#35



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: 4 KOLEJKA PREMIER LEAGUE :::

    "Materiał pochodzi z forum Wspólnie Ogramy Buków- Portalu bukmacherskiego www.Typujemy.pl

Witam i zapraszam! Postanowiłem, że będzie mniej opisu spotkań, więcej analizy, bo tego chyba oczekuje większość z Was.

Pierwszym spotkaniem jakie wezmę pod młot będzie mecz otwierający 4 kolejkę pomiędzy West Bromwich i Birmingham. Faworyta słusznie upatrywano w gospodarzach, którzy radzą sobie całkiem nieźle, goście za to grają fatalnie w tym sezonie i w 3 kolejkach zgromadzili tylko 1 pkt., ostatnio przegrywając na St.Andrews 0:3 z Boro (co zresztą przewidziane zostało w pods. 2 kolejki :) ). 1x wydawał się w miarę bezpiecznym wynikiem. Jednak boisko pokazało co innego. Trzy gole zdobyte przez gości GŁOWĄ dają jasno do zrozumienia co Baggies robią źle. Na Wyspach takie rzeczy jak wrzutki trzeba mieć dopracowane, oni jednak lekceważyli ten element. Nie bez znaczenia jest też słaba dyspozycja Kirklanda. Domagamy się wprowadzenia TOMKA KUSZCZAKA wreszcie! Co do gospodarzy, prawdziwy postrach sieje Geoff Horsfield. Wydaje się, że mające wieczne problemy ze skutecznością West Bormwich znalazło wreszcie dobrego snajpera, to jego trzeci i czwarty gol w drugim meczu. W 2 połowię Birmingham nie istniało, grało tzw. obronę Częstochowy i szczęśliwie dobrnęli do końca. WBA jest samo sobie winne głupio straconych 3 goli. Jeśli zrobią coś w tyłach to u siebie mogą być całkiem groźni, a The Blues mimo zwycięstwa nie przekonali mnie specjalnie do powrotu formy czy czegoś w tym stylu. WBA - The Blues 2:3.

To był (miał być) hit kolejki. Derby Londynu jakich wiele, lecz tym razem świetnie dysponowani Spurs podejmowali mistrza i faworyta Chelsea. Mimo obiecującego kursu na gości (ok 1,82 - Prof.) niezbyt wielu śmiałków zdecydowało się zagrać ten mecz. Powód? Duża siła ognia Kogutów w tym sezonie i niewyraźna gra Chelsea, którzy prócz wygranej 4:0 ze słabym na wyjazdach WBA nic wielkiego nie pokazali. Z przebiegu spotkania faktycznie Spurs nie mają się czego wstydzić, szczególnie, że od 25 minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla napastnika Mido. Starali się atakować, ale Chelsea ma jednak większy potencjał i świetnego taktyka na ławce, który ustawił inaczej zespół grający w przewadze. Chelsea grało pierwsze skrzypce w tym meczu i wygląda na to, ze przełamał się drogi zakup Asier del Horno, który zdobył gola i "wywalczył" czerwona kartkę. Duff w 70 minucie dobił gospodarzy i goście wygrali 0:2. Chelsea wyraźnie się rozkręca po niewyraźnym początku sezonu.

Fulham - Everton. Ciągle mi ktoś suszy głowę o nieszczęsne Bolton - Everton 0:1. Na nieszczęście maruderów wszystko co napisałem trzy kolejki temu się sprawdza. Everton gra słabo, bez polotu, stwarza niewiele sytuacji na wyjazdach i ogólnie kisznie, Bolton za to zupełnie odwrotnie o czym świadczą dwa ostatnie zwycięstwa. Na moje osobiste nieszczęście wszystko zaczęło się dziać od 3 kolejki , nie drugiej ;). Na Craven Cottage w ostatnim czasie Toffees grało się ciężko. Pamiętam spotkanie w tamtym sezonie przegrane 2:0 i to już wynik został ustalony do przerwy. Tym razem było niemal podobnie, Everton prawie nie zagroził bramce gospodarzy, wynik brzmiał 1:0 , po golu Briana McBride'a w 57min. Ekipa z Liverpoolu zawodzi w tym sezonie na całej linii (póki co). Wkrótce maja przeprowadzić nowe transfery (kierunek płw.iberyjski) już dziś przyszedł na Goodison Park Nuno Valente by wzmocnić słaba defensywę The Toffees. To podobno jeszcze nie koniec. Ciekawe jak Everton spisze się wkrótce u siebie, na Goodison Park zawsze gra im się lepiej, nota bene są oni jeszcze cieniem drużyny z tamtego sezonu.

