#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: TOUR DE POLOGNE: ELITA W ELICIE!  :::

Tekst jest kompilacją relacji zamieszczanych na stronie www.szosa.rowery.org i jest publikowany za zgodą autorów

etap 1: Australijczyk Baden Cooke (Française des Jeux), po finiszu z peletonu, zwyciężył na pierwszym etapie i założył koszulkę lidera wyścigu. Organizatorzy wyścigu przeżyli przed startem nerwowe chwile. Czekali do ostatniego momentu na dwie spóźnione ekipy hiszpańskie - Illes Balears i Euskaltel, które nie mogły odlecieć w niedzielę z Bilbao z powodu złych warunków atmosferycznych. Mimo zachmurzonego nieba nad Gdańskiem samolot z Hiszpanami na pokładzie wylądował na lotnisku w Rębiechowie o godz. 12.40, na kwadrans przed planowanym startem. Baskowie i kolarze z Balearów pod eskortą policji pędzili przez miasto i wpadli na Długi Targ o 13.00, zbierając brawa czekającego na nich peletonu. Wyścig rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem. Znakomity przed laty polski kolarz Zbigniew Spruch, który pilotował kolumnę samochodów z kolarzami z Balearów, opowiadał o ogromnym pechu Hiszpanów. Nie dość, że rejsowy samolot z Bilbao przez Frankfurt do Gdańska nie mógł w niedzielę wystartować z powodu złej pogody, to jeszcze wyczarterowany samolot popsuł się. Hiszpańskie grupy zrobiły jednak wszystko by zdążyć na czas, gdyż za absencję w wyścigu Pro Tour groziły im wysokie kary finansowe, a także zwrot kosztów poniesionych przez polskich organizatorów. Największą aktywnością na pierwszym etapie odznaczała się na pewno ekipa Intel-Action. Polaków do walecznej, bojowej jazdy zachęcał w Gdańsku sam Lech Wałęsa (kolarze wręczyli legendarnemu przywódcy "Solidarności" swoją niebiesko-zieloną koszulkę). Podopieczni Piotra Kosmali, którzy do Tour de Pologne przygotowywali się przez cały sezon, brali udział we wszystkich akcjach zaczepnych, a w najważniejszej wśród siedmiu uciekinierów znalazło się aż trzech zawodników polskiego zespołu: Bartosz Huzarski, Tomasz Brożyna i Ukrainiec Bohdan Bondariew oraz Davide Bramati, Cristian Moreni (obaj Quick Step), Jaan Kirsipuu (Credit Agricole) i Freddy Bichot (Française des Jeux). Siedmiu kolarzy uciekało od 63 km przez 80 km. W pewnym momencie mieli ponad 4 minuty przewagi i szansę na dojechanie do mety, ale w końcówce peleton zdecydowanie przyspieszył i dogonił ich 5 km przed metą. W walce sprinterskiej najlepszy okazał się Baden Cooke. Australijczyk jako pierwszy wjechał w bardzo ostry zakręt, 250 metrów przed kreską, i stoczył zaciętą walkę o zwycięstwo wyprzedzając Włochów Lukę Paoliniego i Francesco Chicchiego. Pecha miał najlepszy sprinter polskiej ekipy Intel-Action Jarosław Zarębski, który przewrócił się z kilkoma innymi zawodnikami na ostatnim zakręcie przed metą. To moje pierwsze w karierze zwycięstwo w Pro Tour, a mogło być drugie, gdybym się nie przewrócił na jednym z etapów Giro d'Italia. Na pewno zapamiętam to polskie miasto Elbog - powiedział Cooke na konferencji prasowej.

