::: PoKŁOSIE
- czyli relacja z poWIŚLA :::
Drogi
czytelniku. Uświadom sobie, że żyjesz w wyjątkowych czasach. Na Twoich
oczach polska piłka klubowa sięga dna. Trzy lata temu Wisła osiągała
największy sukces od lat, dochodząc do czwartej rundy Pucharu UEFA. Rok później
Groclin poległ w trzeciej, konsekwentnie rok temu Amika w drugiej, teraz
udział naszych reprezentantów zakończył się po kompromitacjach w
pierwszej rundzie.
|

|
|
|
... |
|
Mit wielkiej Wisły upada już ostatecznie, to całkiem inny zespół niż
kiedyś. Na pewno nie słaby, były solidne podwaliny do stworzenia naprawdę
silnej drużyny, ale uniemożliwiły to frajerskie przegrane. Dwa lata temu
toczyłem z kolegą radosną pogawędkę przed rewanżem z Valerengą. Ów
zarzucił: „Przegrają”, zapytawszy go, czemu tak sądzi,
odpowiedział „Ouadja nie gra”. Żarty żartami, nie wiem na ile
się to odbiło na grze Krakowian, ale trzeba wspomnieć, że Ładzia, togańska
wunderwaffe, szaman strefy środka, stał się pierwszym dziwnym ruchem
kadrowym Wisły. Potem już poszło, Kowalczyk, Kwiek, Dawidowski (yyy…
on żyje?), Widliczka, Omeonu, Kryszałowicz, lata w składzie pałętali się
Kelechi, Ekwuemme, Strąk, czy inne Kuzery. A z trenerami było jeszcze
lepiej… Może się Cupiał pogodzi z Kasperczakiem, bo Engel limit szczęścia
w swojej trenerskiej karierze już chyba wyczerpał, a nikogo godnego opieki
nad Wisłą nie widzę w pobliżu. Tylko czy Cupiał zostanie? Nawet anielska
cierpliwość kiedyś się wyczerpuje. Chcąc nie chcąc trzeba to powiedzieć-
Wiśle po dziś dzień odbija się Valerenga. Jeden gol strzelony w tamtym
dwumeczu, a cała historia potoczyłaby się zupełnie inaczej.
Powinienem zdaje się napisać coś o meczach. Może ktoś popełni o tym
osobne teksty, wówczas otrzyma maila z gratulacjami z tytułu samozaparcia w
zagłębianiu się w tajniki katastrofy. Ja tylko zacytuję opinie o
spotkaniach Wisły..
Po meczu w Guimaraes w „Tylko Piłce” zostawiono pustą kolumnę,
a na jej środku napisano: „do skomentowania <popisów> Wisły
Kraków zabrakło nam słów”. Tuż po golu Saganowskiego w rewanżu
otrzymuje smsa od kolegi (pozdrawiam Tomek) o treści „Cudownie”.
Pytam go więc „Z czego się cieszysz?”. Pytanie brzmiało trochę
inaczej, ale oszczędzę Publo i Tuxowi fatygi z cenzurą. Otrzymuję odpowiedź:
„Cieszę się, że przynajmniej jeden Polak na boisku potrafi przyjąć
piłkę i celnie strzelić.”. Taak… coś w tym jest… W tym
samym momencie postanawia dobić mnie Tuxedo (też pozdrawiam), po krótkiej
wymianie zdań rzuca hasło na dyspozycję mistrzów Polski w Pucharze UEFA
brzmiące: „Wisła Kraków. Trudno dostępna w Pucharze UEFA.” (-Zerżnął
z kibiców Lecha, którzy wywiesili transparent Wisła Kraków - trudno dostępne
w Champions League ;P - Publo)
W normalnych okolicznościach trzy powyższe zdania spotkałyby się z moim
znacznym sprzeciwem i próbą usprawiedliwiania Wiślaków, tak jak miesiąc
temu zwalałem winę na sędziego za Panathinaikos. Dlaczego więc cytuję? Bo
i mnie słów zabrakło....
A teraz znowu wyżyje się na PZPN-ie, któremu nie chciało się próbować
nas przenieść do innej strefy regionalnej. Bułgarzy i Rumuni mają trzy drużyny
w fazie grupowej. U nas jedna przeszła rundę wstępna. Po tym, co zobaczyłem,
to nie wykluczam, że Liteks Łowecz jest lepszy od Groclinu czy Wisły, ale
jednak jakoś trzeba sobie umieć pomagać. A PZPN ani trochę nie pomaga
polskim klubom. Baggio obrywa nożem- Wisła wykluczona na rok. Z głowy
Friska krew tryska jak z fontanny- stadion Romy zamknięty na dwa mecze.
Listkiewicz tłumaczy, że moneta to nie nóż. Nic tylko postawić go pod ścianą
i ciskać weń dukatami z brązu produkcji Bolesława Chrobrego.
|

|
|
|
Bramka która wlała tyle optymizmu
przed rewanżowym meczem Groclinu
z RC Lens.. |
|
Na koniec brawa dla polskich stacji telewizyjnych. Nie udało mi się zobaczyć
nawet remisu polskiej drużyny. Wiem, że trafienie na taki pojedynek było
trudne, ale pamiętam, że kiedyś pokazywano wszystkie mecze pucharowe
polskich drużyn. Dziękuję panu Korzeniowskiemu za relację z mityngu
lekkoatletycznego czwartej kategorii z udziałem jednego polskiego zawodnika,
przeżyłem dzięki temu takie emocje, że nie mogłem spać przez trzy dni. A
walkę Wisły Płock do ostatnich sekund podziwiałem na planszy z wynikami na
żywo na telegazecie.
A tekst podsumujmy statystyką. Polskie drużyny
rozegrały w Pucharze UEFA 10 meczów, wygrały dwa, tyleż zremisowały, sześć
przegrały. Bramki 10- 18. Za dwa lata mamy jedną drużynę mniej w
pucharach. Może to i dobrze. Mniej będzie do pisania o czymś, o czym w ogóle
szkoda pisać. Przepraszam za ogólną prywatę, ale jakoś nie miałem ochoty
na rozwodzenie się nad sportowymi aspektami tych widowisk. Z tej prostej
przyczyny, że rozwodzić się nad czym nie było.
:: Jędrzej
IV Śniady ::
|