tworzyły się większe i mniejsze grupki. W końcu z przodu znalazła się ósemka: David Latasa (Comunidad Valenciana), Mauricio Alberto Ardila Cano (Davitamon), Constantino Zaballa (Saunier Duval), Oscar Pereiro (Phonak), Samuel Sanchez (Euskaltel), Pablo Lastras i Joan Horrach (Illes Balears) oraz Oscar Sevilla (T-Mobile), która 12 km przed metą miała w zapasie niewiele ponad minutę. Ostatnie 4 km prowadziły pod górę, w okolice sanktuarium Bien Aparecida. Przewagę zdobył tam Pereiro, do którego dołączył jedynie Ardila. Razem wjechali oni na ostatni kilometr. 500 metrów przed linią mety znalazł się przy nich jeszcze Sanchez. Kolarze rozpoczęli finisz, Ardila wysforował się na czoło i już podnosił ręce w geście zwycięstwa, kiedy zorientował się, że wiszący nad nim baner nie oznacza mety. Kolumbijczyk zwolnił, podobnie jak Pereiro, co wykorzystał Sanchez, objeżdżając rywali, i dość przypadkowo triumfując na etapie.

etap 14: Hiszpan Eladio Jimenez (Comunidad Valenciana), po ataku na finałowym podjeździe, wygrał 14. etap wyścigu. Pozycję lidera obronił Rosjanin Denis Menchov (Rabobank). Po kilku nieudanych próbach odjazdu, na 26 km z przodu znalazła się czternastka kolarzy: Igor Gonzalez de Galdeano (Liberty Seguros), Martin Elmiger (Phonak), Unai Osa (Illes Balears), Anthony Charteau (Boygues Telecom), Eladio Jimenez (Comunidad Valenciana), Bart Cockx (Davitamon), Aketza Pena (Euskaltel), Heinrich Haussler (Gerolsteiner), Guido Trenti (Quick Step), Bram De Groot (Rabobank), David Canada, Angel Gomez, Inigo Cuesta i Joaquin Rodriguez (wszyscy Saunier Duval) oraz Marcus Brughardt (T-Mobile). Wkrótce odpadł z niej Gomez, ale ekipa Saunier Duval nadal była najliczniej reprezentowana, przede wszystkim jechał lider klasyfikacji górskiej, Joaquin Rodriguez, który zwyciężył na trzech pierwszych górskich premiach: Carmona Hill (49 km, kat. 2; 600 m), Collada de Ozalba (66,3 km, kat. 2; 560 m) i Collada de Hoz (80,2 km, kat. 2; 670 m). Pokonując czwartą w kolejności, Ortiguero Hill (136,4 km, kat. 3; 440 m), ucieczka miała w zapasie ponad 8 minut, ale na ostatnich kilometrach peleton za sprawą Euskaltel i CSC, a następnie Liberty Seguros, narzucił bardzo mocne tempo redukując stratę do niespełna 3 minut. Rozpoczął się podjazd do Covadonga Lakes (1130 m), 14.3 km wzniesienie, o średnim nachyleniu 6.5%, miejscami sięgającym 13%. Od startu mocne tempo Belokiego i Scarponiego (Liberty) sprawiło, że peleton rozsypał się w proch. Kłopoty przeżywał Francisco Mancebo (Illes Balears), co skłoniło do ataku Carlosa Sastre (CSC). Denis Menchov jechał spokojnie za plecami Roberto Herasa (Liberty), podobnie jak odrodzony Gilberto Simoni (Lampre). Z przodu utrzymywał się samotnie na czele Eladio Jimenez, za nim Inigo Cuesta. 7 km przed metą Jimenez, wyprzedzał Sastre o 1.50, grupę lidera o 2.08. Zaatakował Heras, przy którym pozostali tylko Menchov i Simoni. Wicelider z całych sił próbował "odczepić" Rosjanina na najtrudniejszym odcinku wzniesienia, jednak bezskutecznie. Jimenez utrzymywał przewagę, pewnie zmierzając po etapowe zwycięstwo, dalej kręcił Cuesta. Natomiast Simoni zaatakował, odrywając się od dwójki liderów wyścigu, dojeżdżając do Sastre. Ostatnie kilometry nic nie zmieniły. Czwarty na mecie Sastre zyskał sporo sekund na Mancebo, wychodząc na trzecie miejsce klasyfikacji generalnej.