| Finisz z peletonu.. |

etap 2: Włoch Daniele Bennati (Lampre-Caffita), po finiszu z peletonu, wygrał drugi etap wyścigu. Nowym liderem został drugi na mecie Luca Paolini (Quick Step). Najdłuższy etap tegorocznego wyścigu peleton początkowo potraktował rekreacyjnie, w spokojnym tempie pokonując pierwszą część dystansu. Dopiero za górską premią (119 km) do pracy zabrała się dwójka zawodników: Steve Zampieri (Phonak) oraz Gianluca Bortolami (Lampre). Zgodnie współpracując szybko zdobyli znaczną przewagę, na 150 km wynosiła ona 5.50, maksymalnie osiągając 6.36. Zasadnicza grupa, w końcu przyśpieszyła, z przodu pojawiły się koszulki Française Des Jeux. Wjeżdżając na rundy w Olsztynie (4 x 6,7 km) do odrobienia pozostawało jeszcze 3.13. Zmęczeni uciekinierzy tracili z każdym kilometrem, dwa okrążenia przed końcem z przewagi pozostała niewiele ponad minuta. Wkrótce zmęczony Zampieri dał za wygraną, Bortolami jeszcze walczył, ale i on musiał polec. Kontratakować próbował Sylvain Chavanel (Cofidis), do którego dojechało kilku zawodników, w końcu 3 km przed metą tempo zaczęli nadawać kolarze ekipy Quick Step. Doszło do pasjonującego finiszu całej grupy, z którego zwycięsko wyszedł Daniele Bennati. Praca zespołu Quick Step przeniosła drugą pozycję Paoliniego i koszulkę lidera wyścigu. Czwarty metę osiągnął Jarosław Zarębski (Intel-Action). To piąte etapowe zwycięstwo Włocha w wyścigach z cyklu ProTour, ale drugie w Polsce. Przed dwoma laty wygrałem trzeci etap - powiedział Bennati na mecie. Rundy w Olsztynie były dosyć ciężkie, gdyż było mnóstwo zakrętów, tym bardziej cieszę się, że to mnie przypadło zwycięstwo. Początek etapu był spokojny, ale potem zaczęła się walka - dodał Włoch. Zawodnikowi Lampre na finiszu z peletonu bardzo pomogli kolarze grupy Quick Step. Oni pracowali dla Luki Paoliniego, a mnie się udało wykorzystać ich rozprowadzenie - stwierdził Bennati, który swoje zwycięstwo zadedykował żonie Chiarze. Oboje mieszkają w Arezzo w Toskanii. Grupa Lampre jest bardzo widoczna od początku tegorocznego Tour de Pologne. We wtorek bardzo długo uciekał Gianluca Bortolami. Na co szefowie Lampre liczą w tym wyścigu? Klasyfikację generalną mogą wygrać Słoweniec Gorazd Stangelj albo Rosjanin Jewgienij Pietrow, z kolei ja i Alessandro Ballan liczymy na zwycięstwa etapowe - powiedział Bennati, którego na 99 procent zobaczymy we włoskiej ekipie na wrześniowych mistrzostwach świata. Na ostatnich metrach zaczął się ze mną przepychać zawodnik Fassa Bortolo i musiałem po raz długi szykować się do sprintu, przez co zabrakło mi trochę na "kresce" - powiedział Zarębski na mecie. Większe szanse na wygranie etapu miałem w poniedziałek, bo bardzo dobrze się czułem, ale miałem kraksę na ostatnim zakręcie przed metą i poniosłem porażkę - dodał. Co ciekawe Zarębski podczas drugiego etapu także zaliczył upadek. Na dwie rundy przed końcem była kraksa i znowu w niej uczestniczyłem. Na szczęście zaczekał na mnie Bogdan Bondariew i z jego pomocą udało mi się dołączyć do grupy - stwierdził kolarz Intel Action.

