#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: FINAŁ ME: ZŁOTKA ZNÓW ZŁOTE!!! :::

    Pamiętam doskonale radość, która towarzyszyła wszystkim kibicom polskiej siatkówki dwa lata temu, przy okazji Mistrzostw Europy w Turcji. To było wielkie wydarzenie, a przy okazji wielka sensacja! Niemczykowi udało się zmontować drużynę, która wywalczyła najważniejsze trofeum na starym kontynencie. Ilu z nas przypuszczało, że za dwa lata nasze siatkarki obronią, a raczej wywalczą po raz drugi złoty medal? 

| Ataki Mileny Rosner tego dnia były
bardzo udane! |

Kluczem do sukcesu było z całą pewnością zgrywanie tych dziewczyn, wprowadzanie nowych - czyli tzw. ciągła rotacja. To przyniosło efekt, mimo tego, ze nie raz Polki przegrywały spotkania w innych turniejach. Tegoroczne ME były dla naszej drużyny na pewno czymś szczególnym. Rozpoczęło się od dramatycznej wiadomości związanej ze śmiercią Arka Gołasia. Z całą pewnością skonsolidowało to zespół, a ten zagrał wspaniale, wygrywając wszystkie spotkania! W tym numerze AM Sport możecie przeczytać relacje z tychże, przypomnieć sobie jak to było w fazie grupowej, w półfinale - a czytając ten tekst wrócić na chwile do pamiętnej niedzieli 25 września! 

Na 19:00 przewidziano rozpoczęcie finału. Przeciwniczkami biało-czerwonych były Włoszki, mistrzynie świata - zapowiadało się więc bardzo ciekawe widowisko! I pierwszy set pokazał, że z całą pewnością grają ze sobą dwa najlepsze zespoły tych mistrzostw. Oglądaliśmy walkę punkt za punkt, i to w przeważającej części tej partii. Kluczowym posunięciem trenera Niemczyka było wprowadzenie przy stanie 23:22, Sylwii Pyci. Zawodniczka AWF AZS Poznań w swojej pierwszej akcji na boisku zablokowała Włoszkę, i Polki wywalczyły set-balla. Wprawdzie nie udało się go wygrać za pierwszym razem, to jednak chwile później mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa w tej partii! 

Drugi set był już diametralnie inny. Początek był w miarę wyrównany, ale wkrótce Włoszki odskoczyły na 9:6. Wtedy to "szaman", Andrzej Niemczyk wziął czas i po chwili Polki wyrównały na 10:10. Chwilę potem czas dla swojego zespołu wziął Marco Bonitta. Przy stanie 15:13 dla naszych rywalek wydawało się, że ten set może potoczyć się nie po naszej myśli, jednak ku zaskoczeniu wszystkich to Polki - bo ataku Gosi Glinki schodziły na przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem! Bardzo dobrze tego dnia funkcjonował blok, który był kluczem do zwycięstwa w tym spotkaniu. Przy stanie 20:16 dla naszej drużyny o czas po raz drugi poprosił trener Włoszek. Wkrótce rozpoczęły się prawdziwe szachy - Włoszki doszły, Polki znów odskoczyły na kilka punktów, następnie nasze przeciwniczki zdobyły 5 punktów z rzędu i zrobiło się 23:24 dla siatkarek z Półwyspu Apenińskiego. Na szczęście "Złotka" obroniły set-balla, podobnie uczyniły chwile później - na tablicy pojawił się wynik 25:25! Chwilę później to nasze siatkarki wywalczyły piłkę setową. I udało nam się ją wygrać, po.. Cudownym odbiorze, a zarazem przebiciu sposobem dolnym Marioli Zenik! Piłka wylądowała w tej części boiska, gdzie nie było żadnej Włoszki :). Punktująca libero? A jakże, ja również zdobyłem kiedyś punkt grając na tej pozycji ;P Już 2:0 dla podopiecznych Andrzeja Niemczyka!

| Radość Złotek! Historia lubi się powtarzać |

Przed trzecim setem zastanawiałem się, czy polskie siatkarki powtórzą wynik z Turcji, kiedy to w finale wygrały 3:0. Tego dnia czekała nas jednak trudniejsza przeprawa (w końcu Włoszki to nie Turczynki). Widać było, że dzień wcześniej Polki włożyły bardzo dużo serca i siły w pojedynek z Rosjankami. Nasze rywalki odskoczyły w tej partii nawet na 6 punktów (12:18), i choć co prawda Polki goniły, to jednak pogoń ta okazała się nie co spóźniona. 21:25 i zrobiło się 2:1! Czwarty set rozpoczął się od skromnego prowadzenia Włoszek. Jednak na szczęście to Polki schodziły na pierwszą przerwę techniczną z 4 pkt przewagą. Chwile później zmniejszyła się do jednego punktu, ale od tej pory "Złotka" zagrały koncertowo schodząc na drugą przerwę przy wyniku 16:12! Do końca seta Polki zagrały na prawdę fantastycznie, wygrywając go 25:18!!! Nie muszę chyba mówić jak wielka była radość naszych siatkarek po wygranym match-ballu :)

Z całą pewnością był to piękny finał, w którym można było obejrzeć wszystkie elementy, tak bardzo cechujące żeńską siatkówkę (i nie mam na myśli tylko piękna ;P). Mam nadzieję, że Niemczyk - tak jak obiecuje, zrobi z tej drużyny materiał, który powalczy z najlepszymi w MŚ. Na koniec bardzo chciałbym podziękować OJQ, która wraz ze mną pisała dla Was relacje z tegorocznych Mistrzostw Europy. I jeszcze taka mała niespodzianka - kliknijcie na poniższy link, a przeczytacie moją relacje z ME w 2003 roku! Młody byłem, pisać nie umiałem, ale z tego co pamiętam Ti-mon wyróżnił wtedy tą relacje w AM Sport :)  Pooolskkaaa!!