etap 15: Hiszpan Roberto Heras (Liberty Seguros), został zwycięzcą 15. etapu wyścigu, powracając na pozycję lidera. Jesienna pogoda przywitała peleton w kolejnym dniu rywalizacji. Deszcz, wiatr, zaledwie kilkanaście stopni C, to wszystko nie zachęcało do jazdy. Jak zwykle od pierwszych kilometrów nie brakowało akcji zaczepnych, po pokonaniu pierwszego podjazdu, La Faya de los Lobos (55,6 km, kat. 3; 740 m), z przodu znajdowało się 17 zawodników, a po kolejnych dwóch, La Colladona (79 km, kat. 1; 850 m) oraz Santo Emiliano (114,6 km, kat. 3; 540 m), czołową grupę tworzył 40-osobowy peletonik. Przedostatnią górską premię, Alto de la Colladiella (137,6 km, kat. 1; 900 m), rozpoczynał on z przewagą 5.30. W zasadniczej grupie Roberto Heras (Liberty Seguros) postanowił nie czekać, atakując pozycję Menchova. Rosjanin początkowo nie okazał słabości, obok tej dwójki utrzymywali się również Carlos Sastre (CSC), Santos Gonzalez (Phonak) i Garcia Quesada (Comunidad Valenciana). Heras nie dawał za wygraną i w końcu odjechał liderowi. Po zjeździe z Alto de la Colladiella, jadąc w sporej grupce, w tym ze swoimi pomocnikami, którzy zostali z pierwszej grupy, miał w zapasie już 40 sekund nad Menchovem jadącym w towarzystwie tylko Sastre i Quesady. Z przodu pozostawała ponad 20-osobowa grupa zawodników. m. in. z Paco Lara (T-Mobile), Joaquin Rodriguez Oliver (Saunier Duval), Oscar Pereiro (Phonak) i Paolo Bettini (Quick Step). Ostatnie wzniesienie, Estación de Esquí Valgrande/Pajares (Spec.; 14.3 km; 6.1 %, max. 17%,1460 m), Heras rozpoczynał ponad 2 minuty nad Menchovem. Rosjanin przeżywał spory kryzys, szybko odjechali mu Sastre z Quesadą. 12 km przed metą Heras, jadąc już na czele etapu w towarzystwie Scarponiego (Liberty), Javier Pascuala Rodrigueza (Comunidad Valenciana) i Samuela Sancheza (Euskaltel), nadrobił nad liderem 2.41. 6 km dalej różnica ta powiększyła się do 3.20. Rosjanin tracił też do Sastre około minuty i był mijany przez kolejnych rywali - Seville, Mancebo, Danielsona... Heras wyszedł na samotne prowadzenie, zmierzając po etapowe zwycięstwo i złotą koszulkę lidera. Na mecie nadrobił ponad 5 minut nad Menchovem, któremu udało się obronić jedynie przed atakiem Sastre na drugą pozycję klasyfikacji generalnej.

etap 16: Włoch Paolo Bettini (Quick Step), po finiszu z peletonu, wygrał szesnasty etap wyścigu. Pozycję lidera zachował Hiszpan Roberto Heras (Liberty Seguros). Jak zawsze pierwsze kilometry to wściekłe ataki i próby załapania się do ucieczki. Po kilkunastu kilometrach powiodło się to dziesięciu zawodnikom: Francisco Perez (Illes Balears), Jorge Garcia (Relax), Thorwald Veneberg (Rabobank), Bart Dockx i Leon van Bon (Davitamon-Lotto), Arnaud Coyot (Cofidis), Marcus Ljungqvist (Liquigas), Andre Korff (T-Mobile), Sébastien Chavanel (Bouygues) oraz Matteo Tosatto (Fassa Bortolo). Sytuację w peletonie kontrolowała ekipa Liberty Seguros, likwidując odjazd po około 60 km. 40 km przed metą kolejny odskok przyniósł powodzenie Nacor Burgosowi (Relax) i Angel Gomezowi (Saunier Duval). Dwójka wypracowała ponad minutę przewagi, ale na więcej zasadnicza grupa już nie pozwoliła. Rządy w niej przejął zespół Fassa Bortolo, mający za zadanie doprowadzić do finiszu całej grupy i zwycięstwa Alessandro Petacchiego. Niechybnie plan ten zostałby zrealizowany, gdyby nie fakt, że ostatnie 1000 metrów prowadziło nieznacznie pod górę. Okoliczność tę znakomicie wykorzystał Paolo Bettini, który zyskał niewielką przewagę nad "pociągiem" Fassy i starczyło mu sił by szczęśliwie uciec spod jego "gilotyny".

