#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: WOKÓŁ WARSZAWSKIEJ LEGII :::

    Wokół warszawskiej Legii rozpętała się prawdziwa burza. Nie chodzi tu o zmiany trenerów czy wyniki sportowe zespołu, tylko o relacje na linii klub-kibice. Nowi właściciele z pod znaku ITI zaczęli bardzo niefortunnie od podwyżki cen biletów. Żadne argumenty użyte w publicznej debacie nie przekonały rozgoryczonych fanów reprezentowanych przez Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa, kibice obrazili się na prezesa i spółkę, spadła średnia frekwencja. Potem była jeszcze głośna sprawa Pawła Kaczorowskiego, który będąc piłkarzem Lecha śpiewał nieprzyzwoite piosenki o Legii i nie raczył za to przeprosić,  nie akceptowana przez sympatyków zmiana logo warszawskiego klubu, wreszcie otwarty konflikt z szefem do spraw bezpieczeństwa na stadionie Stefanem Dziewulskim. Krytyka wobec zarządu Legii przeniosła się z prywatnych rozmów i forów internetowych wprost na stadion. Fani Legii krzykiem chcieli nakłonić prezesa Zygo do rezygnacji. Ale to jeszcze nic. Prawdziwa wojna rozpoczęła się w połowie września, kiedy Biuro Prasowe KP Legia wydało komunikat o nałożeniu dożywotnich zakazów stadionowych dla 8 kibiców Legii. Fani zostali ukarani między innymi za wnoszenie rac na stadion, rzucanie rac na płytę boiska, zajmowanie miejsc na które nie mieli biletów, a także kradzież klubowych szalików (tych z nowym logiem) i przerzucanie ich przez płot. Wśród ukaranych kibiców znalazł się prowadzący doping Piotr S. Kibice Legii w Internecie prześcigali się w wymyślaniu kolejnych wulgarnych określeń na działania pracowników Legii z Dziewulskim i Zygo na czele. W odpowiedzi na falę inwektyw (bo trudno tu mówić o konstruktywnej krytyce) biuro prasowe wydało kolejny kontrowersyjny komunikat wzywający niezależne portale internetowe do cenzurowania wszystkich wypowiedzi, które godzą w dobre imię klubu i jego pracowników. Oświadczenie wywołało efekt wręcz odwrotny do zamierzonego. Rozpoczęły się przymiarki do wywołania masowego protestu przeciw władzom Legii. Zbuntowani kibice na znak protestu zaczęli rzucać na murawę płonące race, petardy hukowe i inne środki pirotechniczne. Spowodowało to przerwanie meczu derbowego z Polonią i wyjazdowego meczu w Poznaniu. Zarząd tylko utwierdził się w przekonaniu, że kibice wnoszą race na stadion wyłącznie po to, by spowodować zadymę. Zapowiedział dalszą walkę z bandytyzmem poprzez wydawanie zakazów stadionowych oraz wprowadzenie całkowitego zakazu wnoszenia rac na stadion. Kolejną decyzją ma być zablokowanie przez klub sprzedaży biletów na mecze wyjazdowe oraz zamknięcie trybuny otwartej z wyłączeniem posiadaczy karnetów. Kibice wypowiedzieli wojnę KP Legia. Zamierzają przerywać każdy mecz wrzucając race i narażając klub na kary, a także pozbawić klub dochodów z biletów, poprzez bojkot meczów Legii i zamiast tego chodzić na spotkania IV ligowego CWKS-u, w tym także spotkania sekcji hokeja i koszykówki. Kibice nie ustąpią dopóki nie odejdą Zygo i Dziewulski, zarząd nie podda się dopóki nie zwalczy wszystkich stadionowych bandytów. Nie widać szans na porozumienie w tym konflikcie dopóty dopóki jedna strona uważa drugą za wroga, a nie partnera do rozmów. Pozostaje tylko jedno pytanie…

