::: 4
KOLEJKA PREMIER LEAGUE :::
"Materiał
pochodzi z forum Wspólnie Ogramy Buków- Portalu bukmacherskiego www.Typujemy.pl
Witam
i zapraszam! Postanowiłem, że będzie mniej opisu spotkań, więcej analizy,
bo tego chyba oczekuje większość z Was.
Pierwszym spotkaniem jakie wezmę pod młot będzie mecz
otwierający 4 kolejkę pomiędzy West Bromwich i Birmingham. Faworyta słusznie
upatrywano w gospodarzach, którzy radzą sobie całkiem nieźle, goście za
to grają fatalnie w tym sezonie i w 3 kolejkach zgromadzili tylko 1 pkt.,
ostatnio przegrywając na St.Andrews 0:3 z Boro (co zresztą przewidziane
zostało w pods. 2 kolejki :) ). 1x wydawał się w miarę bezpiecznym
wynikiem. Jednak boisko pokazało co innego.
Trzy gole zdobyte przez gości GŁOWĄ dają jasno do
zrozumienia co Baggies robią źle. Na Wyspach takie rzeczy jak wrzutki trzeba
mieć dopracowane, oni jednak lekceważyli ten element. Nie bez znaczenia jest
też słaba dyspozycja Kirklanda. Domagamy się wprowadzenia TOMKA KUSZCZAKA
wreszcie! Co do gospodarzy, prawdziwy postrach sieje Geoff Horsfield. Wydaje się,
że mające wieczne problemy ze skutecznością West Bormwich znalazło
wreszcie dobrego snajpera, to jego trzeci i czwarty gol w drugim meczu. W 2 połowię
Birmingham nie istniało, grało tzw. obronę Częstochowy i szczęśliwie
dobrnęli do końca. WBA jest samo sobie winne głupio straconych 3 goli. Jeśli
zrobią coś w tyłach to u siebie mogą być całkiem groźni, a The Blues
mimo zwycięstwa nie przekonali mnie specjalnie do powrotu formy czy czegoś w
tym stylu. WBA
- The Blues 2:3.
To był (miał być)
hit kolejki. Derby Londynu jakich wiele, lecz tym razem świetnie dysponowani
Spurs podejmowali mistrza i faworyta Chelsea. Mimo obiecującego kursu na gości
(ok 1,82 - Prof.) niezbyt wielu śmiałków zdecydowało się zagrać ten
mecz. Powód? Duża siła ognia Kogutów w tym sezonie i niewyraźna gra
Chelsea, którzy prócz wygranej 4:0 ze słabym na wyjazdach WBA nic wielkiego
nie pokazali. Z przebiegu spotkania faktycznie Spurs nie mają się czego
wstydzić, szczególnie, że od 25 minuty grali w osłabieniu po czerwonej
kartce dla napastnika Mido. Starali się atakować, ale Chelsea ma jednak większy
potencjał i świetnego taktyka na ławce, który ustawił inaczej zespół
grający w przewadze. Chelsea grało pierwsze skrzypce w tym meczu i wygląda
na to, ze przełamał się drogi zakup Asier del Horno, który zdobył gola i
"wywalczył" czerwona kartkę. Duff w 70 minucie dobił gospodarzy i
goście wygrali 0:2. Chelsea wyraźnie się rozkręca po niewyraźnym
początku sezonu.
Fulham - Everton. Ciągle mi ktoś suszy głowę o
nieszczęsne Bolton - Everton 0:1. Na nieszczęście maruderów wszystko co napisałem
trzy kolejki temu się sprawdza. Everton gra słabo, bez polotu, stwarza
niewiele sytuacji na wyjazdach i ogólnie kisznie, Bolton za to zupełnie
odwrotnie o czym świadczą dwa ostatnie zwycięstwa. Na moje osobiste nieszczęście
wszystko zaczęło się dziać od 3 kolejki , nie drugiej
;). Na Craven Cottage w ostatnim czasie Toffees grało się
ciężko. Pamiętam spotkanie w tamtym sezonie przegrane 2:0 i to już wynik
został ustalony do przerwy. Tym razem było niemal podobnie, Everton prawie
nie zagroził bramce gospodarzy, wynik brzmiał 1:0 , po golu Briana
McBride'a w 57min. Ekipa z Liverpoolu zawodzi w tym sezonie na całej linii (póki
co). Wkrótce maja przeprowadzić nowe transfery (kierunek płw.iberyjski) już
dziś przyszedł na Goodison Park Nuno Valente by wzmocnić słaba
defensywę The Toffees. To podobno jeszcze nie koniec. Ciekawe jak Everton
spisze się wkrótce u siebie, na Goodison Park zawsze gra im się lepiej, nota
bene są oni jeszcze cieniem drużyny z tamtego sezonu.