etap 17: Hiszpan Carlos Garcia Quesada (Comunidad Valenciana), po samotnym ataku, został zwycięzcą siedemnastego etapu wyścigu. Pozycję lidera utrzymał jego rodak Roberto Heras (Liberty Seguros). Już po 12 km znalazł się pierwszy podjazd, Alto de los Ángeles de San Rafael (kat. 3; 1280 m), który padł łupem lidera klasyfikacji górskiej, Joaquin Rodrigueza (Saunier Duval). Przed drugim wzniesieniem, Puerto de Navacerrada (55,2 km, kat. 1; 1880 m), utworzyła się grupa 24 zawodników, która mniej więcej w niezmienionym składzie, dojechała do trzeciej górskiej premii Puerto de la Morcuera (93,3 km, kat. 2; 1798 m). W czołówce na prowadzenie wysunęli się Gilberto Simoni (Lampre) i David Blanco Rodiguez (Comunidad Valenciana), duża pierwsza grupa popękała na wiele mniejszych. Z peletonu atakowali czwarty i piąty zawodnicy klasyfikacji generalnej, Francisco Mancebo (Illes Baleras) i Carlos Garcia Quesada Rodiguez (Comunidad Valenciana). Ten ostatni szybko wysunął się na prowadzenie, rozpoczynając ostatnie wzniesienie, Puerto de Navacerrada (143,2 km, kat. 1; 1880 m). Początkowo kilkanaście sekund tracił do niego Mancebo, który jechał w towarzystwie Santosa Gonzaleza (Phonak). Różnica powoli rosła, również nad grupą lidera. W końcu przyspieszył z niej trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej Carlos Sastre (CSC). Pozostali przy nim Heras i wicelider Denis Menchov (Rabobank). Na szczycie górskiej premii, z której do mety pozostawało kilkanaście kilometrów, Quesada, wypracował 1.40 przewagi nad Mancebo i Gonzalezem, grupka lidera traciła 2.19. Zjazdy i krótki płaski odcinek do mety, pozwoliły odrobić nieco strat do Quesady, jednak nie na tyle by odebrać ambitnemu Hiszpanowi etapowe zwycięstwo.

etap 18: Duńczyk Nicki Sörensen (CSC), po udanej ucieczce, zwyciężył na osiemnastym etapie wyścigu. Pozycję lidera utrzymał jego rodak Roberto Heras (Liberty Seguros). Na starcie zabrakło Paolo Bettiniego (Quick Step) i przede wszystkim ósmego zawodnika klasyfikacji generalnej - Santosa Gonzaleza. Hiszpan został wycofany przez swój zespół, Phonak, po wewnętrznym badaniu medycznym, które wykazało pewne nieprawidłowości we krwi zawodnika. Do pokonania było pięć górskich premii: Puerto de la Paramera (13,9 km; kat. 3; 1395 m), Puerto de Mijares (66,4 km, kat. 1; 1570 m), Alto de Pedro Bernardo (123,2 km, kat. 2; 1260 m), Puerto de Serranillos (135 km, kat. 1; 1575 m) i Puerto de Navalmoral (174,8 km, kat. 2; 1514 m). Po pierwszej z nich uformowała się grupa 16 kolarzy, która szybko zyskała około 10 minut przewagi. Na szczycie Alto de Pedro Bernardo (123,2 km, czołówka składała się z jedenastu zawodników w składzie: Oscar Pereiro (Phonak), Pablo Lastras, José Vicente Garcia Acosta (Illes Balears), David Blanco, Eladio Jimenez, Javier Pascual Rodriguez, Gorka Gonzales (Euskaltel), Nicki Sörensen (CSC), Moises Duenas (Relax), Mario Aerts (Davitamon). Na ostatni podjazd, Puerto de Navalmoral (174,8 km) z 45 sekundową przewagą wspinał się samotnie Garcia Acosta. Hiszpan początkowo zyskiwał przewagę, jednak dopadł go kryzys i został minięty przez Pascuala Rodrigueza. W zasadniczej grupie próbował atakować Mancebo (Illes Baleras), chcący odskoczyć Carlosowi Sastre (CSC), jednak bez rezultatu. Tymczasem górską premię Rodriguez minął o 20 sekund przed Nicki Sörensenem, trzeci kręcił Acosta. Peleton tracił tam 5.09. Duńczyk błyskawicznie dołączy do Hiszpana, powoli straty odrabiał również Acosta, dochodząc liderów niespełna 3 kilometry przed końcem, już na zabytkowych uliczkach Ávili. Po chwili kolarz Illes Balears zaatakował na prowadzącym po bruku podjeździe. Rywale odpowiedzieli, łatwo go mijając. Kilometr przed metą odskoczył Sorensen, którego po kilkuset metrowej pogoni doszedł Rodrigez. Doszło do sprinterskiego pojedynku, w którym zdecydowanie lepszy okazał się zawodnik ekipy Bjarne Riisa.

