::: 8
KOLEJKA "ORANGE" EKSTRAKLASY :::
STATYSTYKI:
bramek: 26
widzów: 43 700
najwięcej widzów w: Krakowie (13 000)
najlepszy strzelec: 7 - Grzegorz Piechna (Korona Kielce)
* * * *
Legia
Warszawa - Polonia Warszawa 1 :
0 (1 : 0)
|
bramki: Włodarczyk (45-k)
| widzów: 12 000
| sędziował: Marek
Mikołajewski (Ciechanów)
opis spotkania:
Przed meczem derbowym trudno było spodziewać się jakichś
emocji. Od początku było jasne, ze Legia pokona lokalnego rywala, pytanie
tylko ile zdoła wbić bramek. Kibice wspominali wysokie zwycięstwa 7:2, 4:1,
czy 5:0. Dlatego już od pierwszego gwizdka piłkarze Legii zdecydowanie
zaatakowali, a Poloniści cofnęli się na własną połowę. Najlepszą okazję
do zdobycia gola dla gospodarzy zmarnował w 5 minucie Szałachowski, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił zbyt lekko. W 18
minucie ładnym strzałem z dystansu popisał się Piotr Włodarczyk. Poloniści
odpowiedzieli w 23 minucie, kiedy po rzucie wolnym zza szesnastki strzelał
Stokowiec, a odbitą piłkę w zamieszaniu musiał wybijać Rosłoń. Kilka
minut później świetną okazję miał Arifovic, który stanął oko w oko z
golkiperem Legii. Kolejne minuty to nieskuteczne ataki Warszawiaków i szybko
przerywane kontry Polonii. Kiedy wydawało się, że do przerwy nic już się
nie wydarzy nastąpiła akcja decydująca o losach meczu. Po szybko rozegranym
rzucie wolnym w pole karne Polonii wbiegł Poledica, który nie mając pomysłu
na wykończenie akcji padł na murawę. Sędzia ku uciesze 10 000 widzów
podyktował rzut karny, który już w doliczonym czasie gry zamienił na bramkę
Włodarczyk. Po zmianie stron znów bramkę mógł zdobyć Szałachowski, tym
razem uderzył mocno, za to prosto w bramkarza… Więcej dogodnych okazji
piłkarze już nie stworzyli. Kilka niecelnych strzałów po rzutach rożnych
i akcje przerywane w bezpiecznej odległości od bramki to wszystko co
zobaczyliśmy. Za to na 10 minut przed końcem meczu kibice Legii zapewnili
sobie inne, nie bardzo związane z futbolem emocje, kiedy to przy
akompaniamencie bluzgów na własnego prezesa wrzucili na boisko kilkadziesiąt
rac. Mecz został przerwany na 5 minut, po których piłkarze wznowili grę i
jakoś dobrnęli do końca jakże nudnego i bezbarwnego meczu. W ten sposób
Legia wymęczyła kolejne zwycięstwo. Polonistom zostaje na pocieszenie tylko
przyśpiewka: Odwróć tabelę, Polonia będzie na czele :)
konferencja prasowa:
Dariusz Kubicki (trener Polonii): "Mecz miał w miarę wyrównany
przebieg, Legia trochę dłużej utrzymywała się przy piłce. Szkoda, że w
takich okolicznościach straciliśmy bramkę, bo remis był bardzo blisko.
Pozostaje nam pogratulować piłkarzom Legii zdobycia trzech punktów".
Dariusz Wdowczyk (trener Legii): "To było trudne spotkanie, ale
innego nie spodziewaliśmy się. Faktycznie mecz był wyrównany, my trochę
częściej byliśmy przy piłce, ale w naszych zagraniach było dużo chaosu i
niedokładności. Gdybyśmy na początku drugiej połowy wykorzystali jedną z
dwóch dogodnych sytuacji, później wszystko potoczyłoby się inaczej.
