| :: JAK OTWORZYĆ BROWARA? | ||
|
Każdy człowiek, lodówowicz, kotek ma swoje prywatne wspomnienia. Są one albo
pozytywne albo negatywne, wiadomo przecież życie nie jest miseczką pełną wiśni.
Wiecie co? Dobrze, że nie ma nigdy w życiu tak lekko, bo kim był by teraz człowiek
gdyby już na samym początku ktoś mu powiedział że "wszystko będzie dobrze?" W tym tekście nie będę robił stugodzinnych wspominek tylko zabiorę się za coś co i wam się w przyszłości przyda. Jestem tego pewien, że lwia część moich czytelników (z 4 osoby) skorzysta z mojej ponadczasowej rozkminki (ale czy na pewno patrz punkt ...) i w sposób zupełnie alternatywny zacznie otwierać piwo. Bo piwo to życie (amen). Jak już rzekłem nie uświadczycie tu mas wspomnień ale jedno musi być wyrwane z moich zwoi mózgowych, aby ujrzało światło dzienne. Więc, pewnego dnia ojciec po kościele wziął mnie na rozmowę. Powiedział " Synu! Ja nie będę żył wiecznie! Musisz nauczyć sobie radzić w życiu". Po tych słowach dał mi browara i kazał go otworzyć bez używania otwieracza! To się nazywa technika na wielu płaszczyznach:). Przez pewien czas mówiłem, że nie potrafię, kichałem, kwiczałem i się wypierałem, ale ojciec z uporem powtarzał mi " usłuchaj mnie i otwórz tego browara". Więc nie miałem innego wyjścia, otworzyłem browara. Jaką technika to tego wam nie powiem, ale nie tracimy ducha, bo zaraz wam przedstawię szereg sposobów rodem z zakonu Lecha:). 1. Zapisek z godz 1. 00. Jest rano, ale słońce nie oślepia mnie gdyż jak nie trudno wydedukować samo jeszcze śpi. A mnie się nie chce spać gdyż ja wole wypis browara. I w tym miejscu pokażę wam jedną z technik otwierania browara. Fakt faktem, że jest ona mało konwencjonalna, ale cała Lodówa jest taka wiec co się będę cykał? W końcu jestem facetem( bez względu co bym nie pisał na forum:). Koniec gadania czas na czyny, a nie słowa. Więc bierzemy w dłonie butelkę i jednym ruchem dłoni w płaszczyźnie poziomej urywamy szyjkę butelki. Skutkiem ubocznym może być poraniona ręka lub ładna róża, ale tylko wtedy gdy będziecie mieli odwróconą butelkę do góry nogami, bo będziecie na tyle zakręceni aby tego nie dostrzec. Poniekąd to powinna być tez informacja, aby zamiast pić tego browara położyć się do łóżka, ale kto by nie chciał zrekompensować sobie rozciętej dłoni złotym napojem( no chyba tylko Sato:). 2. Zapisek z godz. 2. 00. Hmm nie ma nic w telewizji. Strzelam pilotem firmy Philips ( bardzo ładny z kobieco okrągłymi kształtami) tu reklama wibratorów, to jeszcze inne mechaniczne cudo, aż w końcu natrafiłem na program o nazwie ( nie ważne) który przyciągnął mnie zupełnie czym innym niż to co oglądałem do tej pory. Po prostu wszyscy bohaterowie byli ubrani i coś mówili:). Głównym gwoździem programu był człowiek, który od lat medytował i udawał się w głęboki spoczynek ducha w trakcie owych przyjemności. Ludzie z jego najbliższego otoczenia prezentowali, do czego może być przydatny w trakcie takich odlotów. A był to całkiem szeroki zakres funkcji. Oto one: zatykali nim wannę, używali jego pośladków do gry na bębenku. Najlepsze było na końcu. Rozszerzyli lekko jego usta i wsadzili tam szyjkę od butelki! I co? Bez trudu ją otworzyli! Gość nawet nie pisnął. Pewnie dlatego, że poczuł smak piwa. Na serio to kto by pomyślał do czego jest zdolne ludzkie ciało:). Nie wiem, dla jakiej grupy społecznej był ten program, ale mnie zainteresował, bo był autentyczny. Podam wam jedynie stację jego emisji: RTL 7. 3. zapisek z godz. 3. 