:: O co im wszystkim chodzi??
Zarząd konsekwentnie realizuje swoją wizję klubu z Łazienkowskiej. Reformuje klubowe struktury od podstaw. Najpierw wprowadził takie mechanizmy, żeby cały dochód ze sprzedaży biletów trafiał na konto klubu i liczba ludzi na stadionie rzeczywiście równała się liczbie osób na trybunach, inna sprawa, że przy okazji ceny biletów poszły w górę. Wyremontowano legnące w gruzach szatnie, zainstalowano telebim, podgrzewaną płytę, krótko mówiąc zadbano o infrastrukturę. Postarano się też o to, żeby pieniądze ze sprzedaży pamiątek klubowych trafiły do KP Legia a nie do CWKSU, stąd kontrowersyjna zmiana herbu (logo). Wreszcie doszło do tego co najtrudniejsze, do kibiców. Już sama podwyżka cen biletów miała sprawić, że staną się oni gronem bardziej elitarnym, a ze stadionu zniknie tzw margines społeczny. Legia i ITI poszli o krok dalej. Postanowili kontrolować kto wchodzi na stadion, co ze sobą wnosi i jak się zachowuje. Stąd pomysł zatrudnienia szefa bezpieczeństwa (byłego ZOMO-wca) i zwiększenia wydatków na monitoring. Chodziło o to, aby ludzie na stadionie poczuli się bezpiecznie, aby przyciągnąć na stadiony nowych kibiców, ich żony, dzieci, rodziny. Klub dąży do zmiany wizerunku klubu i kibica w Polsce. Tych niereformowalnych fanów nie próbowano edukować, postanowiono zwyczajnie wyprosić ich ze stadionu. Ci jednak nie dali się tak łatwo. Dokonał się podział legijnych kibiców na tych, którzy poparli politykę zarządu, droższe bilety, popcorn, hot-dogi, walkę ze źle rozumianych fanatyzmem na stadionach, oraz tych skupionych wokół Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, których głównym celem (wbrew statutowi  SKLW który wspominał coś o promowaniu klubu w Polsce i Europie) stało się zachowanie status quo. Tak zwani „kumaci” spod znaku SKLW szybko odcięli się od zwolenników Zygo, szybko ochrzczonych mianem „pikników z krytej” i rozpoczęli swoją prywatną wojnę.

:: O co walczymy? 
Celów działania „stowarzyszonych” kibiców niesposób zrozumieć, bez krótkiej wzmianki o ich swoistej ideologii. Mówią, że kochają Legię. Na każdym meczu śpiewają „LEGIA TO MY”. Skąd się bierze to dziwne samouwielbienie? Wynik sportowy klubu jest dla nich sprawą drugorzędną, dumnie mówią, że dorośli do tego, aby zwyczajnie się tym nie przejmować. Są z klubem na dobre i na złe. Bez względu na wyniki jeżdżą za swoim zespołem setki kilometrów, aby dopingować, przygotowywać piękne oprawy i pokazywać siłę kibiców Legii w kraju i za granicą. Swojej wieloletniej działalności zawdzięczają silną pozycję w kręgach kibicowskich nie tylko w Polsce. Chwalą się, ze siedzą po nocach, aby przygotować efektowne oprawy, które później ogląda cała Polska, które tak chętnie pokazuje canal+sport czy tvn. Uważają, że zrobili dla klubu znacznie więcej niż ktokolwiek inny. Wierzą w to, że piłkarze i działacze wcześniej czy później odejdą z klubu, a oni pozostaną mu wierni na zawsze. Wszystko to brzmi bardzo pięknie. Problem w tym, że ich specyficzny kibicowski styl życia nie ogranicza się wyłącznie do wyjazdów, głośnych śpiewów, szycia flag i odpalania rac. Dla „kumatych” kibicowanie to także wulgarne przyśpiewki pod adresem rywali, alkoholowe libacje przed i w trakcie meczu, demolowanie pociągów i autobusów które dowożą ich na mecz, wyznaczanie miejsc na stadionie wedle kibicowskiego stażu, wreszcie walka o flagi i barwy, rozróby na stadionach, które dodają prawdziwy dreszczyk emocji każdemu spotkaniu. To wszystko z czego tak naprawdę słyną kibice Legii wśród większości społeczeństwa. ITI chce zmienić ten wizerunek w mediach. Popiera wszelkie kibicowskie akcje, które sprawiają, że przeciętny mecz staje się prawdziwym spektaklem, widowiskiem, jednocześnie tępiąc wszelkie negatywne zachowania głęboko zakorzenione w świadomości kiboli. Cóż z tego, skoro jedno idzie w parze z drugim. Jednego dnia taki „kumaty” kibic będzie dopingował i zrobi oprawę, innego spali flagę gości i obrazi prezesa. Swojego stylu życia i kibicowania nie zmienią. Nie podoba im się fakt, że zarząd klubu śmie się do tego wtrącać. Chcą prostego rozwiązania: niech oni się zajmą zarządzaniem, a my kibicowaniem. To niemożliwe, bo zachowania kibiców Legii wpływają tak pozytywnie jak negatywnie na wizerunek klubu, a także jego sytuację finansową (zarówno wysokie wpływy z biletów, czy pamiątek klubowych, jak także groźba kar finansowych za złe zachowanie fanów). Stowarzyszenie chce autonomii dla swoich członków. Chce, aby klub nie interesował się tym co robią kibice po tym jak wejdą na stadion. Klub chce kontrolować sytuację, niepokornych wyrzucać ze stadionów, zastępować ich nowymi fanami.