etap 3: Estończyk Jaan Kirsipuu (Credit Agricole), po finiszu z peletonu, wygrał trzeci etap wyścigu. Pozycję lidera zachował, drugi na mecie, Włoch Luca Paolini (Quick Step). 155 zawodników rozpoczęło zmagania na 3. odcinku TdP. Już po kilku kilometrach od peletonu oderwał się Jose Julia (Illes Balears). Po pokonaniu 32 km Hiszpan wypracował 12 minut przewagi, którą powiększał, nie zważając na silnie wiejący boczny, miejscami czołowy, wiatr. Na 45 km za Julią wyskoczył Piotrek Chmielewski (Intel-Action). Po 60 km zasadnicza grupa traciła 21.40, polski zawodnik 10 minut. Do pracy w końcu zabrała się ekipa Quick Step, szczególnie gdy organizatorzy poinformowali o skróceniu dystansu o 2 rundy w Bydgoszczy, w sumie o 14 km. Tak jak strata szybko rosła, tak równie szybko zaczęła maleć. Na 145 km Chmielewski dołączył do Hiszpana, peleton tracił wówczas raptem 4 minuty. Ostatecznie dwójka uciekinierów została dogoniona na ulicach Bydgoszczy. Tam próbowali w kolejności kontratakować Jens Voigt (CSC), Sylvain Chavanel (Cofidis), Vladimir Gusev (CSC), Serge Baguet (Davitamon) - bez końcowego efektu. Wszystko zakończyło się finiszem całej grupy. Tym razem najlepiej rozegrał go weteran szos Jaan Kirsipuu, dla którego było to już 8. zwycięstwo etapowe w historii Tour de Pologne. Po raz trzeci z rzędu na drugiej pozycji etap ukończył Paolini, i na otarcie łez pozostaje mu żółta koszulka lidera. Głównym czynnikiem, który miał wpływ na dzisiejszy etap był mocny czołowy wiatr, który towarzyszył nam przez całą drogę. Dlatego nie miało sensu jechać z przodu, tylko trzeba było chronić się przed wiatrem w środku peletonu. Na ostatnim zakręcie przed metą przede wszystkim nie chciałem upaść, a potem skupiłem się na osobie Maksa van Heeswijka z Discovery Channel, który był mocny. Trzymałem mu się na kole, a w końcówce udało mi go wyprzedzić - powiedział Estończyk. Jestem wkurzony, bo po raz trzeci finiszowałem na drugim miejscu. I za każdym razem przegrywam z innym kolarzem - powiedział lider wyścigu. Mam nadzieję, że w czwartek w końcu wygram - dodał Paolini.

etap 4: Włoch Daniele Bennati (Lampre-Caffita), po finiszu z peletonu, wygrał czwarty etap wyścigu. Pozycję lidera zachował, drugi na mecie, Włoch Luca Paolini (Quick Step). Zalewie po pokonaniu 9 km przewagę zaczęła zdobywać dwójka kolarzy: Marco Serpellini (Gerolsteiner) i Iker Flores (Euskaltel). Na 23 km ucieczka wypracowała 3.15 przewagi, na 64 km przekroczyła 13 minut. Z tyłu kontratakował Laszlo Bodrogi (Credit Agricole). Około 74 km bardzo mocny boczny wiatr sprawił, że peleton popękał na mniejsze grupki. W pierwszej pozostało około 50 kolarzy. Tempo znacznie wzrosło, druga grupa, tracąca już 45 sekund, ze wszystkich sił starała się odrobić stratę. W końcu peleton znów się zjechał, a jego przyspieszenie sprawiło, że Węgier został wchłonięty, natomiast dwójce uciekinierów pozostało w zapasie 2.50 (98 km). Sytuacja w peletonie znów się uspokoiła i jego starta ponownie zaczęła rosnąć (115 km - 6.15, 130 km - 10.00), jednak tylko do pewnego momentu. Po 164 km do odrobienia pozostało 4.50, a już na ulicach Leszna, około 20 km przed metą akcja została zakończona. Po raz czwarty doszło do finiszu całej grupy, i po raz czwarty drugą pozycją musiał zadowolić się Luca Paolini. Włoch tym razem oglądał plecy swojego rodaka, Daniele Bennatiego, który powtórzył swój wyczyn z drugiego etapu.