Mecz Aston Villa - Blackburn zapowiadał się ciekawie. Obstawiałem w tym meczu x2 (zamiłowanie gości do remisów, solidna gra na wyjazdach (nie znaczy dobra) i first of all słaba postawa gospodarzy w tym sezonie). Typ byłem zmuszony jednak wycofać, gdyż dowiedziałem się o osłabieniach gości - Craig Bellamy i Paul Dickov. Przyznacie, że filary. Tak więc z ciekawością śledziłem rozwój wypadków na Villa Park. Aston Villa troszkę poprawiła notowania transferem Milana Barosa, który był napastnikiem po prostu słabym w ekipie The Reds, a już na pewno przereklamowanym. Ilości sytuacji w jakich się znajdował pozazdrościli by mu najlepsi snajperzy ligi, a ilością zmarnowanych okazji przewyższał wielu. Ale kto wie, może odblokuje się w Villi. Od początku spotkanie gospodarze atakowali i już w 11min. przyniosło to rezultat w postaci gola... Milana Barosa. Atak The Villans może teraz wyglądać bardziej imponująco (Kevin Phillips - Milan Baros) i może zwiastować trochę goli. Anyway, goście nie poddali się i atakowali, kto miał strzelać gole jak nie ma Bellamiego i Dickova? No właśnie, nikt. Villa też coś przyatakowała w tym meczu, ale Brad Friedel był na posterunku. 1:0. Dla mnie Aston Villa to teraz mała niewiadoma i póki co bym jej nie grał. Tracą mało goli, atak się wzmocnił, poczekam ze 2 kolejki z nimi na rozwój wypadków. Zanosi się, że kryzys powoli mija, czego nie da się powiedzieć o Newcastle, Portsmouth, Sunderlandzie czy Evertonie przeciwko to którym popierałem granie wszystkim którzy pytali :D

Man City - Portsmouth. Oczywiście, City teoretycznie w gazie (dwa zwycięstwa z rzędu, ale na wyjazdach(!)), tu był mały blok przeciw graniu tego meczu. City to najbardziej nieobliczalna ekipa w lidze, kursy na nich są często podchwytliwe, wyniki dziwne. U siebie często się blokują i nie mogą wykorzystać 10% okazji które stwarzają. Tak było na inaugurację, tak było w zasadzie i teraz. Jedyna rzecz jaka skłaniała mnie do nie mówienia, żeby bardzo uważać (tylko uważać ;)) to przeciwnik. Rywal osłabiony jak mało kto, dla mnie od 1 kolejki główny kandydat do spadku. O ile się nie mylę Pompey mają na koncie 1 pkt. City grało dobrze ale na wyjazdach. I 60 minut meczu utwierdziło mnie w przekonaniu ze miałem racje co do "pewniakowania" na Man City, gdyż okazje były tradycyjnie marnowane, co więcej to goście zdobyli pierwszego gola. City miało dużo szczęścia, ze następne akcje rozpaczy przyniosły już efekty i udało wygrać im się 2:1. Najważniejsze ze jest trzecie zwycięstwo w lidze z rzędu. Pompey ciągle dołują.

