#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: PÓŁFINAŁ ME: HORROR Z ROSJANKAMI! :::

    Mecze z Rosjankami zawsze były długie, męczące i interesujące, ale takiego horroru, jaki zapewniły nam dziewczyny w półfinałach dawno nie widzieliśmy. Zacznijmy od początku. Spotkanie rozpoczęliśmy w składzie: Bełcik, Mróz, Rosner, Glinka, Skowrońska, Świeniewicz, Zenik (libero).  

| Atak Małgosi Glinki |

Pierwszy set był całkiem wyrównany, ani jeden, ani drugi zespół nie był ani trochę lepszy ani gorszy. Polki od początku goniły rywalki, aż doprowadziły do remisu 6:6. Na pierwszą przerwę techniczną Rosjanki schodziły z jednopunktowym prowadzeniem, przy drugiej sytuacja była odwrotna. Ciągle trwała zacięta walka punkt za punkt. Obserwowaliśmy zmianę Mileny Rosner z Asią Mirek i wygraną seta 26:24 po dobrym ataku Doroty Świeniewicz i dobrym bloku Polek. Drugą partię od asa serwisowego rozpoczęła Iza Bełcik, jednak w chwilę później rozpoczęła się kolejna długa i męcząca walka oczko za oczko. Obserwowaliśmy wiele remisów, a żaden zespół nie mógł wyjść na prowadzenie. Dopiero przy drugiej przerwie technicznej obserwowaliśmy dwupunktową przewagę zawodniczek z Rosji.. Jednak od stanu 20:20 to Polki rozdawały karty, a w zasadzie Asy i po kiwce Mileny Rosner i błędzie po drugiej stronie siatki wygraliśmy seta 25:22.

Trzeci set rozpoczął się znowu od nerwowej gry punkt za punkt, która trwała aż do pierwszej przerwy technicznej, na którą Polki zeszły z oczkiem prowadzenia. Następnie obserwowaliśmy atak Kasi Skowrońskiej ze środka, dwie autowe zagrywki Rosjanek, dwa udane bloki Agaty Mróz i druga przerwę techniczną 16:12. I w tym momencie nastąpił chwilowy przestój w zespole Polskim, dziewczyny przebudziły się przy stanie 18:18 i znowu to one rozdawały karty. Przy prowadzeniu 24:21 obserwowaliśmy pierwszą piłkę meczową dla Polek, aby po pięciu piłkach meczowych i autowym ataku Doroty Świeniewicz pozwolić wygrać tego seta przeciwniczkom 26:28 i musieć kontynuować zmagania w kolejnej odsłonie wojny polsko-rosyjskiej.

Czwarta odsłona rozpoczęła się podobnie jak trzy poprzednie i do pierwszej przerwy technicznej przebiegała podobnie. Jednak później zmęczenie dało znać o sobie,. Dziewczyny nie mogły dogonić przeciwniczek. Obserwowaliśmy zmiany: Joasia Mirek zastąpiła Małgosię Glinkę, a Ola Przybysz Milenę Rosner. Polki nie mogły się przebić przez wysoki blok rosyjski. Trener dał odpocząć przygotowując pierwszą szóstkę na set piąty i tego seta przegraliśmy 20:25.  

| Warto było walczyć do ostatniej piłki |

Piąty set był walką o wszystko. Nie mogło w nim zabraknąć emocji. Po dobrym ataku Dori i Mileny prowadziliśmy 2:1, do wyrównania doprowadziła Kasia Skowrońska zagrywką w siatkę. Następnie punkt zdobyły Rosjanki, trzcie oczko dla nas – Agata Mróz lewą ręką, kolejny punkt podarowałyśmy przeciwniczką przez brak asekuracji bloku, jednak odegrała się Iza dobrze kiwając. Po trzech pięknych atakach Doroty i dwóch dobrych blokach Kasi Skowrońskiej i Gosi Glinki mieliśmy wynik 9:8. Milena Rosner walnęła piłkę w aut, „poprawiła” Gosia Glinka i mieliśmy kolejny remis. Zablokowana została Agata Mróz, a Milenę zmieniła Asia Mirek. Następnie znowu punkt dla Rosjanek i bombowy atak Maggie, później Doroty i wydawałoby się kończące zbicie piłki przez Małgorzatę. Piłka trafiła w linię końcową boiska, jednak sędzia główny nie zgodził się z decyzją sędziego liniowego i odgwizdał punkt dla Rosjanek. W dalszej części spotkania gra wyglądała dość schematycznie, choć wcale nie monotonnie. Czas dla Rosji, czas dla Polski, czas dla Polski, Glinka, Rosjanki, Glinka, Rosjanki, Dorota, Rosjanki, Dorota i po dotknięciu siatki przez zespół przeciwniczek wygraliśmy 22:20, a cały mecz 3:2.  