Ambicji moim piłkarzom nie brakowało, ale nie jesteśmy na tyle klasowym
zespołem, aby z każdym swobodnie wygrywać. Cele realizujemy, ale nasza gra
ma jeszcze sporo mankamentów. Polonia pokazała się z dobrej strony, jej
pozycja w tabeli na pewno nie odzwierciedla siły tej drużyny".
:: black_grzywa ::
* * * *
Wisła
Kraków - Lech Poznań 5
: 1 (2 : 0)
|
bramki: Paweł Brożek (13', 31', 63'),
Zieńczuk (65'), Penksa (87'); Gajtkowski (75')
| widzów: 13 000
|
sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom)
opis spotkania:
Mecz ten zapowiadany był na hit kolejki, nie bezpodstawnie, gdyż grał lider z wiceliderem. Nastroje kibiców Wisły był dość sceptyczne, bo wszyscy mają
jeszcze świeżo w pamięci blamaż krakowskiej jedenastki w Guimares. Apetyty kibiców Kolejorza był rozbudzone do granic możliwości, gdyż ich zespół jak
prawdziwa lokomotywa rozjeżdżał kolejnych ligowych rywali i to strzelając dużo bramek. Spotkanie szykowało się na zacięte i wyrównane, takie jednak nie było. Okazuje się, że Wisła ma prawdziwy patent na Lechitów na własnym boisku, sam
nie pamiętam meczu by co najmniej 4 razy piłka nie ugrzęzła w siatce Lecha. Tym razem nie było inaczej. Hat-trick Pawła Brożka, trafienie Marka Zieńczuka i jego imiennika - Penksy rozbiły zespól wicelidera i kazały
wsiąść poprawkę na oczekiwania jakie były na Bułgarskiej. Lech przy stanie 0:4 odpowiedział jednym kontaktowym golem Krzysztofa Gajtkowskiego, który jest wiceliderem klasyfikacji strzelców. Na tyle było stać gości, oprócz tego oddali może 1 celny strzał na bramkę Radka Majdana. Zawód na całości. Wisła za to dała nadzieje kibicom w całej Polsce, że jej udział w Pucharze UEFA wcale nie
należy jeszcze do przeszłości
konferencja prasowa:
Jerzy Engel (trener Wisły):
Po tym meczu największe gratulacje należą się moim zawodnikom. Włożyli
w ten mecz wiele ambicji, zaangażowania, woli walki, determinacji. Pokazali
klasę. Gratuluję im, bo po porażce w Guimaraes nie był to łatwy okres. Zrobiliśmy
sobie plan na czas do rewanżu, aby zrobić sześć punktów w lidze i łatwo
przejść dalej w Pucharze Polski. Konsekwentnie realizujemy ten program.
Dzisiaj prosiłem zawodników, ażeby sprawdzili się w tym meczu, jak jesteśmy
przygotowani szybkościowo i fizycznie przed meczem czwartkowym. Zespół grał
na pełnych obrotach, zawodnicy sprawdzili swoje możliwości na tle dobrego
przeciwnika - Lecha. Trzeba podkreślić, że ten mecz dobrze się dla nas ułożył,
po bramce na otwarcie było już łatwiej grać. Stworzyło się to stąd, że
mój zespół grał rzeczywiście bardzo dobrze.
Wielkie słowa uznania dla wszystkich, nie tylko dla Pawła Brożka, który
dzisiaj zdobył trzy bramki i rzeczywiście grał fantastycznie, ale również
dla wszystkich zawodników, którzy mu te pozycje wypracowali i przyczynili się
do tego, że mecz ten wyglądał tak, a nie inaczej. To jest dobra zaliczka i
dobre spotkanie przed meczem z Guimaraes. Jest to też dobra przesłanka dla
zespołu portugalskiego, że Wisła na własnym boisku może wygrywać nie
tylko trzema bramkami, ale może strzelić ich więcej. To dobry moment
psychiczny dla zespołu, że jest on w znakomitej formie i z wielkimi
nadziejami przystąpimy do meczu czwartkowego. Chciałbym, żeby zespół
teraz ochłonął, bo to 5:1 dzisiaj to szalenie przyjemny wynik dla nas
wszystkich, ale rzeczywistą wartość zespołu określi dopiero czwartkowe
spotkanie z Guimaraes. Trudno mi dziś gratulować trenerowi Michniewiczowi,
mogę jednak pogratulować że jest w tej chwili na drugim miejscu w tabeli.
