:: MÓJ ROWER
Szkoła. Przymusowy obóz koncentracyjny dla nieletnich, gdzie są przetrzymywani całymi dniami, zmuszani do przymusowego wkuwania pierdół typu "Ala ma kota, kot ma wp****ol", nowych angielskich słówek jakich znaczenia nie znamy nawet w naszym języku ojczystym (przyodźwiernikowy), pompek z nogami na krześle... (serio! Nasz nowy wychowawca daje takie kary za spóźnienie, np. jaka dziewczyna z klasy podoba ci się najbardziej? albo zawiąż buty trzem osobnikom płci przeciwnej w mniej niż 1 minutę!) Po dzwonku końcowym, kiedy krwiożerczy nauczyciele rozchodzą się do domów, zmęczeni uczniowie (może raczej więźniowie?) powracają do miejsc zwanych domami. Szkoła znajduje się na osiedlu, w otoczeniu bloków, gdzie mieszka większość mojej klasy. Dziwnym zrządzeniem losu ja mieszkam w domku jednorodzinnym niemal 1.2 kilometra dalej. Gdy to piszę, jest 16 września, sobota zaraz po którymś tam dniu budy, tak więc rankiem chłodno (jeśli nie zimno) a koło 2 po południu już ciepło, że organizm nie wydoli. Na nogach mi się nie chce łazić w tę i we wtę, tak więc wspaniałomyślni rodzice zakupili mi jeszcze w tamtym roku szkolnym nowy rower! Na starym wyglądałem jak słoń na trójkołowcu dla dzieci, taki był mały.

Tak więc zapieprzam sobie rowerkiem (z Tesco, odpukać) pierwszego dnia po jego zakupie (gdzieś tak początek czerwca tego roku), jedzie się miło, wiatr owiewa twarz, nic nie skrzypi, sama przyjemność. Spoko, jedzie się fajnie.

Dzień 2 września, godzina 0720 czasu Grinłicz:
Nie ten rower. Pedałuje się ciężko, na największej... eee... no, takim kółku, co to się je napędza pedałami. Co chwilę łańcuch skrzypi, bo urwał się jeden z trójkącików na kółku napędzanym pedałami (nie ma to jak fachowe słownictwo). O przerzutkach lepiej nie mówić, z 24 zrobiły się dwie, ale za to każda na osobne koło! Kierownica co chwilę się przekręca wraz z najlżejszym ruchem mojej ręki, bo nakrętkę obsrał mój kot, pies go lizał (to ja mam kota? (i psa?)). Tip of a day: Nie kupujcie rowerów w Tesco za 500 zeta!

Pasowałoby opisać jak wygląda ten (biiiiiiiip) rower. Ma czarne koła, czarne opony, białe szprychy, biało-czarne przerzutki (lol) czarne kable hamulców, czarne tarcze hamulcowe, czarne rączki hamulców, czarną nóżkę, czarne siodełko, takąż kierownicę, resztę rzeczy też ma czarną, tylko ramę ma jakąś taką błękitno-biało-czarną. I tylko jeszcze łańcuch stalowy do przypinania ma w kolorze stalowym. I jeszcze kluczyk do łańcucha jest srebrny. Byłbym zapomniał o smyczy do kluczyka. Jest czerwona. Co jeszcze ma rower?

Ma jeszcze magazyn przeróżnych pier... rzeczy. Na oponach, bo droga prowadzi przez łąkę. Wczoraj dotknąłem tylniej opony i tak mile zamiauczała. Ciekawe, dlaczego... I najważniejsza rzecz. WSZYSTKIE TE RZECZY SĄ UMIEJSCOWIONE TAK JAK W ZWYKŁYM ROWERZE!!!(to jest genialne w swojej głupocie).

Oprzyrządowanie to stary popękany łańcuch, kupiony przez mojego tatę, dokręcane błotniczki, które trza poprawiać regularnie co 3 dni. Jeszcze stare dynamo, co to je podpierniczyłem koledze. Wycieka z niego jakiś dziwny płyn, a raczej smar, jednak nie należałoby się tym przejmować.

Wisienka na szczycie tortu, czyli sama jazda i koszty!!! Tak więc, koniecznie musisz wypić min. 5 nalewek Komandos, (pozdro miekki:D), a rower działa o w ten sposób: siadasz na siodełku okrakiem, nogi sadowisz na pedałach. Wypowiadasz zaklęcie: "Hlaha-flacha JUM! Jaha-flacha BRUM! Unga bunga unga bunga RUSZAJ SIĘ maho-flacho! BUM BUM!!!" i ruszasz kopytami ile sił w ciele sparaliżowanym ciągłym siedzeniem przy kompie. Prawa noga - do przodu, lewa - do tyłu, i magiczna siła JAHA-FLACHA pcha cię zakosami do przodu. Uważaj tylko na zmutowane serniki i szarlotki, które będą w ciebie strzelały latającymi hamburgerami. TYLKO TERAZ WERSJA DeLuxe: wypij 10 nalewek Żubr, a zobaczysz też duchy żywych, walczących Rzymian i SS-manów pojedynkujących się na miecze świetlne! Gdzie kupić? LEĆ DO BIEDRONKI!!! Tylko w tej nanosekundzie, możliwość zakupu 5 w cenie 10!!!

Oczywiście, można też jeździć bez "buzerów" we krwi, ale to już nie to samo. Wraz z kolegą wymyśliliśmy parę zabaw, które mogą urozmaicić nudną jazdę. Pierwsza z nich to...

1.Slalom Mietka-Rzula
Wyobraź sobie, że bawisz się w slalom samochodowy! Przed tobą stoi rząd słupków drogowych (za młodu zwałem je "jopki":D), a ty musisz je wyminąć. Co chwila robisz więc zakosy, tak jakbyś był pijany. Świetnie ćwiczenie równowagi! Kiedyś jednak zatrzymała policja pytając czy aby nie było wczoraj imprezki :) Autentyk!

A druga to...

2. Dupo-powiększacz Mietka-Rzula
Co tu dużo mówić, znajdujesz wysoki krawężnik i na przemian z niego to zeskakujesz, to wskakujesz. Jeśli nie masz amortów, powiększenie dupy gwarantowane! Też autentyk.

Koszty? Koszty nie są duże, jeśli wykluczyć cotygodniowe wizyty w punkcie gwarancyjnym.

Podsumowując: Rowery z Tesco nie są dobre, ale to, co można z nimi robić, jest o wiele lepsze.
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.