:: Kirgiskie impresje. Babel i jedwabne węzły
Determinacja i zgodna praca
snadź rozgniewały starego boga.
Podniebna wieża w proch się obraca –
brat widzi brata, a słyszy wroga.
I rozproszyli się w przerażeniu,
deptali w górach ścieżki, że jejku.
Tylko dwa słowa bóg im zostawił,
mocne, skuteczne: salam alejkum!
Pouczepiali się go jak liny
Kazach i Kirgiz, i Azerowie...
Ktoś dom postawił z surowej gliny,
innym zaś bardziej wędrówki w głowie.
Więc przemierzali ogromne szlaki
pieszo i konno, czy na wielbłądzie.
Leją w bukłaki, ładują juki;
koczownik szuka, długo nie siądzie.
Poprzez pustynie, pola bawełny,
tam gdzie granaty i senny mak,
pulsuje w życie i śmierć brzemienny,
nie dość legalny - jedwabny szlak.
w/r
26.08.05
-
stary krab
|