| :: KRÓTKA OPOWIEŚĆ O ZABÓJCZYM NOŻU | ||
|
Ave Szatan! ;p [A gdzie się podziało to ledżendary "Ave Sałata", hmm? Teraz to ino palić kościoły byście chcieli, brzydaki? ;) - PP] Siedzenie przy kompie i czytanie Lodówy Center przyprawia mnie o ból głowy. Gdy patrzę na szafę, robi mi się niedobrze, gdy obserwuję kaloryfery, czuję, że skarpetki powinny znaleźć się gdzie indziej niż na moich okularach. Tak czy owak wspomnienia dodają bardzo wiele uroku. Nie ważne co wspominamy. Zawsze staramy się dobierać i zapamiętywać fakty w nieco innych wersjach, niż wyglądały one w rzeczywistości. Tak też było z włącznikiem od monitora. Dawno temu... Czy wspominałem już, że jestem piękny? ... w odległej krainie porośniętej grzybami (głównie pleśnią) w jaskini namber łan mieszkał sobie miszcz miekki z rodzinką. Pewnego dnia, dokładnie po 12121212122111 godzinach użytkowania (sposób zapisu tej liczby świadczy o bezgranicznym lenistwie autora ;p) włącznik do monitora typu pstryk (włączony) - pstryk (wyłączony) postanowił się zepsuć. Ale nie tak od razu. Załączanie szło mu dosyć topornie już od dłuższego czasu, lecz jako włącznik niewątpliwie bardzo inteligentny (jaki pan, taki kram ;p) postanowił, że wyłączy się na zawsze właśnie wtedy, gdy załatwiłem sobie nowy numer Action Maga. ;/ Spryciarz wiedział, kiedy zrobić mi największą niespodziankę. Mógł przecież pomyśleć sobie 'eee.. zepsuję się w nocy jak nikt nie zauważy'. Ale nie. Po co zepsuć się w nocy, jeśli można zepsuć się w dzień i to jeszcze w tak wyniosłym momencie. Awaria nie była zbyt poważna. Po prostu trzeba było połączyć na stałe dwa kabelki omijając włącznik typu pstryk - pstryk. Zajmowało to jednak około 15 minut, a ja nie mogłem sobie pozwolić na tak długie czekanie, tym bardziej, że w cd-rumunie grzała się już płytka cd-ekszyna. Jako że jestem ekspertem w robótkach ręcznych chwyciłem za pierwsze lepsze narzędzie typu nóż do chleba i zacząłem wyłupywać włącznik tak, by obyło się bez rozkręcania całości. Wszystko przebiegało dosyć dobrze, w sposób prawie kontrolowany, gdy zauważyłem, że trzeba połączyć 2 kabelki, żeby monitor zaczął działać. Nie chciało mi się wyłączać zasilania (strata czasu, no i trochę niepotrzebnego schylania), więc pomyślałem, że mógłbym włożyć tam nóż i rozpakować AM. Pomysł okazał się wręcz genialny. Włożyłem nóż w dziurę. Monitor wydał okrzyk zdziwienia i zabłysnął znajomym światłem. Zacząłem się huśtać (jak to się pisze?!) na krześle, jak to zwykle robię przy lekturze AM. Nagle z ogromnego podniecenia wynikającego z zakończonego rozpakowania niechcący dotknąłem metalowej części noża. Wydałem z siebie przeraźliwy okrzyk i upadłem na ziemię. :) Poleżałem może z 5 sekund. Doszedłem do siebie i stwierdziłem, że nikt w domu zbytnio się tym nie przejął. Ktoś oglądał telewizję, ktoś robił obiad. Normalny standardzik (kurde, a może być nienormalny? ;p). Tak się zastanawiam czasami jak dużo czasu zajęłoby moim domownikom odnalezienie mnie nieprzytomnego w drugim pokoju. ;/ Perspektywa konania w pokoju przy wyłączonym monitorze napawała i napawa mnie do dziś trwogą, dlatego postanowiłem wyłączyć zasilanie i podłączyć te dwa cholerne kabelki w jedną całość. Tak to działa do dzisiaj i daj Boże, żebym nie musiał nigdy tego zmieniać. ;) Peace. miekki
[miekki@actionmag.info]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||