Rzeczywiście wielkie słowa uznania: to zasługa tego trenera, że w tych
trudnych warunkach ten zespół jest na drugim miejscu. Potrafił on zjednać
bardzo doświadczonych piłkarzy jak Świerczewski, Iwan z młodymi jak
Telichowski czy choćby Gajtkowski, który wyrasta na czołowego strzelca
polskiej ligi. Twierdzę, że Lech będzie odgrywał w tym roku ważniejszą
rolę w naszej lidze niż dotychczas. To zasługa trenera. Tak się złożyło,
że szefem sędziów został trener - Andrzej Strejlau. Na ostatniej
konferencji trenerów prosił on, abyśmy zgłaszali swoje uwagi właśnie
jemu, a nie ogłaszali tego publicznie jakie mamy pretensje do sędziego, bo
to nie jest fair. Nie ukrywam, że dobre widowisko, jakie widzieliśmy do
momentu kiedy było 2:0, zostało zmienione w końcówce tej części gry w coś,
co przestało przypominać futbol. Do tego doprowadził sędzia. Uwagi swoje i
trenera Michniewicza przekażę Andrzejowi Strejlauowi. Mam nadzieję, że więcej
tego typu sytuacji nie będzie miało miejsce, bo głównymi aktorami meczu są
piłkarze a nie arbitrzy i tak musimy widzieć rolę tych panów na boisku.
Gdy stracę bramkę przy stanie 4:0 to pretensje mam do zawodników
niewielkie. Problem był inny niż tylko utrata gola po rogu - zrobiliśmy
zmiany i ci którzy weszli nie przejęli roli zawodników, którzy zeszli. Będziemy
o tym mówić na odprawie - zawodnik, który jest rezerwowym zwykle mniej słucha
na odprawie i mniej jest skoncentrowany nad tym co robił jego poprzednik. A
przecież przejmując rolę poprzednika nie do końca koncentruje się nad
tym, nad czym powinien i to był główny problem. Już w szatni rozstrzygnęliśmy
tą kwestię, a dodatkowo omówimy ją we wtorek. W pucharach przy rzutach rożnych
rzeczywiście obstawiamy oba słupki, natomiast w lidze rzadko to robimy. Na
przykład wyszło z analiz meczów Lecha, że zespół ten zwykle wprowadza pięciu
zawodników do zakończenia akcji przy stałym fragmencie gry. Gajtkowski
powinien być szczególnie kryty w tego typu sytuacji. Niestety, jeden z
zawodników nie dopilnował tego, inny nie ustawił się tam gdzie nie
powinien być i stąd utrata bramki. Kto zawalił? Obejrzycie sobie panowie
powtórki i będziecie to wiedzieli.
Czesław
Michniewicz (trener Lecha): Serdecznie gratuluję Wiśle wyniku i życzę
jego powtórki w czwartek. Co do gry naszego zespołu - myślę, że im mniej
powiem tym lepiej. Wisła pokazała nam miejsce w szyku, z resztą doskonale
je znamy. Podkreślałem, że niektórym się zapaliły głowy. Kibicom i
niektórym dziennikarzom wydaje się, że Lech jest w stanie rywalizować z
Wisłą o Mistrzostwo Polski. Absolutnie, na dzień dzisiejszy takiej możliwości
nie ma. Jeśli sytuacja Lecha dalej będzie tak wyglądała, to dalej tak będzie.