Dzięki tej wygranej będziemy mogli podziwiać finał w wykonaniu naszych "Złotek". Polki kontra Włoszki (mecz rozegrany po meczu naszych pań z Rosjankami wyłonił naszego przeciwnika Włoszki pokonały Azerbejdżan 3:0 (25:19, 25:19, 25:22). przyp.red.). Czy Polkom uda się jak twierdzi trener Niemczyk zdobyć po raz drugi, a nie obronić tytuł Mistrzyń Europy? Przekonamy się już niedługo.

Polska  -  Rosja   3 : 2    (26:24, 25:22, 26:28, 20:25, 22:20)

Polska: Bełcik, Glinka, Świeniewicz, Mróz, Rosner, Skowrońska, Zenik (l) oraz Mirek, Bamber, Przybysz, Śliwa, Pycia

Rosja: Szeszenina, Godina, Gamowa, Mierkułowa, Alimowa, Safronowa, Fadiejewa (l) oraz Borodakowa, Kabeszowa, Kurnosowa, Sażina, Żadan

komentarze:
Andrzej Niemczyk zaraz po meczu: - Zrobiliśmy horror sami sobie, ten mecz był w trzech setach do wygrania. Jeszcze w piątej partii sędzia się pomylił. To trudny zespół, gra się punkt za punkt. Uważam, że przyjęcie powinniśmy mieć lepsze, zagrywka była czasem mało ryzykowna. Ja nie jestem szarlatanem, nie wróżę, ale nie miałem stuprocentowo przygotowanego zespołu. Mogłem zrobić więcej, ale przez kontuzje jechałem niepewny. To jedno z trzech najdramatyczniejszych spotkań w mojej karierze. Co do finału, to niech Piotrek tam u góry zdecyduje, z kim zagramy. Niech kibice trzymają kciuki.

I chwilę później na konferencji prasowej: "W trzecim secie dziewczyny znów przypomniały sobie o Bożym Narodzeniu i rozdawaniu prezentów. Za taki horror w tej partii nie powinienem mieć litości. Bez względu na to, czy zawodniczki zdobędą złoty czy srebrny medal, do Warszawy wracają pieszo. Najwyżej z przerwa na odpoczynek w Częstochowie, aby mogły się pomodlić. Kurcze, do tej pory nie rozumiem, jak tego seta można było przegrać i w ten sposób narobić sobie tyle kłopotów. Mimo tego, że jestem ogromnie szczęśliwy ze zwycięstwa, z drugiej strony jestem tak zły na baby..."

Milena Rosner: Straciłyśmy dużo zdrowia i nerwów, jutro gramy finał i poczekajmy. Szkoda trzeciego seta, prowadziłyśmy wysoko. W czwartym zeszło z nasz powietrze. Trudno tu mówić o rozmowach w czasie gry, trudno się było ze sobą kontaktować. Z kim zagramy w finale nie ma znaczenia. Jesteśmy na fali, oby tak dalej.  Po czwartym secie nie miałyśmy wątpliwości: teraz albo nigdy. Starałyśmy się zmotywować słowami: 'trzeba złoić im dupska'. Było jeszcze dosadniej, ale to nie nadaje się do publikacji. Emocje wzięły górę, ale udało się psychicznie odbudować, zebrałyśmy w sobie wszystkie chęci, wiarę

Dorota Świeniewicz: O piątą partię byłam spokojna. Gorzej z dwiema poprzednimi, ponieważ widziałam, iż schodzi z nas powietrze. Brakowało nam wtedy bardzo dużego zaangażowania, agresji sportowej. Trudno mi powiedzieć, co było przyczyną niepowodzenia w trzeciej odsłonie. Człowiekowi czasem wydaje się, że wystarczy jeden atak i jest w finale, a tymczasem niepotrzebnie się rozpręża. Należy cieszyć się z finału. Dwa lata temu, kiedy zdobywałyśmy w Turcji złoty medal, miałyśmy dwa ważne starty. A w tym roku aż cztery, stąd mniej czasu na jeszcze lepsze przygotowanie pod względem fizycznym. Do Chorwacji przyjechałyśmy, aby awansować do czwórki, a nie bronić tytułu. Założyłyśmy sobie, że bardzo dobrze zagramy w przyjęciu. Tak, aby móc 'rozrzucić' rywalki na siatce, bowiem ze względu na ich wzrost, skrzydłami ciężko się grało. Kluczowa też była mocna zagrywka, kierowana na najsłabszą wśród nich libero.


:: OJQ ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)