etap 5: Niemiec Fabian Wegmann (Gerolsteiner), po finiszu z peletonu, wygrał piąty etap wyścigu. Pozycję lidera zachował Włoch Luca Paolini (Quick Step). 4 premie górskie, Kapela (138 km) oraz na rundach (3 razy po 11,7 km) w Szklarskiej Porębie (167, 179, 190 km), czekały na trasie kolejnego odcinka TdP. Peleton wyruszał przy niezbyt sprzyjającej pogodzie. Początkowo padało, następnie się rozpogodziło, ale miejscami bardzo mocno wiało. Po pokonaniu kilkunastu kilometrów zaatakował Piotr Chmielewski (Intel-Action), do którego dojechał Freddy Bichot (FdJ), jednak akcja ta szybko zakończyła się porażką. Lepiej poszło dwójce zawodników Davitamon, Wim van Huffelowi i Johan van Summerenowi, którzy około 48 km zaczęli zyskiwać powoli przewagę. Na 88 km wynosiła ona 6 minut i w tych graniach utrzymywała się przez dłuższy czas. Zaczęły się podjazdy i znów się rozpadało. Po pokonaniu Kapeli dwójka uciekinierów (z dużymi stratami w klasyfikacji generalnej) zyskała nawet 8 minut, ale dojeżdżając do Szklarskiej Poręby, różnica spadła poniżej 6 minut. Dobre tempo w peletonie zaczęli wyznaczać kolarze ekipy Liquigas. Po pokonaniu pierwszej pętli w zasadniczej grupie pozostało około 40 najlepszych, a ich strata zmalała do 3.22. Dwójka ambitnych Belgów nie składała broni, ale 12 km przed metą ich argumentem było raptem półtorej minuty w zapasie. Obaj wjechali prowadząc na ostatni kilometr, czując już oddech rywali na plecach. Van Summern zostawił swojego kolegę, walczył do końca, ale poległ 250 metrów przed prowadzącą nieco pod górę metą. Z rozpędzonej grupy najszybszy okazał się być Fabian Wegmann, wyprzedzając Włocha Filippo Pozzato i Słoweńca Urosa Murna. Najlepszy z Polaków, Marek Rutkiewicz (Intel-Action), zajął dziewiąte miejsce. Na ostatnich metrach widziałem, że do przodu poszła czwórka kolarzy z Michaelem Boogerdem i Danielem di Luka. Mnie udało się do nich doskoczyć i wykorzystałem swój moment - powiedział Wegemann. 

 