Mówię to z żalem. Żal też straconych pięciu bramek, bo można ich było
uniknąć. Zbyt dużo błędów indywidualnych, dwie pierwsze bramki po takich
błędach, potem trzecia i się "posypało". Na pewno Wisła była
wyraźnie lepsza, ten wynik nie jest przypadkowy. My zdobyliśmy jedną bramkę,
na pewno cieszy, że Gajtkowski nadal je strzela, ale żeby myśleć o
korzystnym wyniku jeden gol w Krakowie to za mało. W pierwszej połowie Samba
Ba rzeczywiście nie zauważył leżącego Zieńczuka, zagrał piłkę do
Reissa, Reiss znalazł się przed Majdanem, sędzia odgwizdał faul. Pytałem
później sędziego czy dał Kłosowi żółtą kartkę, bo nie widziałem tej
sytuacji. Później przez kilka minut trwała przepychanka. Zastanawiam się,
skoro sędzia pokazał rzut wolny, to powinien też pokazać kartkę. Dlatego
dziwiło mnie to, myślałem w ogóle, że będzie rzut wolny po spalonym dla
Wisły. Dziwna decyzja sędziego, ale na pewno był to brzydki moment meczu.
Zawodnicy walczyli twardo, jak choćby Cantoro ze Świerczewskim czy
Scherfchen z Sobolewskim, ale grali fair. Tak powinno rozgrywać się mecze,
nikt nikomu "do szyi" nie skakał. Zgrzyt nastąpił dlatego, że
zawodnicy Wisły mieli pretensję, że Samba Ba nie wybił piłki. Świerczewski
dostał dziś dwie żółte kartki. Trudno mi ocenić tą drugą sytuację bo
nie widziałem jej dobrze, ale w sytuacji gdy było 4:1 i siedem minut do końca...
Nie wiem co tam się stało, Świerczewski miał bliżej do piłki, powinien
wejść przed Kuźbę. Sędzia mógł się powstrzymać, gdyby nie dał kartki
nic wielkiego by się nie stało a dla nas to bardzo istotne, bo kartka ta
eliminuje Świerczewskiego z meczu z Legią. Stawia nas to w trudnej sytuacji,
Świerczewski był jednym z wyróżniających zawodników w naszej drużynie.
Szkoda, że w tak niegroźnej sytuacji otrzymał żółtą kartkę. Dlatego
zmieniłem Scherfchena, miał trzy żółte kartki wcześniej i bałem się że
on i Świerczewski je dostaną.
Krzysztof
Gajtkowski (Lech): "Z Wisłą trzeba zagrać mecz życia, aby myśleć
o zwycięstwie. Z pewnością presja psychiczna miała swoje znaczenie.
Byliśmy w końcu wiceliderem. Jednak w spotkaniu z Wisłą trochę
„spaliliśmy” się pod względem psychicznym. To było widoczne.
Chcieliśmy nie stracić gola. Liczyliśmy na kontry. Stało się inaczej.
Wyjeżdżamy z bagażem pięciu bramek. Po przerwie próbowaliśmy atakować,
ale zostaliśmy skarceni"
komentarze
redakcji:
Publo:
Fatalny występ "Kolejorza". Miałem okazje oglądać na żywo te
spotkanie w poznańskim Multikinie. Katastrofalna obrona, tak jak i
katastrofalny Kotorowski (trzy stracone bramki to ewidentnie jego wina). Mam
nadzieje, że przed spotkaniem z Legią piłkarze Lecha odbudują się
psychicznie.
:: spoxgreq
::
* * * *
Groclin
Grodzisk Wlkp. - Cracovia
4 : 1 (3 : 1)
|
bramki: Sedlacek (5'), Rocki (25'), Ślusarski
(31', 49'); Wacek (29')
| widzów: 1
700
|
sędziował: Paweł Gil (Lublin)
opis spotkania:
Spotkanie w Grodzisku Wlkp. obejrzało zaledwie ponad 1.5 tys. Jest to
chyba jakaś porażka polskiej piłki, chociaż z drugiej strony nie ma się
co dziwić, skoro samo miasteczko ma tylko kilka razy wyższą liczbę mieszkańców.