etap 19: Niemiec Heinrich Haussler (Gerolsteiner), po udanej ucieczce i finiszu z czteroosobowej grupki, zwyciężył na dziewiętnastym etapie wyścigu. Pozycję lidera utrzymał Roberto Heras (Liberty Seguros). Krótki odcinek zachęcał do ataków i już od pierwszych kilometrów tworzyły się mniejsze i większe grupki. Na czele co chwila zmieniała się konfiguracja. 40 km przed metą z przodu jechali: Roberto Laiseka Jaio (Euskaltel-Euskadi), Pablo Lastras (Illes Balears), Constantino Zaballa Gutierrez (Saunier Duval), Adolfo Garcia Quesada (Comunidad Valenciana), Linus Gerdemann (CSC). 40 sekund tracili: Steegmans (Davitamon-Lotto), Jose Miguel Elias (Relax), Martin Elmiger (Phonak), Heinrich Haussler (Gerolsteiner), Juan Manuel Fuentes (Lampre), David Latasa (Comunidad Valenciana), a 1.35: José Vicente Garcia Acosta (Illes Balears), Javier Pascual Rodriguez (Comunidad Valenciana), Bingen Fernandez (Cofidis), Koos Moerenhout, Leon Van Bon (Davitamon - Lotto), Fabio Baldato (Fassa Bortolo), Mauro Gerosa (Liquigas), Jorge Garcia (Relax), Angel Gomez (Saunier Duval) i Daniele Nardello (T-Mobile). Jadący spokojnie peleton był z tyłu o około 15 minut. Po kolejnych 14 km prowadzili Lastras, Gerdemann i Adolfo Garcia Quesada. Ten ostatni wyszedł na samotne prowadzenie, zyskał kilkanaście sekund, by w końcu znaleźć się ponownie w grupie z Lastrasem i Gerdemannem oraz Latasą i Fuentesem. Kolejni kolarze byli niedaleko, również dołączyli do czołówki, z której w końcu wyłoniła się "finałowa" czwórka: Latasa, Fuentes, Elmiger i Haussler. Razem dojechała ona do finiszowych metrów, na których najszybszym okazał się być zaledwie 21-letni Heinrich Haussler