etap 6: Holender Pieter Weening (Rabobank) został zwycięzcą królewskiego etapu TdP i nowym liderem wyścigu. 133 zawodników wystartowało przy padającym deszczu i niespełna 10 stopniach C, na trasę szóstego, najtrudniejszego odcinka TdP. Start honorowy nastąpił w Piechowicach, a lotny w Jeleniej Górze. Po przejechaniu 12 km kolarze wjechali na rundę wokół Karpacza, którą musieli pokonać sześć razy (6 x 21.7 km). W programie znalazło się sześć górskich premii 1 kat., wszystkie w Karpaczu Górnym (25.3, 47, 68.7, 90.4, 112.1 i 133.8 km). Od pierwszych kilometrów nie brakowało ataków, na podjeździe pod pierwszą górską premię przewagę zdobył Przemysław Niemiec (Miche), wygrał górską premię, ale na zjazdach jego akcja została zakończona. Na moment rozpogodziło się. Od peletonu udało odjechać się trójce: Rubensowi Bertogliati (Saunier Duval), Gorke Verdugo (Euskaltel) i Bartoszowi Huzarskiemu (Intel). Kończąc pierwsze okrążenie w Karpaczu uciekinierzy mieli ponad minutową przewagę, która wzrosła do ponad 3 minut pod koniec 2 okrążenia. Za nimi utrzymywała się grupa najsilniejszych kolarzy, napędzanych przez ekipy Quick Step i Liquigas. Znów się rozpadało. Kiedy przewaga czołówki spadła poniżej minuty dołączył do niej Carlos Barredo (Liberty Seguros), a wkrótce akcja została zakończona i czwartą pętlę rozpoczynała razem zasadnicza grupa. Na czwartym podjeździe pod Orlinek próbowali oderwać się Jarosław Popowicz (Discovery), Thomas Dekker (Rabobank), Sylvain Chavanel (Cofidis) i Allesandro Bertolini (Domina), ale maksymalnie zyskali 10 sekund. Kontrował José Luis Rubiera (Discovery Channel), który rozpoczynał przedostatnią rundę z przewagą 24 sekund nad około 40-osobowym peletonem. Na zjazdach różnica przekroczyła minutę, ale kontrolująca cały czas sytuację ekipa Liquigas, łatwo ją znacznie zredukowała. W końcu na przedostatnim podjeździe zdecydowanie zaatakował Danilo Di Luca (Liquigas). Za Włochem utrzymał się jedynie Kim Kirchen (Fassa Bortolo) oraz dołączył Pieter Weening (Rabobank). Gonił za nimi Marek Rutkiewicz (Intel), rozpoczynając ostatnią pętlę kilka sekund za czołówką, następni tracili 15 sekund. Po zjazdach znów się wszystko połączyło, w 15-osobową grupę najlepszych. Znakomicie pokonujący zakręty Rutkiewicz próbował odjechać na zjazdach, ale bez powodzenia. Zaatakował Sylvain Chavanel (Cofidis), następnie David Arroyo (Illes Balears), Kirchen, Weening i Gorazd Stangelj (Lampre), którzy dołączyli do Francuza. 5 km przed metą piątka wyprzedzała drugą grupę z Di Luca i Rutkiewiczem o 34 sekundy. Rozpoczął się ostatni podjazd. Z przodu pozostali Weening z Kirchenem. Luksemburczyk narzucał tempo, Holender utrzymywał się za jego plecami. Za nimi mocno ciągnął Di Luca, z Boogerdem, Thomasem Dekkerem (obaj Rabobank) i Thomasem Lövkvistem (Française Des Jeux) na kole. Dwójka wjeżdżając na ostatni kilometr miała w zapasie 25 sekund przewagi. Finisz po zwycięstwo i pozycję lidera zdecydowanie rozstrzygnął dla siebie mniej zmęczony Weening, który zyskał kilka metrów. Trzeci na mecie zameldował się młody Dekker. Wycofało się czterech Polaków: Piotr Wadecki, który miał być jednym z asów zespołu Intel-Action, jego kolega z ekipy Piotr Chmielewski oraz zawodnicy Miche - mocno poturbowany Przemysław Niemiec i Seweryn Kohut. Zrezygnował z jazdy lider wyścigu Luca Paolini i inni czołowi sprinterzy. Poddawali się też kolarze, którzy dobrze jeżdżą w górach, jak zwycięzca Tour de Pologne z 1998 roku Rosjanin Siergiej Iwanow, Belg Johan van Huffel czy Hiszpanie Haimar Zubeldia i David Etxebarria. Było bardzo ciężko. Zabrakło mi paliwa - powiedział na mecie kompletnie wyczerpany i ledwo przytomny Rutkiewicz. Pogoda była bardzo zła. Było strasznie zimno, nawet jeszcze bardziej niż w piątek, ale ja czułem się dość dobrze. Jestem zadowolony ze zwycięstwa i założenia żółtej koszulki - powiedział Weening. Po raz pierwszy jestem w Polsce i to oczywiście moja pierwsza etapowa wygrana w Tour de Pologne - dodał Holender, któremu podoba się w naszym kraju, ale ma jedno zastrzeżenie do organizatorów. Zrobili za długie etapy. To jest koniec sezonu, część zawodników jest już zmęczona, część myśli o zbliżających się mistrzostwach świata, więc cztery 200-kilometrowe etapy, to trochę za dużo - stwierdził.