West Ham - Bolton. Beniaminek przejawia dużą ochotę do gry i to jedyna rzecz która blokowała mnie w pewnym głoszeniu 2. Jednak kto ma rozum ten zagrał - tu pozdrowienia idą do pana karguleny, który przyznał, że trochę zainspirował się relacją z 2 kolejki i tym co głosiłem, za co mu pozdro, ktoś musi być pierwszy [; West Ham był aktywniejszy w ataku w pierwszej połowie, ale potencjał i doświadczenie jest po stronie gości. Oni też zdobyli dwa gole w drugiej połowie (+ poprzeczka), na co odpowiedział tylko gol pocieszenia z rzutu karnego w końcówce. Bolton wygrywa po bajecznym kursie 1:2. Ostatnie dwa zwycięstwa Kłusaków to nie przypadek jak możecie się domyślić ;)

Wigan - Sunderland. 1:0. Mecz dwóch beniaminków, z których to ten pierwszy zrobił lepsze wrażenie, przegrywają dwa razy po 1:0 z mocnymi ekipami. Teraz przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo i pierwszą zdobytą bramkę i to już w 2 minucie gry. Gola nota bene z rzutu karnego zdobył Jason Roberts. Potem Latick oddali zupełnie inicjatywę i raczej dużemu szczęściu zawdzięczają końcowy rezultat, ale wynik udało się utrzymać. Ja meczu nie ruszałem, tym co zagrali 1 gratuluję (ponownie pan kargulena). Sytuacja Czarnych Kotów staje się tragiczna i wkrótce należy oczekiwać jakiegoś desperackiego meczu u siebie w ich wykonaniu być może w 6 kolejce przeciwko WBA, bo w 5 czeka ich lanie na Stamford Bridge.

Mecz Liverpoolu z Arsenalem został przełożony. Bardzo bym się śmiał gdyby tu padła 2. Z Beniteza i wszystkiego. A jest to bardzo możliwe.

Mecze niedzielne:

Middlesbrough - Charlton 0:3. Dla mnie to kompletne zaskoczenie. Fakt faktem, Charlton spisuje się bardziej niż poprawnie w lidze, ale Boro ostatnio wygrało 0:3 z Birmingham na St.Andrews i wyglądało na to, że łapie wiatr w żagle. Zapowiadało się wyrównane spotkanie, a te zespoły do tego bardzo lubią wynik remisowy w meczach pomiędzy sobą i proponowałem grać remis jeśli ktoś się w to bawi. Ale po kolei - mecz faktycznie był wyrównany, lecz to goście pierwsi strzelili gola. Boro mogło wyrównać parokrotnie, ale nie uczynili tego i pod koniec meczu zemściło się to. Najpierw w 81 min dobre rozegranie rzutu wolnego, i kontra w samej końcówce. Na Riverside niespodzianka 0:3 i Charlton utwierdza się w czołówce Premier League.

Bardzo ciekawie zapowiada się konfrontacja w 5 kolejce Birmingham z Charltonem. The Blues zmobilizowani wyjazdowym zwycięstwem nad WBA, a Charlton w gazie. Birmingham od 3 lat nie wygrało u siebie z Charltonem 2 razy remisując i raz przegrywając, wydaje mi się, że 10 września może być podobnie. Może 2 będzie można zaryzykować, ale podkreślam zaryzykować, wybór pozostawiam Wam.

I ostatnia konfrontacja, która bardzo mnie cieszy z racji udanego typu, którego nikt nie wziął mimo trąbienia w temacie, po dobrym kursie. Newcastle - Man Utd, czyli Spadających Srok ciąg dalszy. Sroki w czterech meczach nie zdobyły jeszcze gola. Cenny może okazać się zakup Alberto Luque z Deportivo i wydaje się, że wkrótce może przyjść przełamanie Newcastle, bo desperacja zaczyna zaglądać im w oczy. Fakt, mieli pecha - dwóch graczy z kontuzjami musiało opuścić boisko, a w 1 połowie to oni byli zespołem lepszym. Ale nie potrafili tego wykorzystać, za to stracili 2 gole i przegrali 0:2. Ciekaw jestem ile jeszcze odcinków tego marnego serialu nakręci reżyser Graeme Souness.


:: spoxgreq ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)