etap 20: Hiszpan Ruben Plaza Molina (Comunidad Valenciana), został zwycięzcą przedostatniego etapu, indywidualnej jazdy na czas. Z tym samym wynikiem przyjechał lider Roberto Heras (Liberty Seguros), potwierdzając swoją dominację w wyścigu. Ostatnie rozstrzygnięcia i przetasowania w klasyfikacji generalnej. Także sprawdzian dla "czasowców", przygotowujących się do mistrzostw świata. Pierwszy odcinek (15.8 km) najszybciej pokonał Francisco Mancebo (Illes Balears). 6 sekund wolniej uczynił to Denis Menchov (Rabobank), 7 sekund Carlos Sastre (CSC), 14 sekund Roberto Heras (Liberty Seguros), a 23 sekundy Ruben Plaza Molina (Comunidad Valenciana). Starał się Sylwester Szmyd (Lampre), uzyskując 27. czas o 1.13 za Mancebo, Dariusz Baranowski (Liberty Seguros) był 88. + 2.20. Środkowy odcinek trasy (26 km) najlepiej pokonał Heras, o niespełna sekundę przed Menchovem, 6 przed Plazą i Sastre oraz 7 przed Mancebo. Szmyd jechał z 22. wynikiem + 1.13, Baranowski z 67. + 2.43. Ostatnie fragmenty znakomicie przejechał Plaza, odrabiając wszystkie straty. Z tym samym wynikiem wjechał na metę Heras, przegrywając ze swoim rodakiem zaledwie o 57 setnych sekundy. Trzeci Carlos Sastre, który odrobił 2 sekundy do Menchova, ale nie wystarczyło to by zepchnąć Rosjanina z drugiego stopnia podium klasyfikacji generalnej. Sylwester Szmyd ostatecznie 25., z tym samym czasem co znakomity czasowiec Uwe Peschel (Gerolsteiner).

etap 21: Włoch Alessandro Petacchi (Fassa Bortolo), po finiszu z peletonu, wygrał ostatni etap wyścigu. W 60. Vuelta a Espana, po raz czwarty w historii, triumfował Hiszpan Roberto Heras (Liberty Seguros). Jak zawsze ostatni odcinek "wielkich tourów" jest etapem przyjaźni i pokoju. Kolarze pokonywali rundy w Madrycie, na trasie, na której tydzień później rozegrane zostały mistrzostwa świata ze startu wspólnego. Peleton spokojnie zmierzał do mety, kontrolowany przez ekipy sprinterów - Fassa Bortolo i T-Mobile. Na lotnych premiach udzielał się Alessandro Petacchi, zbierający punkty po zwycięstwo w klasyfikacji punktowej. Dopiero na niespełna 30 km przed końcem zaatakowali Luis Pasamontes (Relax) i Alexandre Botcharov (Credit Agricole). Rosjanin w pewnym momencie odpadł, a do Hiszpana dojechali Stijn Devolder (Discovery) i Benoit Vaugrenard (FDJ). Ten ostatni wyszedł na samotne prowadzenie. 10 km przed metą Francuz miał tylko 7 sekund przewagi i wkrótce, na niewielkim podjeździe, minęli go Jose Vicente Garcia Acosta (Illes Balears0 i Thomas Ziegler (Gerolsteiner). Peleton oczywiście nie odpuścił, dochodząc dwójkę. Jeszcze na ostatnich metrach, długim finiszem po ostrym, 180 stopniowym, zakręcie starał się popisać Marco Zanotti (Liquigas), ale zawodnicy Fassa Bortolo znają się na swoim fachu. Doprowadzili Petacchiego do końcowych 150 metrów. Wówczas włoski sprinter depnął mocniej na pedały i mimo nacisku przez Erika Zabela, pewnie wygrał, po raz piąty w tym wyścigu, etap Vuelta a Espana.

KLASYFIKACJA GENERALNA
1 Roberto Heras Hernandez (Spa) Liberty Seguros-Würth Team 82.22.55 (40.74 km/h)
2 Denis Menchov (Rus) Rabobank 4.36
3 Carlos Sastre (Spa) Team CSC 4.54
4 Francisco Mancebo (Spa) Illes Balears-Caisse d'Epargne 5.58
5 Carlos Garcia Quesada (Spa) Comunidad Valenciana 8.06
6 Ruben Plaza Molina (Spa) Comunidad Valenciana 11.36
7 Oscar Sevilla (Spa) T-Mobile Team 13.22
8 Tom Danielson (USA) Discovery Channel 16.38
9 Mauricio Alberto Ardila Cano (Col) Davitamon - Lotto 18.15
10 Juan Miguel Mercado (Spa) Quick Step - Innergetic 18.31
---
24 Sylwester Szmyd (Pol) Lampre - Caffita 50.50
80 Dariusz Baranowski (Pol) Liberty Seguros-Würth Team 2.34.51
 

:: szosa.rowery.org ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)