etap 7: Luksemburczyk Kim Kirchen (Fassa Bortolo), został zwycięzcą siódmego etapu wyścigu, z podjazdem na Orlinek oraz nowym liderem wyścigu. Na trasie przedostatniego etapu znalazła się jedna lotna i dwie górskie premie zlokalizowane w Karpaczu Górnym. Pogoda poprawiła się, świeciło słońce, ale nadal było zimno. Pomimo kilku odjazdów, za ostatnim podjazdem peleton trzymał się razem. Na zjeździe zaatakował Słoweniec Janes Brajkowic (Discovery Channel), który zyskał 15 sekund. Sytuację kontrolowała ekipa Liqugas, dociągając do śmiałka 6 km przed metą. Rozpoczął się finałowy podjazd na Orlinek. Mocne tempo sprawiło, że obserwowaliśmy selekcję "do tyłu". Zostało około 20 najsilniejszych. W końcu zaatakował David Arroyo (Illes Balears), wjeżdżając na ostatni kilometr. Pozostali byli jednak blisko, dochodząc Hiszpana. Kilka metrów zyskał Marek Rutkiewicz (Intel), po chwili ostro zaatakował Danilo Di Luca (Liquigas). Lider klasyfikacji ProTour zyskał przewagę, zostawił za plecami lidera Pieter Weeninga (Rabobank). Z dalszych pozycji zaczął przebijać się wicelider Kim Kirchen (Fassa Bortolo). W znakomitym stylu mijał rywala za rywalem, w końcu i Di Lucę, wygrywając etap i wychodząc na lidera wyścigu. Po sobotnim, ciężkim etapie, w niedzielę nie było łatwo jeszcze raz wspinać się na Orlinek, ale jestem w dobrej formie. Poczekałem do ostatnich 300 metrów przed metą i wtedy zaatakowałem - powiedział Kirchen. Czasami na czas jestem dobry, czasami jestem zły. To zależy od dnia. Teraz jestem liderem Tour de Pologne, to powinno mi pomóc. Preferuję "czasówki" takie jaka czeka nas popołudniu, czyli ciężkie, pod górę - dodał. Bartosz Huzarski zapewnił sobie koszulkę najlepszego górala. To jeden z moich największych sukcesów do tej pory, ale liczę, że jeszcze więcej uda mi się osiągnąć za tydzień podczas mistrzostw świata - powiedział.

etap 8: Holender Thomas Dekker (Rabobank), został zwycięzcą ostatniego etapu wyścigu, indywidualnej jazdy na czas do Karpacza. W 62. Tour de Pologne triumfował Luksemburczyk Kim Kirchen (Fassa Bortolo). Pięciu zawodników zostało w grze przed decydującym odcinkiem. Lider Kim Kirchen (Fassa Bortolo), wyprzedzał o 11 sekund Pietera Weeninga (Rabobank), o 33 sekundy Danilo Di Luca (Liquigas), o 41 sekund Thomasa Lövkvista (Française Des Jeux) i o 42 sekundy Thomasa Dekkera (Rabobank). Polskich kibiców interesowało czy Marek Rutkiewicz (Intel) odrobi 5 sekund straty do Gorazd Stangelj (Lampre) i zakończy wyścig w najlepszej dziesiątce. Na półmetku najlepszy czas uzyskał Vladimir Gusev (CSC) - 11.50, sekundę tracił Janes Brajkovic (Discovery Channel), a 2 sekundy Dekker. Weening miał czas gorszy o 6 sekund, Kirchen o 9 sekund, a Di Luca o 15 sekund. Przed kolarzami znajdował się jednak najtrudniejszy odcinek pod Orlinek. Najlepiej pokonał go młody Dekker wyprzedzając o 7 sekund Bobby Julicha (CSC). Pozwoliło to Holendrowi wskoczyć na 3. miejsce klasyfikacji generalnej. W walce o końcowy triumf Weening odrobił do Kirchena 6 sekund, ale to było za mało by pokonać Luksemburczyka. Dziesiąty wynik uzyskał Rutkiewicz, co pozwoliło mu awansować na dobre 8. miejsce klasyfikacji generalnej.

KLASYFIKACJA GENERALNA
1 Kim Kirchen (Lux) Fassa Bortolo 32.11.58
2 Pieter Weening (Ned) Rabobank 0.05
3 Thomas Dekker (Ned) Rabobank 0.11
4 Thomas Lövkvist (Swe) Française Des Jeux 0.18
5 Danilo Di Luca (Ita) Liquigas-Bianchi 0.34
6 Michael Boogerd (Ned) Rabobank 1.04
7 Jan Hruska (Cze) Liberty Seguros-Würth Team 2.14
8 Marek Rutkiewicz (Pol) Intel-Action 2.43
9 Sylvain Chavanel (Fra) Cofidis, Le Credit Par Telephone 2.52
10 José Luis Rubiera (Spa) Discovery Channel 3.03
11 Bobby Julich (USA) Team CSC 3.54
12 Tomasz Brożyna (Pol) Intel-Action 4.19

:: szosa.rowery.org ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)