:: U źródeł dylematów i zwątpień
Jeden święty miał brązowe szaty:
czekoladowy budyń, mówię wam,
jak dziś pamiętam. Marzyłem,
żeby go zjeść. Pomiędzy komunią a prawdą
Bogu niech będą dzięki – czas dłużył
niemiłosiernie. Znudzony gapiłem się
na mozaikę. Kolejne słowa. Kwiaty:
liliowy zaduch - nieznośny. Fałsz
starych kobiet. Nie-dzielny brak
odwagi: wyjść stąd i gnać przed siebie,
dokądkolwiek. Ściskając w dłoni rybaka
- wystarczy na strzelnicę - trudno
wytrzymać godzinę. I spojrzenie sąsiada.
Wytrwać.
- Alter Net
|