15. Szykuje się do snu. Umyłem już zęby, zmówiłem 2 zdrowaśki, nakarmiłem psa i świnkę, ale czegoś mi brakuje. Acha przyjemnego spełnienia po ukończeniu tekstu do LC:). Ale nie tylko. Przypomniał mi się ten dzień, w którym ojciec kazał mi otworzyć browara bez używania otwieracza. Ech... użyłem do tego łyżeczki. Chwyciłem pewnie butelkę, kciuk posłużył mi jako dźwignia. Odhaczyłem kapsel, ale nie chciał puścić. Męczyłem się aż mi porobiły się otarcia, ale się nie poddałem... Walczyłem z tym aluminiowym draństwem przez kwadrans aż w końcu udało się. Byłem z siebie dumny na maksa no i pozwolono mi opróżnić cała butelkę. Jeszcze nigdy się tak źle nie czułem... zbierało mi się na wymioty, ale zachowywałem pozory że niby wszystko jest OK. Heh dopiero w domu puściłem dyskretnego pawia:). Potem już nigdy mój tata mi nie kazał tak otwierać browara, bo kupowaliśmy puszki:) To co, że nie było na nie kaucji:). Zaobserwowałem ostatnimi czasy, że coraz mniej jest zwrotnych butelek, te ich nietypowe kształty. Rozumiem, że butelki po winie są niezwrotne, ale żeby po piwie to to już skandal!!! Nie od dziś wiadomo, że konsument wina ma więcej przywilejów:). 4. Zapisek z godz. 10. 35. Chyba film mi się urwał, bo nie pamiętam tego, co jest powyżej! A może to Pantera podesłał mi to dzieło, aby mnie podręczyć? Tego się już nie dowiem gdyż nie jest to mi pisane:) no chyba że ktoś przerysuje scenariusz mojego życia lub po prostu przemieli mi mózg na psie żarcie [To przeróbka na kocie jedzonko ci już nie wystarczy?... Ops, chyba za dużo powiedziałem. ;P - PP] to wtedy kto wie, ale teraz zajmijmy się alternatywnym otwarciem browara. Zapraszam wszystkich abstynentów przed monitor:). 4. 1. Był upalny dzień, kiedy minąłem sosnę z domieszką brzozy brodawkowatej. Gdy ją minąłem coś mi kazało do niej wrócić. Może było to jej niezwykłe pochodzenie lub jakaś magia, ale zamiast dziupli miała ona otwór który był zamrażalnikiem center! Był to niezwykły zbieg okoliczności, że akurat miałem przy sobie 4 Lechy. Lubię tę markę piwa, ale nie na ciepło, więc wsadziłem je do otworu, a sam się zdrzemnąłem jakieś siedem godzin i dwadzieścia minut. W ten sposób odkryłem najbardziej alternatywny sposób na otwieranie butelek:). Mróz je otworzył. By to drzewo piekło pochłonęło. 4. 2 Był mroźny dzień, gdy akurat przechodziłem obok kościoła. Nie wiem, co ale coś mi kazało biegnąć do domu. Biegłem i biegłem i w pewnym momencie znalazłem się w dziwnym pomieszczeniu. Ogromnym, jasnym i pachnącym kadzidłem. Tak, to był kościół, a ja miałem torbę pełną browarów (autentyk). Na szczęście na parafii był mój znajomy ministrant i razem od pierwszego schodka od ołtarza otworzyliśmy browara:) Czyli mogę powiedzieć, że te butelki zostały otworzone kościołem:). Ech a pomyśleć, że mógł zostać lektorem:). Ale czy byłby szczęśliwy? Z pewnością tak :\. I czy warto było dla tego dreszczu emocji? 00. Dużo wspominek nie uczyniłem w tym tekście. Ani tez nie lansowałem z uporem maniaka jakiegoś znaku rozpoznawczego dla mojej osoby aby stała się ona "komercyjna" i żeby ktoś ją rytmicznie powtarzał jak jakąś anegdotę\ hasło\ symbol. Dlatego ten tekst jest mniej wart niż zwykłe widmo powiedzonka jakiegoś byłego redaktora. 000. Nie dziwcie się na widok wstępniaka. Moja rodzinka zawsze robi sobie jakąś imprezę w niedzielę. Jest to taki wdzięczny dzień, mimo że zaraz po nim czeka wredny poniedziałek. No, ale cóż począć drogi czytelniku. Moje drogie tradycje są dla mnie czymś więcej niż monotonnie powtarzający się fragment życia. A dla was? Możecie pisać w tej sprawie do naczelnego. Sato
[sato50@poczta.onet.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||