Mecz Aston Villa - Blackburn zapowiadał się ciekawie.
Obstawiałem w tym meczu x2 (zamiłowanie gości do remisów, solidna gra na
wyjazdach (nie znaczy dobra) i first of all słaba postawa gospodarzy w tym
sezonie). Typ byłem zmuszony jednak wycofać, gdyż dowiedziałem się o osłabieniach
gości - Craig Bellamy i Paul Dickov. Przyznacie, że filary. Tak więc z
ciekawością śledziłem rozwój wypadków na Villa Park. Aston Villa troszkę
poprawiła notowania transferem Milana Barosa, który był napastnikiem po
prostu słabym w ekipie The Reds, a już na pewno przereklamowanym. Ilości
sytuacji w jakich się znajdował pozazdrościli by mu najlepsi snajperzy
ligi, a ilością zmarnowanych okazji przewyższał wielu. Ale kto wie, może
odblokuje się w Villi. Od początku spotkanie gospodarze atakowali i już w
11min. przyniosło to rezultat w postaci gola... Milana Barosa. Atak The
Villans może teraz wyglądać bardziej imponująco (Kevin Phillips - Milan
Baros) i może zwiastować trochę goli. Anyway, goście nie poddali się i
atakowali, kto miał strzelać gole jak nie ma Bellamiego i Dickova? No właśnie,
nikt. Villa też coś przyatakowała w tym meczu, ale Brad Friedel był na
posterunku. 1:0. Dla mnie Aston Villa to teraz mała niewiadoma i póki
co bym jej nie grał. Tracą mało goli, atak się wzmocnił, poczekam ze 2
kolejki z nimi na rozwój wypadków. Zanosi się, że kryzys powoli mija,
czego nie da się powiedzieć o Newcastle, Portsmouth, Sunderlandzie czy
Evertonie przeciwko to którym popierałem granie wszystkim którzy pytali
:D
Man City - Portsmouth. Oczywiście, City teoretycznie w
gazie (dwa zwycięstwa z rzędu, ale na wyjazdach(!)), tu był mały blok
przeciw graniu tego meczu. City to najbardziej nieobliczalna ekipa w lidze,
kursy na nich są często podchwytliwe, wyniki dziwne. U siebie często się blokują
i nie mogą wykorzystać 10% okazji które stwarzają. Tak było na inaugurację,
tak było w zasadzie i teraz. Jedyna rzecz jaka skłaniała mnie do nie mówienia,
żeby bardzo uważać (tylko uważać
;))
to przeciwnik. Rywal osłabiony jak mało kto, dla mnie od 1 kolejki główny
kandydat do spadku. O ile się nie mylę Pompey mają na koncie 1 pkt. City
grało dobrze ale na wyjazdach. I 60 minut meczu utwierdziło mnie w
przekonaniu ze miałem racje co do "pewniakowania" na Man City, gdyż
okazje były tradycyjnie marnowane, co więcej to goście zdobyli pierwszego
gola. City miało dużo szczęścia, ze następne akcje rozpaczy przyniosły
już efekty i udało wygrać im się 2:1. Najważniejsze ze jest
trzecie zwycięstwo w lidze z rzędu. Pompey ciągle dołują.