:: W gruncie rzeczy jedni i drudzy dążą do tego samego!
Chcą wspaniałej atmosfery na meczach, popularności, dobrego wizerunku klubu, sławy i uznania. Problem w tym, że dobór środków po jakie sięgnęły obie strony konfliktu okazał się tragiczny w skutkach. Żadna strona nie ustąpi i nie podda się w tej bezsensownej walce. Klub nie może istnieć bez bogatego sponsora (ITI), podobnie jak nie może istnieć bez kibiców.

:: Oni zakazy, my race!
Klub wydaje zakazy stadionowe dla wieloletnich fanatyków zaangażowanych w ruch kibicowski. Kibice wrzucają race na boisko, narażając klub na straty, nie tylko finansowe zresztą. Jedni i drudzy swoimi działaniami osiągają efekt przeciwny do zamierzonego. Kibice nie chcą być traktowani jak bydło, potencjalny wróg i element zupełnie niepożądany, chcą szacunku, zaufania, współpracy z klubem. Swoją postawą pokazują coś odwrotnego, tylko utwierdzają wszystkich w przekonaniu, że są zgrają stadionowych bandytów. Zarząd chce bezpieczny, pełny stadion, spokojnych kibiców, ale też sławę i uznaną markę. Dając zakazy stadionowe prowokuje kibiców do walki o swoje prawa, do walki w której stosuje się coraz bardziej radykalne metody. Zamiast uspokoić sytuację zyskuje kolejnych wrogów.

:: I co dalej?
Zła atmosfera wokół klubu z Łazienkowskiej nie doprowadzi do niczego dobrego. Podobne spory z kibicami już miały miejsce między innymi we francuskim PSG, ich wynikiem było pogorszenie się frekwencji i wyników sportowych klubu. Na Legii może być jeszcze gorzej. Już mówi się o tym, że podzielą się kibice, będą dwa kluby – ITI Warszawa i CWKS Legia.

Czy konflikt w Legii powinien obchodzić kogokolwiek spoza Warszawy? Otóż tak. Polska liga stoi na bardzo niskim poziomie, z roku na rok przeżywamy pucharowe rozczarowania, nasi klubowi reprezentanci przegrywają z Gruzinami, Szwajcarami, Austriakami. Wobec tak słabego poziomu sportowego tym, co przyciąga ludzi na stadion jest atmosfera, doping, oprawy. To tak na dobrą sprawę czyni ligę bardziej atrakcyjną i przystępną. Oczywiście nie za cenę braku bezpieczeństwa na stadionie i łamania prawa. Sprawa Legii wywołuje dyskusję, na temat tego gdzie jest konsensus między fanatyzmem kibiców, a zdrowym rozsądkiem działaczy. To tylko kwestia czasu, kiedy problem zostanie poruszony w innych klubach. Należy jednak mieć nadzieję, że nauczeni przykładem Warszawiaków inni dyskutanci sięgną po lepsze argumenty i nie będą rozmawiać tak gwałtownie, że wzajemne oskarżenia i prowadzenie bezsensownej wojny ustąpią miejsca prawdziwemu dialogowi między jednym środowiskiem a drugim.


:: black_grzywa ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)