Spotkanie potoczyło się bardzo dobrze dla podopiecznych trenera
Radolsky'ego! Już w 5 minucie gry z rzutu wolnego, do bramki Cracovii piłkę
wpakował Sedlacek. Trzeba przyznać, ze Groclin rozgrywał dobry mecz - grał
przede wszystkim szybko i sprawnie co przyniosło efekt w 25 minucie, kiedy to
Rocki trafił do pustej bramki. Cztery minuty później Cracovia zdobyła
kontaktową bramkę. Po rzucie wolnym piłke głową do bramki zgrał Wacek.
Kropkę nad "i" postawił dwukrotnie Bartosz Ślusarski, który dzięki
temu podwyższył swoje konto bramkowe. Można stwierdzić, ze wielkopolska
ofensywa trwa (z małym przestojem Lecha w Krakowie ;P)
konferencja prasowa:
Piotr Rocki (Groclin): "Zagraliśmy bardzo dobry
mecz. Zupełnie zdominowaliśmy Cracovię w środku pola, dzięki czemu razem
z Bartkiem Ślusarskim dostawaliśmy sporo podań. Pytają panowie o starcie z
Cabajem... No cóż, chciałem go troszkę wyprowadzić z równowagi. Nie udało
się, 1:0 dla niego. Ale strzeliłem mu gola, więc w naszym starciu był
remis. Udało nam się nie myśleć o nadchodzącym meczu z Lens, ten temat będziemy
wałkować od poniedziałku.
Bartosz Ślusarski
(Groclin): "Nie chcę oceniać gry obrońców Cracovii, niech to
zrobi jej trener. Przy swojej pierwszej bramce nie liczyłem na błąd
Karwana, myślałem że od razu wybije piłkę. Tyle że pozwolił jej spaść
na ziemię, a później go zaskoczyła. Udało mi się wejść przed Karwana,
a nie oszukujmy się - jestem szybszy. Mógł mnie więc sfaulować, ale za to
dostałby pewnie czerwoną kartkę. Pobiegłem więc na bramkę i przymierzyłem
:: Publo
::
* * * *
pozostałe wyniki:
Amica
Wronki - Zagłębie Lubin
3 : 1
|
bramki: Micansky (17'), Grzybowski
(30'), F.Burkhardt (71'); Chałbiński (16')
| widzów: 2 000
|
sędziował: Robert Werder (Warszawa)
GKS
Bełchatów - Odra Wodzisław
0 : 3
|
bramki: Czerkas (15'), Masłowski (58'),
Zganiacz (76-k)
| widzów: 2
500
|
sędziował: Piotr Siedlecki (Szczecin)
Górnik Zabrze - Wisła Płock
4 : 0
|
bramki: Aleksander (54', 56', 71'),
Radawiec (82')
| widzów: 2
000
|
sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów)
Górnik
Łęczna - Pogoń Szczecin
0 : 1
|
bramki: Edi (90')
| widzów: 4 500
|
sędziował: Marek Ryżek (Piła)
Arka
Gdynia - Korona Kielce
0 : 2
|
bramki: Nowacki (3'), Piechna (41-k)
| widzów: 6
000
|
sędziował: Zdzisław Bakaluk (Olsztyn)
::::
TABELA PO 8 KOLEJCE ::::
| 1. Wisła Kraków |
7 |
17
- 6 |
17 pkt |
| 2. Amica Wronki |
8 |
15 - 9 |
14 pkt |
| 3. Lech Poznań |
8 |
18
- 17 |
14 pkt |
| 4. Górnik Zabrze |
8 |
13
- 6 |
13 pkt |
| ... |
... |
... |
... |
| 13. Górnik Łęczna |
8 |
4
- 7 |
6 pkt |
| 14. GKS Bełchatów |
8 |
6
- 12 |
6 pkt |
| 15. Arka Gdynia |
8 |
5
- 9 |
5 pkt |
| 16. Polonia
Warszawa |
8 |
6
- 10 |
5 pkt |
|