West Ham - Bolton. Beniaminek przejawia dużą ochotę do gry i to jedyna
rzecz która blokowała mnie w pewnym głoszeniu 2. Jednak kto ma rozum ten
zagrał - tu pozdrowienia idą do pana karguleny, który przyznał, że trochę
zainspirował się relacją z 2 kolejki i tym co głosiłem, za co mu pozdro,
ktoś musi być pierwszy [; West Ham był aktywniejszy w ataku w pierwszej połowie,
ale potencjał i doświadczenie jest po stronie gości. Oni też zdobyli dwa
gole w drugiej połowie (+ poprzeczka), na co odpowiedział tylko gol
pocieszenia z rzutu karnego w końcówce. Bolton wygrywa po bajecznym kursie 1:2.
Ostatnie dwa zwycięstwa Kłusaków to nie przypadek jak możecie się domyślić
;)
Wigan - Sunderland. 1:0. Mecz dwóch beniaminków,
z których to ten pierwszy zrobił lepsze wrażenie, przegrywają dwa razy po
1:0 z mocnymi ekipami. Teraz przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo i pierwszą
zdobytą bramkę i to już w 2 minucie gry. Gola nota bene z rzutu karnego
zdobył Jason Roberts. Potem Latick oddali zupełnie inicjatywę i raczej dużemu
szczęściu zawdzięczają końcowy rezultat, ale wynik udało się utrzymać.
Ja meczu nie ruszałem, tym co zagrali 1 gratuluję (ponownie pan kargulena).
Sytuacja Czarnych Kotów staje się tragiczna i wkrótce należy oczekiwać jakiegoś
desperackiego meczu u siebie w ich wykonaniu być może w 6 kolejce przeciwko
WBA, bo w 5 czeka ich lanie na Stamford Bridge.
Mecz Liverpoolu z Arsenalem został przełożony. Bardzo
bym się śmiał gdyby tu padła 2. Z Beniteza i wszystkiego. A jest to bardzo
możliwe.
Mecze niedzielne:
Middlesbrough - Charlton 0:3. Dla mnie to
kompletne zaskoczenie. Fakt faktem, Charlton spisuje się bardziej niż
poprawnie w lidze, ale Boro ostatnio wygrało 0:3 z Birmingham na St.Andrews i
wyglądało na to, że łapie wiatr w żagle. Zapowiadało się wyrównane
spotkanie, a te zespoły do tego bardzo lubią wynik remisowy w meczach pomiędzy
sobą i proponowałem grać remis jeśli ktoś się w to bawi. Ale po kolei -
mecz faktycznie był wyrównany, lecz to goście pierwsi strzelili gola. Boro
mogło wyrównać parokrotnie, ale nie uczynili tego i pod koniec meczu zemściło
się to. Najpierw w 81 min dobre rozegranie rzutu wolnego, i kontra w samej końcówce.
Na Riverside niespodzianka 0:3 i Charlton utwierdza się w czołówce Premier
League.
Bardzo ciekawie zapowiada się konfrontacja w 5 kolejce
Birmingham z Charltonem. The Blues zmobilizowani wyjazdowym zwycięstwem nad
WBA, a Charlton w gazie. Birmingham od 3 lat nie wygrało u siebie z
Charltonem 2 razy remisując i raz przegrywając, wydaje mi się, że 10 września
może być podobnie. Może 2 będzie można zaryzykować, ale podkreślam
zaryzykować, wybór pozostawiam Wam.
I ostatnia konfrontacja, która bardzo mnie cieszy z
racji udanego typu, którego nikt nie wziął mimo trąbienia w temacie, po
dobrym kursie. Newcastle - Man Utd, czyli Spadających Srok ciąg dalszy.
Sroki w czterech meczach nie zdobyły jeszcze gola. Cenny może okazać się
zakup Alberto Luque z Deportivo i wydaje się, że wkrótce może przyjść
przełamanie Newcastle, bo desperacja zaczyna zaglądać im w oczy. Fakt,
mieli pecha - dwóch graczy z kontuzjami musiało opuścić boisko, a w 1 połowie
to oni byli zespołem lepszym. Ale nie potrafili tego wykorzystać, za to
stracili 2 gole i przegrali 0:2. Ciekaw jestem ile jeszcze odcinków
tego marnego serialu nakręci reżyser Graeme Souness.
:: spoxgreq
::
|