WSPOMNIENIE ME 2003

Polska  -  Włochy   3 : 1    (25:23, 27:25, 21:25, 25:18)

Włochy: Gioli, Togut, Anzanello, Ortolani, Del Core, Lo Bianco, Cardullo (libero) oraz Rinieri.

Polska: Skowrońska, Bełcik, Glinka, Świeniewicz, Mróz, Rosner, Zenik (libero) oraz Śliwa, Pycia, Mirek, Przybysz.

komentarze:
Andrzej Niemczyk: Czuję to samo co przed dwoma laty. Jeżeli chodzi o techniczne i taktyczne przygotowanie, to byliśmy lepiej przygotowani niż dwa lata temu. Co do przygotowania fizycznego, to było gorzej. Najważniejsze, że mentalnie było dobrze. Finały to najłatwiejsze mecze. Półfinał jest trudniejszy, bo w finale ma się już medal, a w półfinale dopiero się o niego walczy. Przyznam szczerze, że nie byłem pewien zespołu, bo za diabła go nie mogłem w tym roku przygotować go, jak chciałem. Nie byłem asekurantem, lecz trenerem niepewnym efektów pracy, jaką wykonałem. Każde złoto jest nowe, za dwa lata trzeba znowu walczyć. Nie ma co w kółko gadać o tej obronie, bo ja tu niczego nie przyjechałem bronić. Przyjechałem zdobywać. I za dwa lata będzie tak samo. Nie porównuję się do Nikołaja Karpola, który jako jedyny obronił mistrzostwo Europy, bo ja chcę być lepszy. Chcę wygrać trzecie. Wygrać - jasne?

Ireneusz Kłos: "Jakiś szaman ze mnie. Nie tylko prawidłowo wytypowałem wynik, ale i przepowiedziałem, że przegramy trzeciego seta. W ogóle dzisiejszy mecz był dużo bardziej spokojny dla mnie, trenera, niż ten półfinałowy z Rosją. W żeńskiej siatkówce nigdy nie można być pewnym wyniku, gdyż sytuacja zmienia się błyskawicznie. Ale po drugim secie, który wygraliśmy obroną, wiedziałem, że będzie dobrze. Szczęście nam sprzyjało. A Włoszki wyszły na boisko wielce wystraszone. To był taki normalny, ludzki strach. Zawsze czuły się pewnie, kiedy grały przeciwko nam, wszak to mistrzynie świata, ale dziś było inaczej. 

Dorota Świeniewicz: "Obydwu tytułów w żaden sposób nie da się porównać. Ale i teraz, i dwa lata temu, decydujący był półfinał. Do spotkań o złote medale przystępowałyśmy na luzie. Dzisiaj powiedziałyśmy sobie, żeby wyjść bez nerwów, a co ma być, to będzie. Mam nadzieję, że będzie mówiło się dużo o całym zespole, a nie tylko indywidualnościach. Ten puchar dedykuję mojej drużynie. Mecz kosztował mnie wiele sił, ale... wczorajszy. Myślałam, że rywalki będą grały więcej pierwszym tempem i obejściem z jednej nogi. Miały słabsze przyjęcie. Należy teraz się cieszyć. Niestety, nie wracam jutro z reprezentacją do Warszawy. Jadę prosto do mojego klubu we Włoszech. Do czwartku będę miała wolne"

Izabela Bełcik: "Pokazałyśmy, że tytuł wywalczony dwa lata temu, to nie był przypadek. A że nie wszystkie akcje nam wychodziły, nie wszystkie sety wygrywałyśmy. Cóż... Nie osądzajcie nas teraz, cieszmy się z tego, iż potrafiłyśmy zwyciężać i zdobyć drugi z rzędu tytuł mistrzyń Starego Kontynentu. Dopiero się okaże, ile brakuje nam do światowej czołówki. Ale myślę, że niewiele. Przecież Włoszki i Rosjanki to jest czołówka globu, a my te zespoły pokonałyśmy w Zagrzebiu. Oczywiście, nikt nie mówił, że będzie łatwo i przyjemnie"

Milena Rosner: "W pierwszych dwóch setach szłyśmy 'łeb w łeb', a o wynikach decydowały końcówki. Byłyśmy sprytniejsze i bardziej konsekwentne od Włoszek. W trzecim trochę zeszło z nas powietrze, a spowodowane to było wczorajszym, ciężkim meczem z Rosją, który kosztował nas wiele sił i zdrowia. Możemy wygrać z każdym na świecie, ale nie ma co się podniecać, do wszystkiego należy podchodzić z pokorą. Nie żałują przepracowanych godzin, ciężkich treningów, podróży, kłopotów z barkiem. Wykonałyśmy ogromną robotę, a teraz są efekty. Presja była ogromna, jednak trener przed turniejem w Chorwacji powiedział: 'spokojnie dziewczyny, zagrajmy tak jak w Turcji'. Mnie co prawda wtedy w Turcji nie było, ale od razu domyśliłam się, w czym jest rzecz. Miałyśmy wygrywać punkt za punktem, set za setem, a potem dopiero spotkania"

Aleksandra Przybysz: "Brak mi słów, by wyrazić, co czuj. Choć mistrzostwa zaczęły się bardzo smutno dla nas, gdyż dowiedziałyśmy się o stracie naszego dobrego kolegi Arkadiusza Gołasia, jesteśmy bardzo szczęśliwe po wygraniu turnieju i chciałybyśmy zadedykować złoty medal właśnie jemu"


:: Publo ::


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)